niedziela, 2 sierpnia 2026

 

TOP 60 GRZEGORZ TURNAU

Tegotygodniowym jubilatem jest fantastyczny krakowski artysta, kompozytor, pianista Grzegorz Turnau. Przymierzałem się do tego zestawienia naprawdę długo nie tylko ze względu na duży dorobek artystyczny pana Grzegorza, ale przede wszystkim z tego powodu, że jakość utworów Turnaua jest tak wysoka – pełna liryki, z pięknymi tekstami, wzruszającą muzyką. To wspaniały kontynuator twórczości Marka Grechuty. Było ciężko, ale notowanie powstało. Przedstawiam moje subiektywne zestawienie TOP 60 najlepszych utworów Grzegorza Turnaua. Enjoy!

60. Leniwa głowa
59. Motorek
58. Jesienią
57. Pianista i ja
56. Koszula
55. Krajobraz z wilgą i ludzie
54. Kolęda dla tęczowego Boga (& MAGDA UMER)
53. Szósta godzina
52. 24 smutki
51. Ostatnie słowa
50. Wiwat, słodka miłość
49. Gdy wszystko się zdarzy
48. My Valentine
47. Jestem synem mego ojca
46. Znowu wędrujemy
45. Na plażach Zanzibaru (& SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA)
44. Nowomowa
43. Księżyc w misce
42. Przeprowadzka (& KOT PRZYBORA)
41. Gdy poezja
40. Tak samo
39. Wszystko co piękne
38. To tu to tam
37. Mija
36. Budzik
35. Nie wiem o trawie
34. Historia pewnej podróży (& WOJCIECH MANN)
33. Sen we śnie (& SANAH)
32. Utrata (z duszą na listek) (& DOROTA MIŚKIEWICZ)
31. Liryka liryka
30. W kawiarence Sułtan
29. O Kutno!
28. Bedford School
27. (They long to ne ) Close to you (& TRAICHA)
26. 11:11
25. Piosenka dla ptaka
24. Natężenie świadomości
23. Pejzaż bez Ciebie
22. Pod rzęsami (& DOROTA MIŚKIEWICZ)
21. Louloudi (& GEORGIUS DALARAS)
20. Niebezpieczne związki (& JUSTYNA STECZKOWSKA)
19. Nawet
18. Do Leukonoe
17. Stojąc w kolejce
16. Ledwie chwila
15. Nie przenoście nam stolicy do Krakowa (& POD BUDĄ)
14. Wiem
13. Cichosza
12. Uno momento mortis
11. To jedno (& AGA ZARYAN)
10. Soplicowo (& STANISŁAW SOYKA)
9. Tutaj jestem
8. Między ciszą a ciszą
7. Bracka
6. Bombonierka (& BASIA STĘPNIAK-WILK)
5. Kawałek cienia
4. Czas błękitu
3. Pamięć
2. Zupa na Plantach (& IGOR HERBUT)
1. Naprawdę nie dzieje się nic



piątek, 31 lipca 2026

 

JACEK OSTROWSKI „Początek” Skarpa Warszawska 2026


Czy którykolwiek czytelnik, sięgając przed laty po powieść „ Paragraf 148” Pana Jacka Ostrowskiego – historię kryminalnych zagadek rozwiązywanych przez odważną i niezłomną płocką prawniczką Zuzę Lewandowską, nawet przez chwilę pomyślał, że książka przerodzi się w serię, która doczeka się piętnastu tomów? Właśnie skończyłem lekturę najnowszej części „Serii z Papugą” i jak zwykle jestem w zachwycie.

„Początek”, bo o tej powieści mowa, należy do serii, ale nie jest to klasyczna kontynuacja, lecz – mówiąc językiem Hollywood – prequel. Młodziutka Zuza właśnie kończy praktykę w Łodzi po studiach prawniczych w Warszawie i wraca do rodzinnego Płocka, gdzie jej ojciec, Ambroży Lewandowski, prowadzi jedną z najbardziej znanych kancelarii adwokackich w mieście. Kobieta od samego początku wie, czego chce dokonać i jak chce pracować. Będzie adwokatem, tak jak jej ojciec, ale pomiędzy sprawami rozwodowymi i bronieniem lokalnych rzezimieszków pragnie rozwiązywać kryminalne zagadki miasta. Wie, że nieudolna milicja obywatelska nie jest w stanie dochodzić do prawdy w najbardziej skomplikowanych sprawach, zwłaszcza teraz – po awansie znanego z bardzo małego rozumku kapitana Mariańskiego.

Zuza zamierza wcielać się w rolę prywatnego detektywa, choć jest to w PRL-u zakazane. Pierwsza sprawa – morderstwa sędziego Waszczaka – wydaje się być wprost idealna dla debiutującej prawniczki. W śledztwie wspomaga ją były milicjant – Tomczak, ale splot niefortunnych wydarzeń prowadzi do nawiązania współpracy z czynnym funkcjonariuszem, Apoloniuszem Nowakiem, którego Zuza – z racji dość specyficznego imienia – postanawia nazywać po prostu Nowakiem. W tle znajdują się historie jeszcze z czasów II wojny światowej, tajemniczy sygnet i sprzeczne zenania wielu podejrzanych.

Napisanie świetnego prequela jest bardzo ciekawym zabiegiem ze strony autora serii – Pana Jacka Ostrowskiego, który nie tylko rokrocznie dostarcza czytelnikom dwa nowe tomy serii, ale bezustannie na szeroką skalę promuje Płock – nasze urocze miasto i jego bogatą historią.

„Początek” pozwala nam nie tylko poznać pierwsze zawodowe kroki Zuzy, ale wprowadza do akcji Ambrożego Lewandowskiego, którego nie ma już wśród żyjących bohaterów w „Paragrafie 148”. Dowiadujemy się także o przyjaźniach Zuzy, poznajemy „zimnego chirurga” Ludwickiego, Teresę – koleżankę Zuzy ze szkoły. Jest ciekawie – trup ściele się gęsto, są momenty przerażające, są fragmenty pełne humoru – mamy wszystko, czego potrzeba od lekkiego, wciągającego kryminału na lato.

Myślę, że autor pójdzie za ciosem i zanim wróci do rzeczywistości Zuzy z lat 80-tych, którą zakończył na „Opowieści wigilijnej”, pozwoli nam jeszcze poznać wczesną młodość Zuzanny i jej kolejne zawodowe – legalne i te nielegalne – doświadczenia.

Życząc Panu Jackowi Ostrowskiemu dużo zdrowia, zachęcam wszystkich do lektury Serii z Papugą. Warto ją zacząć od najnowszej części – „Początek”, bo to literacki powrót do przeszłości głównej bohaterki.

Moja ocena: 10/10

 

„TOY STORY 5” (Toy Story 5), Japonia / USA 2026


Premiera kinowa: 17 czerwca 2026

Uwielbiam oglądać mądre i dobrze zrealizowane kreskówki. Do tej kategorii na pewno można zaliczyć piątą odsłonę serii „Toy Story”, która właśnie bije rekordy popularności na całym świecie.

Nie sposób uwierzyć, że od dnia, kiedy na ekrany kin trafiła pierwsza część „Toy Story”, minęło już 30! lat. Nie do wiary! Każda część potrafi jednak rozbawić, nauczyć czegoś nowego i wzruszyć. Nie inaczej jest z częścią piątą.

Główną bohaterką „Toy Story 5” jest ośmioletnia Bonnie, sympatyczna introwertyczna dziewczynka, która uwielbia bawić się swoimi zabawkami. Jej zdecydowaną faworytką jest kowbojka Jessie, z którą tworzą niekończące się fantastyczne opowieści. Bonnie ma jednak bardzo duży problem, który nie pozwala jej się cieszyć pełnią swego dziecięctwa: brakuje jej przyjaciół.

Zabawki szybko ustalają przyczynę tego stanu rzeczy: rówieśnicy Bonnie nie bawią się już tradycyjnymi zabawkami. Do ich świata wkroczyła elektronika: telefony, tablety, media społecznościowe. Bonnie także dostaje dziecięcy tablet Lilypad. Dziewczynkę urzeka wirtualny świat urządzenia. Czy zabawki są świadome, że wraz z przybyciem do domu elektronicznego gadżetu same mogą na wieki trafić do lamusa?

„Toy Story 5” to świetna i mądra rozrywka, podejmująca niezwykle ważki i istotny temat: obecności zabawek i gier ekranowych w życiu dziecka. Obserwując zmiany, które zachodzą w życiu Bonnie, poznajemy pozytywy, ale przede wszystkim negatywne konsekwencje zabawy urządzeniami elektronicznymi, dostępu do social mediów i kreowania wirtualnej rzeczywistości. A wszystko to przedstawione jest w przyjazny, refleksyjny i nienachalny sposób.

„Toy Story 5” to jak zawsze wzruszająca i nostalgiczna podróż do świata zabawek. To uświadomienie sobie raz jeszcze konieczności zaakceptowania zmian i nieuniknionego procesu dorastania, ale też szkoła szacunku dla przeszłości i ikon naszego dzieciństwa. Czyż każdy z nas nie miał kiedyś ulubionej zabawki, z którą nigdy się nie rozstawał i być może ma ją w posiadaniu do dziś?

Śmiem stwierdzić, że „Toy Story” to jedna z najlepszych animowanych franczyz wszech czasów. Studio Disney-Pixar nigdy nie miało wpadki związanej z tą serią, a jej największą siłą jest to, że nadal potrafi wzruszać. Bardzo dobra część. Polecam wszystkim generacjom.

Moja ocena: 9/10

 

„O CZYM SOBIE NIE MÓWIMY” (Le cose non dette), Włochy 2026


Premiera kinowa: 17 lipca 2026

Kinematografia włoska z pewnością należy do najlepszych na świecie i od czasu do czasu produkuje prawdziwą, unikalną perłę. Myślę, że w tym roku taką perłą jest nowa produkcja Gabriele Muccino „O czym sobie nie mówimy”.

Elisa (Miriam Leone) i Carlo (Stefano Accorsi) wydają się być małżeństwem idealnym. Łączy ich intelektualne spojrzenie na świat, wysokie wyczucie estetyki, prawdziwa komunia dusz i wzajemna fascynacja. Jedynym problemem, który wkrada się do ich związku jest brak dziecka. Podobnie z pozoru udanym małżeństwem są też najbliżsi przyjaciele Elisy i Carla – neurotyczna Anna (Carolina Crescentini) oraz Paolo (Claudio Santamaria). Ta para ma córkę – Vittorię (Margherita Pantaleo). Co ciekawe, Elisa i Paolo doskonale się rozumieją i cenią czas spędzany wspólnie, ale to nie oni stają  się przyczyną kryzysu w obu związkach.

Carlo – wykładowca uniwersytecki – poznaje atrakcyjną i bezpruderyjną studentkę Blu (Beatrice Savignani). Czy wspólny wyjazd czwórki przyjaciół do pięknego egzotycznego Tangeru uzdrowi relacje między małżonkami?

Sytuacja wydaje się być banalna i typowo melodramatyczna, ale Muccino, czerpiąc inspirację z powieści „Siracusa” Delii Ephron, tworzy poruszający i świetnie przedstawiony obraz związku, który napotkał ogromne przeszkody. Accorsi jako Carlo błyskotliwie wciela się w postać mężczyzny kochającego dwie kobiety i kompletnie zagubionego w swoich uczuciach, a w kreacji tej nie ma nawet cienia kiczu czy wtórności. Reżyser w wyjątkowy sposób przedstawia relacje między bohaterami – pozornie idylliczną miłość Elisy i Carla, ale też drugi związek – Anny i Paola, który jest w fazie rozkładu. Przewrażliwiona kobieta nie radzi sobie z dorastaniem ukochanego dziecka, a mężczyzna nie jest już w stanie dłużej akceptować agresywnych ataków ze strony swojej żony.

Każda scena, każdy dialog w filmie są istotne dla rozwoju akcji i pełnego zrozumienia fabuły, a zakończenie – wprawdzie otwarte i dające widzowie pewne pole do interpretacji, nie pozostawia złudzeń i nadziei na dobrą przyszłość.

Film jest do bólu prawdziwy. Nie ma w nim nawet odrobiny tanich rozwiązań, czy kinowych klisz, choć z pewnością uniknięcie takowym w prezentowanym temacie wymagało nie lada wyczucia smaku i kreatywności twórców. Z pewnością pomogły piękne ujęcia w malowniczym marokańskim Tangerze oraz wybitne kreacje szóstki aktorów: Leone, Accorsi, Crescentini, Santamarii, Savignani, lecz także Pantaleo w roli nieco zdezorientowanego, choć też wysoce świadomego dziecka przeobrażającego się w nastolatkę.

Film wydaje się prezentować jeden z najciekawszych wizerunków mężczyzny  przeżywającego kryzys wieku średniego we współczesnym kinie. Postawa Carla, bezgranicznie zakochanego w dwóch pięknych kobietach, pozwala zrozumieć jego rozdarcie, co, naturalnie, nie oznacza, że należy tę postawę pochwalać.

„O czym sobie nie mówimy” ogląda się znakomicie – to pięknie sfotografowany i doskonale zagrany obraz tragedii, która rozgrywa się w dwóch rodzinach. Myślę, że zainteresuje naprawdę każdego, nie tylko wielbicieli włoskiej kinematografii. To jeden z najlepszych filmów, jakie obejrzałem dotychczas w tym roku.

Moja ocena: 9/10

niedziela, 26 lipca 2026

 

„ODYSEJA” (The Odyssey), USA / Wielka Brytania 2026

Premiera kinowa: 17 lipca 2026


Wreszcie obejrzałem „Odyseję” Christophera Nolana. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Nolan to jeden z najważniejszych twórców współczesnego kina. Jak poradził sobie z filmową adaptacją nieprzekładalnego, mogłoby się wydawać, na język kina tekstu Homera?

Film rozpoczyna się w Itace, gdzie Telemach (Tom Holland) – dorosły już syn Odyseusza wraz ze swoją matką, Penelopą (bardzo przekonująca Anne Hathaway) oczekują powrotu ojca i męża z wojny trojańskiej, na którą wyruszył przed dwudziestu laty. Dzięki retrospekcjom dowiadujemy się , co wydarzyło się podczas wojny i dlaczego podróż Odyseusza (Matt Damon) trwa tak niezmiernie długo. Powrót do domu opóźnia spotkanie z cyklopem Polifemem – synem Posejdona, który z zemsty zsyła na Odysa i jego załogę największe sztormy na morzu, czarodziejką Kirke (znakomita rola Samanthy Morton), która zamienia przyjaciół Odysa w świnie, zejście do Hadesu – krainy umarłych, ataki potworów morskich, czy syren, które swoimi pieśniami chcą rzucić urok na podróżników. Odyseusz trafia wreszcie do nimfy Kalipso (urzekająco piękna – jak zawsze – Charlize Theron).

Film jest zrealizowany z ogromnym rozmachem. Sceny batalistyczne i marynistyczne wciskają w fotel, a akcja obrazu jest wartka i niezwykle absorbująca. Nolan z dużym wyczuciem znajduje balans między realizmem a mitologizacją treści filmu. Sceny mityczne, jak choćby wizyta na wyspie czarodziejki Kirke, czy zejście do Hadesu i rozmowa ze zmarłymi są przygotowane w sposób mistrzowski.

Recepcji filmu towarzyszy bardzo duże niezadowolenie wielu widzów (a także osób, które po zwiastunach w ramach protestu zdecydowały się nie oglądać filmu). Nolanowi zarzuca się mijanie się z prawdą historyczną i wiernością literackiemu pierwowzorowi, zbytnią poprawność polityczną (epizodyczną rolę Heleny Trojańskiej i jej siostry Klitajmestry gra czarnoskóra aktorka Lupita Nyong’o, zaś rolę żołnierza Sinona transpłciowy aktor Ellliot Page, znany choćby z „Incepcji” Nolana), zbytnie manipulowanie gatunkami (choćby wprowadzanie elementów uniwersów superbohaterów). Mnie te zarzuty nie przeszkadzają i nie są dla mnie przeszkodą w pełnej akceptacji filmu, bo „Odyseja” to dzieło wielkie, kompletne i przełomowe. Niezawodnie wierna adaptacja dzieła literackiego nie jest w praktyce możliwa, a każdy twórca ma prawo do swojej interpretacji, a my jako odbiorcy możemy tę interpretację przyjąć lub odrzucić. Ja przyjmuję „Odyseję” bez wahania. To widowisko, kinowy spektakl, trzy godziny śledzenia filmu, które mijają bez zmrużenia oka.

„Odyseja” to także plejada gwiazd: poza bardzo dobrymi głównymi rolami Damona (Odyseusz), Hathaway (Penelopa) i Hollanda (Telemach) należy choćby wspomnieć o Johnie Leguizamo, który tworzy zapadającą w pamięć postać Eumajosa – niedowidzącego sługi – to prawdziwy mistrz drugiego planu, który zasłynął choćby rolą Touleuse’a-Lutreca w filmie „Moulin Rouge”. Świetny jest Himesh Patel jako Eurylochos – wierny żołnierz Odysa, Robert Pattison jako Antinoos – jeden ze starających się o rękę Penelopy po zniknięciu Odyseusza, moje serce skradła też Samantha Morton – wybitna brytyjska aktorka – jako Kirke – jest na ekranie przez może pięć minut, a nie sposób wymazać z pamięci sceny, w których występuje. Nie przekonała mnie natomiast Zendaya jako Atena. Mam ogólnie problem z tą aktorką, w „Odysei” wydała mi się bezbarwna i nijaka.

Rozważania Odyseusza i Penelopy o wojnie trojańskiej to odważny i zdecydowany pacyfistyczny głos Nolana w sprawie pokoju i szacunku dla innych.

Przyznam, że nie znam całego tekstu Homera. W szkole czytaliśmy tylko fragmenty i nigdy nie sięgnąłem po arcydzielną całość, choć to jeden z najważniejszych tekstów kultury. Dlatego sugeruję przeczytanie streszczenia dzieła Homera, co pozwoli na łatwiejsze śledzenie fabuły i uporządkowanie najistotniejszych wątków.

Bardzo polecam „Odyseję” – nie jest to film idealny, ale to wielkie kino, warte uwagi, ceny biletu i spędzonego czasu. Polecam gorąco!

Moja ocena: 9/10

czwartek, 23 lipca 2026

 

„OBSESJA” (Obsesja), USA 2025


Premiera kinowa: 15 maja 2026

Jednym z największych tegorocznych przebojów kinowych jest niskobudżetowy horror „Obsesja” Curry’ego Barkera. Czy to film, na puncie którego warto mieć obsesję?

Bear (Michael Johnston) to spokojny, nieco wycofany chłopak, po uszy zakochany w koleżance Nikki (Inde Navarrette). Dziewczyna też chyba coś do niego czuje, ale brakuje sytuacji, momentu, miejsca, żeby o tych uczuciach porozmawiać lub je okazać. Nieśmiały Bear postanawia pomóc nieco losowi i kupuje dla dziewczyny prezent – magiczną zabawkę – Wierzbową Wróżkę. Zabawkę należy przełamać na pół i pomyśleć najskrytsze nawet życzenie, a na pewno się spełni. W roztargnieniu Bear zapomina wręczyć Nikki niespodziankę. Sam przełamuje Wierzbową Wróżkę i wypowiada życzenie: chce, aby Nikki bezgranicznie, wręcz obsesyjnie się w nim zakochała. I wtedy wszystko się zaczyna…

Bear i Nikki zamieszkują razem, a sytuacja wkrótce wymyka się spod kontroli – zaczynają dziać się rzeczy obsesyjne, nieprzewidywalne, niebezpieczne, nadprzyrodzone. Miłość zmienia się w osaczenie, zastraszenie, tytułową obsesję. A kiedy zadziałała magia, powrotu do normalności już nie ma…

Nie jestem wielkim fanem horrorów (choć coraz częściej je oglądam). „Obsesja” nie jest typowym przedstawicielem gatunku. Irracjonalne zachowania Nikki (Inde Navarette jest naprawdę dobra w tej roli, puszczają jej wszystkie hamulce, jest przerażająca) ogląda się z coraz większym dyskomfortem, graniczącym z obrzydzeniem. Bardzo dobry jest także Michael Johnston jako Bear – niepotrafiący poradzić sobie z przerastającą go sytuacją, do której sam doprowadził. Siłą filmu jest właśnie ta atypowość. Niby są w filmie elementy nadprzyrodzone, odrobina czarów i magii, ale to nie one są w obrazie najbardziej przerażające. W sercu filmu jest ukazana toksyczna relacja dwojga młodych ludzi – obydwoje są gotowi na wszystko, żeby zdobyć siebie – i to w filmie przeraża najbardziej. Czy można to traktować jako metaforę współczesnych często szkodliwych i krzywdzących interpersonalnych relacji między młodymi ludźmi, którzy nie wiedzą jak zainicjować i podtrzymywać związek?

Film jednak mnie nie przekonał. Myślę, że scenariusz jest skrojony pod młodszego widza – nastolatka, dwudziestokilkulatka. Doceniam pomysł twórców i dobre role młodych, nieopatrzonych jeszcze aktorów, ale nie wyszedłem z kina zachwycony tą produkcją, czy też przerażony wybranymi scenami. W ubiegłym roku miałem swoją fascynację „Zniknięciami”, rok wcześniej niesamowitą „Substancją”. W rym roku na mój ulubiony horror muszę jeszcze zaczekać.

Moja ocena: 6/10

 

MAŁGORZATA OLIWIA SOBCZAK „Czerń”, Wydawnictwo w.a.b. 2020


„Czerń” - drugi tom kolorowej serii Małgorzaty Oliwii Sobczak – przeczytałem już dość dawno, ale dzielę się teraz moją opinią o książce w związku z pojawieniem się Netflixowej adaptacji powieści. Filmu nie widziałem, ale książka jest po prostu bardzo dobra i jeszcze bardziej przejmująca i trzymająca w napięciu niż poprzedzająca ją „Czerwień”, gdyż dotyczy okrucieństwa i przemocy wobec dzieci.

Główny bohater serii, przystojny i niezwykle inteligentny prokurator Leopold Bilski, po sprawie Skalpela, podczas której naraził na śmiertelne niebezpieczeństwo siebie i Annę Górską, swoją asystentkę i ukochaną, zostaje zdegradowany – traci stanowisko w prokuratorze w Sopocie i trafia do placówki w Kartuzach. Łączy się to z powrotem do miasteczka po wieloletnim pobycie za Atlantykiem Julii Sarman, pisarki, która zamieszkuje w Kartuzach z kilkuletnim synkiem. Podczas lokalnego festynu dziecko zostaje uprowadzone w tajemniczych okolicznościach. Zaginięcie chłopca łączy się ze zniknięciem Amelki, zbuntowanej nastolatki. Czy w Kartuzach grasuje porywacz dzieci?

Książka jest naprawdę ciekawa i należy do pozycji, które ciężko odłożyć na półkę nieskończone. Dużym atutem książek Sobczak, w tym „Czerni”, jest bardzo sprawny język, bardzo obrazowy, zachęcający do lektury, czego często brakuje książkom kryminalnym. Pisarka tworzy niezwykle sugestywne sceny, wszystko jest spójne i rzeczowe. Interesujące są postaci, które kreuje pisarka, można je łatwo zwizualizować, polubić lub znienawidzić. Wrażenie robi także fachowe przygotowanie autorki do pisania, profesjonalny research, powoływanie się na wiarygodne źródła. Muszę przyznać, że po czterech przeczytanych przeze mnie tomach serii Małgorzata Oliwia Sobczak jest teraz dla mnie pierwszą damą polskiego kryminału.

Zachęcam do lektury, bo zapewnia emocje i wiele wrażeń, choć dużo w książce okrucieństwa. Autorka tak konstruuje tekst, że każdy drugoplanowy bohater staje się podejrzanym, a prawda okazuje się czyhać tuż za rogiem. Polecam.

Moja ocena: 8/10

środa, 15 lipca 2026

 

MADONNA „CONFESSIONS II” 2026


Siedem długich lat Madonna kazała czekać swoim fanom na nowy studyjny lat. Jeszcze nigdy nie czekaliśmy na nową płytę długogrającą tak długo, ale powiem krótko: było warto. To zdecydowanie najlepszy materiał Madonny od 20 lat, czyli od wydania pierwszej płyty Confessions – „Confessions on a Dance Floor”.

Mija ponad tydzień od pojawienia się nowego wydawnictwa, pora na wyrażenie mojej opinii o płycie mojej muzycznej faworyty, a opinia jest niezwykle entuzjastyczna. Jestem tym krążkiem oczarowany, słucham bez przerw i bez żadnych rezerw i uważam, że powrót do współpracy z brytyjskim producentem Stuartem Price’m okazał się strzałem w dziesiątkę i ogromnym krokiem do reaktywacji kariery Madonny. „Confessions II” to strzał w 10 i powrót Madonny do szczytowej formy.

„Confessions II” to bardzo osobista płyta. Madonna powraca we wspomnieniach do dance’owych początków swojej kariery i jest też niezwykle bezpośrednia w swoich tekstach, które dedykuje choćby swojemu zmarłemu bratu, czy też miłości swojego życia i pierwszemu mężowi, Seanowi Pennowi. Płyta jest fantastyczna muzycznie – to niezwykły kolaż niekończących się dyskotekowych dźwięków,

Oto przegląd szesnastu nagrań z albumu wraz z oceną każdego z nich:

1.       FEEL SO FREE – wspaniałe trance’owe wprowadzenie do płyty i błyskotliwe nawiązanie do „Confessions I” w postaci przejścia melodycznego, inspirowanego „Future Lovers”. Męskie melorecytacje dodają utworowi aury tajemniczości. Istotny jest też sample nagrania „French Kiss” z repertuaru Lil Louise. 10/10

2.       GOOD FOR THE SOUL – balladowo-dance’owe nagranie, dzięki któremu chcemy pozostać na parkiecie. Bardzo dobry, chwytliwy kawałek z wpadającym w ucho refrenem. 9/10

3.       ONE STEP AWAY – „People think that dance music is superficial but they’ve got it all wrong” – takimi słowami rozpoczyna to nagranie Madonna i udowadnia, że w piosenkach tanecznych nie ma banału i powierzchowności. Przyjemny, ambitny wokal i doskonale rezonujący z tekstem, nawracający motyw instrumentalny. 9/10

4.       BRING YOUR LOVE – pierwszy oficjalny singiel z „Confessions II”, naładowany optymizmem i wprowadzający w pozytywny, letni nastrój. Szeptankę  „I’ve got something to talk about” pamięta się od pierwszego wysłuchania. Kiedy usłyszałem, że album ma promować nagranie Madge z Sabriną Carpenter, nie byłem w zachwycie, ale już po pierwszym wysłuchaniu, a zwłaszcza po rewelacyjnym występie dziewczyn na Coachelli, pokochałem ten kawałek. W utworze można wyczuć sample hitu grupy Inner City „Good Life” z 1988 roku. 8/10

5.       DANCETERIA – mój absolutny faworyt albumowy. Murowany materiał na przebój klubów i dyskotek, banger z szansą na powtórzenie sukcesu „Vogue” i „Hung up”. „Everybody get up and dance” zagrzewa do śmiałych wyczynów na parkiecie. Uwielbiam też dziewczęcą, śpiewaną przez Madonnę frazę „Everybody’s watchin’ now, Oh, yeah, I don’t care”. Fantastyczna jest też filmowa ilustracja tego nagrania. „Danceteria” to hołd dla dance’owych początków Madonny i jej pierwszych przebojów, które zdobywały nowojorskie kluby przed już niemal 45 laty. 10/10

6.       READ MY LIPS – piosenka, którą poznaliśmy dzięki albumowi FIFA 2026, przygotowana jako hit mundialowy. Kolejny na albumie wynik współpracy Madonny z innym artystą – tym razem to bardzo popularny Kolumbijczyk, Feld. Wyznam szczerze, że przed odkryciem nagrania nie znałem tego artysty, tymczasem warto posłuchać jego twórczości. Jest na pewno lepszy i bardziej kreatywny niż Maluma. To kolejny ukłon Madonny w stronę kultury latynoskiej. Fraza „Shut your mouth” raz usłyszana nie może wyjść z głowy. 8/10

7.  EVERYTHING – nagrana z vocoderem produkcja doskonale pasowałaby na pierwszą część „Confessions”. House’owe zwroty w utworze nadają mu pazura i dodatkowego charakteru. 7/10

8.       LOVE SENSATION – mój numer 2 z płyty. Pozytywne nastawienie słychać w każdej nucie tej klimatycznej piosenki. Doskonały numer na długie letnie noce. Uwielbiam. 10/10

9.       LOVE WITHOUT WORDS – nieco niespójne, słabsze nagranie na płycie, ale znakomicie wpisujące się w stylistykę albumu i dobre na parkiet. Mam nadzieję, że jeszcze się do niego przekonam. 6/10

10.   BIZARRE – recytacja Madonny na początku utworu przywodzi wspomnienie o „Sorry”. Kolaboracja z młodym zdolnym holenderskim DJ-em, Martinem Garrixem. Majstersztyk słowno-muzyczny. Czołówka moich albumowych faworytów. Popisy wokalne Madonny na końcu piosenki naprawdę robią wrażenie. 10/10

11.   SCHOOL – house’owy, bujający, pulsujący, hipnotyczny – jedno z najbardziej awangardowych i nieoczywistych nagrań na płycie, a przy tym chyba najbardziej dwuznaczne i zmysłowe. Robi wrażenie. 9/10

12.   FRAGILE – jedno ze spokojniejszych nagrań na albumie, Madonna prawdziwie wzrusza swoim wokalem, refren natychmiast zapada w pamięć i chce się go nucić cały wieczór. Nagranie mogłoby się znaleźć na płycie „Ray of Light”, pobrzmiewają w nim te same spirytualne dźwięki i wersy. 10/10

13.   MY SINS ARE MY SAVIOUR – było coś dla społeczności hiszpańskojęzycznej, pora na nagranie frankofońskie. Duet Madonny z niezwykle popularnym belgijskim artystą, Stromae. Spokojna, wręcz ostentacyjnie sącząca się melodia i współbrzmiące głosy Madonny i Stromae czynią nagranie wyjątkowym, a sample „My Army of Lovers” kontrowersyjnej szwedzkiej grupy Army of Lovers czyni nagranie wyjątkowym. To dla mnie największy slow grower na płycie – początkowo przeszedłem obok nagrania niemal niepostrzeżenie, teraz już je wielbię. 9/10

14.   BETRAYAL – kolejna ballada, myślę, że mogłaby się znaleźć na albumie „Erotica” „Bedtime Stories”, czy nawet „Ray of Light”. I piękny sample z „Grossienne No. 1” Erica Satie. 7/10

15.   THE TEST – na płycie „Ray of Light” znalazło się nagranie „Little Star” – hołd dla malutkiej córeczki Madonny, Lourdes. To już teraz dorosła kobieta, a nawiązujące do „Little Star” nagranie „The Test” to duet Madonny z córką. Madonna ma całkowitą swobodę, kogo zaprasza na płytę i z kim chce zaśpiewać, ale mam wrażenie, że zabrakło tu pomysłu na ten utwór i otrzymaliśmy nieco niespójny, lekko infantylny kawałek, który chwilami jest jednak intrygujący muzycznie. 6/10

16.   L.E.S. GIRL – nieco odmienne od pozostałych utworów, kończące płytę melancholijne nagranie. To bardzie kawałek indie niż trance’owe nagranie, ale intryguje i ciekawie zamyka „Confessions II”. 7/10

Na swojej piętnastej studyjnej płycie Madonna wróciła do korzeni, do muzyki tanecznej, do tego, w czym jest najlepsza. Udowodniła, że odwołując się do swojej wcześniejszej twórczości, nadal potrafi tworzyć rzeczy niezwykłe, rewelacyjne, intrygujące w kwestii brzmienia instrumentów, głosu i tekstów. To album, dzięki któremu ponownie znalazła się na pierwszym miejscu po obu stronach Atlantyku i znów pokazała, że jest wielka. Od 20 lat żaden krążek Madonny nie dał mi aż takiej dawki entuzjazmu, zachwytu i wzruszenia. A Wy dajcie tej płycie szansę – zapraszam na kolejne wyznania na parkiecie.

Moja ocena: 10/10! (bezapelacyjnie)

niedziela, 12 lipca 2026

 

„ZAPROSZENIE”(The Invite), USA 2026

Premiera kinowa: 3 lipca 2026

Chyba nie ma obecnie na świecie filmu, o którym mówiłoby się więcej niż o najnowszym reżyserskim dziele Olivii Wilde „Zaproszenie”. Dominują zachwyty, są też opinie krytyczne. Czy Wilde zdołała mnie do siebie przekonać swoją najnowszą produkcją?

Angela (Olivia Wilde) i Joe (Seth Rogen) są małżeństwem ze sporym już stażem. I choć mają kochającą córeczkę, mieszkają w urokliwym mieszkaniu i wszystko układa się po ich myśli (no, może z wyjątkiem nieudanej muzycznej kariery Joe’go), ich małżeństwo przechodzi wyraźny kryzys. Nieomal wszystko prowokuje ich do sprzeczek, a już najbardziej para mieszkająca nad nimi, która nieznośnie głośno uprawia seks.

Nic dziwnego, że kiedy zmęczony Joe po powrocie z pracy dowiaduje się, że Angela zaprosiła na kolację parę z wyższego piętra, dostaje furii. Małżeństwo jednak przybywa: to piękna i pełna uroku Hiszpanka Pina (Penelope Cruz) oraz Hawk (Edward Norton). Podczas rozmowy wychodzą na jaw różne sekrety obu związków i pojawia się nieoczekiwana propozycja…

Film przypomina bardzo komedie Woody’ego Allena – najistotniejszą rolę w filmie pełnią dialogi – często zaskakujące, błyskotliwe, zabawne i wzruszające, ale niezwykle neurotyczne – sprawiło to, że film był mocno przegadany i nie oglądało się go komfortowo. Swego rodzaju alter ego Allena u Wilde jest Joe. I choć paradoksalnie bardzo cenię twórczość Allena, głównie z lat 70-90, w „Zaproszeniu” ta neurotyczna maniera mi przeszkadzała.

Film jest komedią, ale rozmowy obu par, ujawniające poważny kryzys związku Angeli i Joe’go, mają w sobie dużo dramatycznego ładunku emocjonalnego. Film uczy wiele o życiu i pozwala uzmysłowić sobie liczne błędy, które popełniamy w związkach.

Niewątpliwie ogromnym walorem filmu jest obsada. Trójka aktorów wypada znakomicie – moją ulubioną postacią jest Pina – Penelope Cruz wygląda, oczywiście, jak sto milionów dolarów i ponownie pokazuje, że jest wybitną aktorką. Także Edward Norton nie musiał mnie do siebie przekonywać jako powściągliwy Hawk. Ciekawą rolę komediowo-dramatyczną tworzy też Seth Rogen. Rozczarowaniem była dla mnie natomiast rola Olivii Wilde. To piękna i zdolna aktorka, która udowadnia, że ma też talent i oko reżyserki, ale jej rola Angeli jest nieudana – przerysowana, nieco karykaturalna, slapstickowa. Być może przerosło ją granie w reżyserowanym przez siebie filmie?

Film do końca mnie nie przekonał, zabrakło mi w nim oryginalności, jakiegoś nowego pomysłu. Filmów z cyklu „kompozycja na cztery ręce” było już w historii kina bardzo wiele i choć dostrzegam wiele pozytywów „Zaproszenia”, nie będzie to z pewnością obraz z czołówki moich ulubionych filmów AD 2026.

Niezłym smaczkiem było natomiast spotkanie z sąsiadami mieszkającymi piętro niżej podczas wychodzenia z kina – Małgorzata i Marcin wchodzili właśnie na kolejny seans „Zaproszenia”, Niestety, jak dotąd nic z tego nie wyniknęło if you know what I mean 😄.

Moja ocena: 7/10

sobota, 11 lipca 2026

 TOP 60 BONNIE TYLER

W środę 8 lipca odeszła znana walijska piosenkarka, Bonnie Tyler, posiadaczka jednego z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych głosów – głosu z tzw. żwirem. Artystkę pamiętamy zaledwie z  kilku przebojów, a kariera Bonnie Tyler rozwijała się przez 50 lat – gwiazda nie przestawała koncertować i nagrywać. Przygotowując to notowanie, ze zdumieniem odkryłem, że piosenkę „The best” Tiny Turner jako pierwsza wykonywała właśnie Bonnie Tyler. Przedstawiam moje subiektywne zestawienie sześćdziesięciu najlepszych nagrań Bonnie Tyler. Enjoy! Do widzenia, Pani Bonniu!

60. I’m just a woman
59. What a way to treat my heart
58. Call me
57. Where were you
56. Amazed
55. Louisiana rain
54. Take me back
53. Heaven
52. Fools lullaby
51. More than a lover
50. Tears (& FRANKIE MILLER)
49. Sayonara Tokyo
48. He’s the king
47. Back home
46. Goodbye to the Island
45. My guns are loaded
44. Limelight
43. Stay
42. Breakout
41. You’re the one
40. Too good to last
39. Hide your heart
38. Notes from America
37. Here am I
36. It’s not easy
35. Hey love (It’s a feelin’)
34. Two out of three ain’t bad
33. Getting so excited
32. Don’t turn around
31. Straight from the heart
30. My! My! Honecomb!
29. Band of gold
28. Faster than the speed of light
27. Lovers again
26. I believe in your sweet love
25. Believe me
24. No way to treat a lady
23. Making love out of nothing at all
22. You are so beautiful
21. Rebel without a clue
20. Save up all your tears
19. Learning to fly
18. (The world is full of) Married men
17. Sitting on the Edge of the ocean
16. Bitterblue
15. Together (& DAVID GUETTA & HYPATON)
14. Here she comes
13. If I sing you a love song
12. Against the wind
11. Lost in France
10. Islands (& MIKE OLDFIELD)
9. Se demain (Turn around)
8. Have you ever seen the rain
7. Loving you’s a dirty job but somebody gonna do it (& TODD RUNDGREN)
6. The best
5. If you were a woman (and I was a man)
4. A rockin’ good way (& SHAKIN’ STEVENS)
3. Holding out for a hero
2. It’s a heartache
1. Total eclipse of the heart



piątek, 10 lipca 2026

 TOP 60 SIMPLE MINDS

Wczoraj urodziny obchodził Jim Kerr, charyzmatyczny wokalista szkockiej grupy Simple Minds. Zespół jest już na rynku od blisko pięćdziesięciu lat i nagrywa regularnie solidne, równe muzycznie albumy, ale szczyt popularności i kreatywności artystów przypadł z pewnością na lata 80-te i 90-te. Zastanawiałem się, czy powinna wygrać piękna ballada „Belfast Child”, czy bardziej rockowe i przebojowe „Don’t you (forget about me)” ze ścieżki dźwiękowej kultowego filmu „The Breakfast Club”, ale wygrał mój sentyment do większego przeboju. Przedstawiam moje subiektywne zestawienie największych przebojów grupy Simple Minds. Enjoy!

60. Summer
59. Too much television
58. Changeling
57. First you jump
56. Honest town
55. Glitterball
54. One step closer
53. All the band played on
52. Let the day Begin
51. I travel
50. Homosapiens
49. Magic
48. Solstice kiss
47. Midnight walking
46. Stars will lead the way
45. Spaceface
44. Once upon a time
43. Act of love
42. Rockets
41. Celebrate
40. Sense of discovery
39. New sunshine morning
38. Home
37. The American
36. Life in a day
35. Human traffic
34. Get it on (& ICEHOUSE)
33. Blood diamonds
32. Cry
31. Kick it in
30. Dancing barefoot
29. Vision thing
28. For one night only
27. Sweat in bullet
26. Chelsea girl
25. Stranger
24. Stand by love
23. Ghost dancing
22. Sign of the Times
21. Up on the catwalk
20. Broken glass park
19. Real life
18. War babies
17. Mandela Day
16. Hypnotised
15. She’s a river
14. Sanctify yourself
13. Love song
12. See the lights
11. Speed your love to me
10. This is your land
9. Waterfront
8. Someone somewhere in summertime
7. Glittering prize
6. All the things she said
5. Promised you a miracle
4. Let there be love
3. Alive and kicking
2. Belfast child
1. Don’t you (forget about me)



piątek, 26 czerwca 2026

 

TOP 60 MICHAEL JACKSON

Po wczorajszej rocznicy śmierci Michaela Jacksona i w obliczu wielkiego renesansu jego twórczości po bijącej rekordy oglądalności biografii artysty, przypominam mój subiektywny TOP 60 Michaela Jacksona, który po raz pierwszy zamieściłem na Facebooku w związku z jego urodzinami w sierpniu 2018 roku (było to wówczas jedno z moich pierwszych zestawień). Enjoy!

60. Jam
59. Speed demon
58. Off the wall
57. Hold my hand (& AKON)
56. Ghosts
55. Dangerous
54. Got to be there
53. One more Chance
52. Will you be there
51. Childhood
50. You rock my world
49. This is it
48. Blood on the dancefloor
47. Rock with you
46. Gone too soon
45. History
44. Heal the world
43. Shake your body (& THE JACKSONS)
42. Eaten alive (& DIANA ROSS)
41. They don’t care about us
40. Another part of me
39. One day in your life
38. Ben
37. You are not alone
36. She’s out of my life
35. Farewell my summer love
34. The girl is mine (& PAUL MCCARTNEY)
33. Come together
32. Blame it on the boogie (& THE JACKSONS)
31. ABC (& JACKSON 5)
30. Scream (& JANET JACKSON)
29. Bad
28. Remember the time
27. Who i sit?
26. Wanna be startin’ something
25. Don’t stop ‘til get enough
24. P.Y.T.
23. Never can say goodbye (& JACKSON 5)
22. Love never felt so good (& JUSTIN TIMBERLAKE)
21. I’ll be there (& JACKSON 5)
20. I want you back (& JACKSON 5)
19. Stranger in Moscow
18. Human nature
17. Little drummer boy (& JACKSON 5)
16. Give it to me (& SLASH)
15 Say say say (& PAUL MCCARTNEY)
14. Beat it
13. Dirty Diana
12. The way you make me feel
11. Leave me alone
10. Smooth criminal
9. Earth song
8. Can you feel it (& THE JACKSONS)
7. Liberian girl
6. Black or white
5. In the closet
4. Thriller
3. Billie Jean
2. I just can’t stop loving you (& SIEDAH GARRETT)
1. Man in the mirror



niedziela, 21 czerwca 2026

 

„OJCZYZNA” (Fatherland) Polska / Niemcy / Francja / Włochy 2026


Premiera kinowa: 19 czerwca 2026

W kinach można obecnie obejrzeć najnowszy film bodaj najbardziej rozpoznawalnego współczesnego polskiego reżysera, Pawła Pawlikowskiego „Ojczyzna”.

Dość statyczna akcja filmu rozgrywa się w 1949 roku w podzielonej na konferencji w Poczdamie wschodniej i zachodniej części Niemiec. Obraz Pawlikowskiego jest urywkiem biografii Tomasza Manna (Hanns Zischler), jednego z najwybitniejszych niemieckich prozaików wszech czasów. Pisarz przybywa do Niemiec ze swoją córką Eriką (fenomenalna Sandra Huller) po wieloletniej emigracji do Stanów Zjednoczonych. W pewnym sensie film wpisuje się w konwencję kina drogi, gdyż Mann wraz z Eriką podróżują z Frankurtu do Weimaru – w obu miastach, które dzieli Żelazna Kurtyna pisarz ma odebrać Nagrodę Goethego. Pobyt Manna i Eriki w Europie zbiega się ze śmiercią syna Tomasza, Klausa (August Diehl), który popełnia samobójstwo w Cannes.

„Ojczyzna” to kino intelektualno-artystyczne. Słyszymy fragmenty prozy Manna, urywki jego przemówień, dysputy pisarza i jego córki, dotyczące przeszłości i przyszłości państwa niemieckiego. Pawlikowski w intrygujący sposób uwypukla różnice między strefą zachodnią a częścią z wpływami radzieckimi.

Artyzm filmu polega na jego monochromatycznym pięknie. Każda scena, bez wyjątku, sfotografowana jest przez wybitnego Łukasza Żala w sposób wyjątkowy, niezwykle estetyczny. Wydaje się, że artystyczne walory „Ojczyzny” przewyższają nawet kunszt zdjęć do „Idy” i ‘Zimnej wojny”. Film ogląda się z ogromnym smakiem.

Choć Zischler jako surowy, dystyngowany Mann, nawet fizycznie przypominający swojego bohatera, jest w filmie bardzo dobry, nieomal każdą scenę (może z wyjątkiem końcowego ujęcia koncertu w opuszczonym kościele) skrada mu Sandra Huller. To niewątpliwie jedna z najzdolniejszych, jeśli nie najwybitniejsza, współczesna europejska aktorka średniego pokolenia. Jej miny, gesty, słowa budują wyjątkową postać. Trudno powiedzieć, czy to kreacja pierwszo- czy drugoplanowa, ale jest to aktorstwo na najwyższym poziomie.

Przemiłym akcentem jest gościnny występ Joanny Kulig, która wciela się w postać piosenkarki na bankiecie z okazji przyznania nagrody pisarzowi.

Czy to zatem kino idealne? Otóż, nie. Mam wrażenie, że film nie angażuje widza emocjonalnie, jest surowy jak postać Tomasza Manna. Wprawdzie w obrazie pojawiają się sceny wzruszenia, czy poruszenia, ale nie są to chwile (może z dwoma wyjątkami) na długo zapadające w pamięć.

Moja opinia, będzie pewnie niepopularna, ale moim ulubionym filmem Pawlikowskiego pozostaje „Lato miłości” z 2004 roku z genialnymi rolami Emily Blunt i Natalie Press, bo to film, w którym aż kipi od emocji, a tego w kinie bardzo potrzebuję.

Moja ocena: 8/10 (głównie za walory artystyczne i niesamowitą rolę Huller)

niedziela, 14 czerwca 2026

 

„DZIEŃ OBJAWIENIA” (Disclosure Day), USA 2026


Premiera kinowa: 9 czerwca 2026

Steven Spielberg jest bez wątpienia jednym z najważniejszych reżyserów we współczesnym kinie. Na ekranach właśnie pojawiła się jego nowa produkcja – thriller science fiction „Dzień objawienia”. Czy Spielberg jest nadal w formie?

Reżyser sięgał już kilkukrotnie po tematykę science fiction, choćby w słynnym filmie „ET”, czy w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia”. W „Dniu objawienia” świat stoi w obliczu III wojny światowej, a Stany Zjednoczone znajdują się w obliczu kryzysu po tym, jak pracownik instytutu naukowego Wardex, Daniel Kellner (przesympatyczny Josh O’Connor), wykrada wraz ze swoją dziewczyną Jane (Eve Hewson) ściśle poufne materiały dotyczące życia istot pozaziemskich na naszej planecie. Podczas ucieczki Jane i Daniel otrzymują pomoc od Hugo (Colman Domingo) i innych pracowników Wardexu, sprzeciwiających się dyktaturze i nielegalnym działaniom szefa instytutu, Noaha Snanlona (Colin Firth).

Daniel jest wybranym – od dzieciństwa wie o istnieniu pozaziemskich cywilizacji. Kolejną wybraną jest Margaret Fairchild (Emily Blunt), urocza pogodynka lokalnej stacji telewizyjnej w Kansas. Do czego doprowadzi spotkanie dwojga wybranych?

Film z jednej strony jest ciekawy i trzymający w napięciu, widoczne są jednak pewne luki i nieścisłości scenariuszowe. Dużym atutem jest doborowa, gwiazdorska obsada – para głównych aktorów – Blunt i O’Connor – wypada na ekranie znakomicie, niezwykłe są też zdjęcia autorstwa Polaka, Janusza Kamińskiego, stałego współpracownika Spielberga. Już w pierwszej scenie, gdzie obserwujemy walkę MMA, sposób filmowania walczących jest nowatorski. Na uznanie zasługuje także klasyczna filmowa ścieżka dźwiękowa – kolejne dzieło Johna Williamsa. A jednak film nie jest doskonały. Ogląda się go nieco jak obraz z lat 80-tych lub 90-tych – podobny jest sposób narracji, rozwój intrygi, ukazanie bohaterów. Czy to zarzut? Dla mnie nie, ale wielu wielbicieli kina chciałoby w 2026 roku zobaczyć w produkcji science fiction Spielberga coś bardziej innowacyjnego, niesamowitego, zapierającego dech w piersiach.

Moim zdaniem, „Dzień objawienia” to film przyzwoity, ale nie wybitny. Z pewnością nie przejdzie do historii kina o istotach pozaziemskich, tak jak się to udało takim produkcjom jak „E.T.”, „Kontakt”, „Interstellar”, „Nowy początek” (świetny i bardzo niedoceniony), czy wielki tegoroczny przebój „Projekt Hail Mary” z genialną rolą Ryana Goslinga. „Dzień objawienia” ogląda się dobrze, to film o potędze marzeń i wspomnień, o okrucieństwie ludzi wobec obcych, o tajemnicach, jakie kryje kosmos, ale też Ziemia. Ciekawe jest otwarte zakończenie, ale po filmie czuje się pewien niedosyt. Spielberg nie zadał sobie nawet trudu, by ukazać ufoludki w nowoczesny, bardziej kreatywny sposób.

Podsumowując, film można obejrzeć, ma wiele plusów, ale zdecydowanie nie przypadnie do gustu wszystkim widzom. Jest nieco zbyt pełen symboli i nawiązań. Mnie ujął jednak swoim sposobem realizacji, który kojarzy mi się z twórczością Spielberga z mojego dzieciństwa

Moja ocena:8/10

poniedziałek, 1 czerwca 2026

 TOP 60 CHILDREN SONGS

Dziś Dzień Dziecka i dzień ten stał się dla mnie inspiracją, żeby opracować kolejny TOP 60 piosenek – ale nie są to piosenki dla dzieci, ale utwory ze słowem „child” lub w tytule. Poszukiwania okazały się bardzo ciekawe, bo powstało bardzo wiele intrygujących przebojów ze słowem „dziecko” w tytule. Myśląc o tym zestawieniu, uważałem, że wygra fantastyczny Simple Minds, ale potem przypomniała mi się jedna z najpiękniejszych piosenek Kate Bush „The man with a child in his eyes” i wiedziałem, że to ona zwycięży. Przedstawiam mój subiektywny TOP 60 najlepszych piosenek ze słowem „child” w tytule i życzę wszystkim – i tym małym, i tym dużym - żeby zawsze potrafili odnaleźć w sobie dziecko. Enjoy!

60. LEVEL 42 Children say
59. QUEEN LATIFAH & DE LA SOUL Mama gave birth to the soul children
58. BLACK KEYS Wild child
57. WHITE LION When the children cry
56. JARVIS COCKER Fat children
55. PAUL SIMON Mother and child Reunion
54. CURT SMITH Wonder child
53. SWEEDISH HOUSE MARIA & JOHN MARTIN Don’t you worry, child
52. EAST 17 Hey, child
51. BELINDA CARLISLE All God’s children
50. RADIOHEAD I am a wicked child
49. NEW KIDS ON THE BLOCK This one’s for the children
48. JIMI HENDRIX EXPERIENCE Voodoo child (Slight return)
47. MARK OWEN Child
46. MARC ALMOND Child star
45. FEEDER Child in you
44. OASIS Married with children
43. SHERYL CROW Sweet child o’mine
42. AMY GRANT Children of the world
41. ENYA Wild child
40. FIONA APPLE The child is gone
39. DEEP PURPLE Child in time
38. TEARDROP EXPLODES Tiny children
37. PAUL SIMON The obvious child
36. ERIC CLAPTON Motherless child
35. BLONDIE War child
34. RICHARD MARX Children of the night
33. TEARS FOR FEARS Suffer the children
32. RED HOT CHILI PEPPERS Poster child
31. IGGY POP Real wild child (wild one)
30. ANNIE LENNOX Universal child
29. AURORA Through the eyes of a child
28. GOODBYE MR. MACKENZIE Love child
27. CULTURE CLUB Heaven’s children
26. BLACK BOX RECORDER Child psychology
25. MARIA MCKEE Sweetest child
24. EMF Children
23. JONI MITCHELL Trouble child
22. COURTNEY PINE Children of the ghetto
21. JUSTIN BIEBER Children
20. BONEY M. Mary’s boy child
19. KIM WILDE Child come away
18. GUNS’N’ROSES Sweet child o’mine
17. JOHHNY MATHIS When a child is born
16. WILL YOUNG Friday’s child
15. SUZANNE VEGA As a child
14. DETROIT SPINNERS Ghetto child
13. STING Children’s crusade
12. DES’REE Little child
11. STYLE COUNCIL Speak like a child
10. ROBERT MILES Children
9. SINEAD O’CONNOR My special child
8. DAVID BOWIE Thursday’s child
7. MANIC STREET PREACHERS If you tolerate this your children will be next
6. GEORGE MICHAEL Jesus to a child
5. SHAKESPEAR’S SISTER Moonchild
4. T. REX Children of the revolution
3. DEAD CAN DANCE Children of the sun
2. SIMPLE MINDS Belfast child
1. KATE BUSH The man with the child in his eyes



niedziela, 10 maja 2026

 6. POLSKI TOP RADIA 357 - MOJE WSPOMNIENIA



Ubiegły długi weekend majowy upłynął wszystkim fanom polskiej muzyki, a przynajmniej dużej ich rzeszy, na słuchaniu 6. edycji Polskiego Topu Radia 357. Pierwsze trzy dni maja AD 2026 jak zwykle dostarczyły wielu wzruszeń, zapewniły całą masę wspomnień i pozwoliły na spektakularną podróż w czasie śladami najlepszej polskiej muzyki. Wielu emocji dostarczyły piosenki, ale także prowadzący: Marek Niedźwiecki, Ola Budka, Marcin Łukawski, Piotr Stelmach, Marcin Cichoński, Novika, Darek Król, Antoni Grudniewski, Mateusz Fusiarz, Anna Nowaczyk oraz prowadzący przedTOP i poTOP Daniel Wyszogrodzki i Tomasz Smokowski.

I chociaż w TOP 3 znów nic się nie zmieniło, a większość utworów to były znów te same piosenki, co każdego roku (no może prawie te same), znów było uroczyście, podniośle i niesamowicie.

Głosy na TOP oddała szokująco wysoka liczba słuchaczy 21,319.

W TOP 357 pojawiło się 17 nowości w porównaniu z ubiegłym notowaniem. Część z tych utworów wróciła na listę po przerwie, część na niej zadebiutowała:

34. JOANNA KOŁACZKOWSKA Song porzuconej
91. IRENA SANTOR Już nie ma dzikich plaż (dziko się raduję tą nowością, bo nieobecność Pani Ireny Santor w TOP 357 zawsze uważałem za ogromne niedopatrzenie)
227. KAŚKA SOCHACKA Szum
271. EDYTA GÓRNIAK & MIECZYSŁAW SZCZEŚNIK Dumka na dwa serca
281. MAGDA UMER Jeszcze w zielone gramy
282. BANDA I WANDA Siedem życzeń
292. LIROY Scyzoryk
298. DE MONO Znów jesteś ze mną
309. MALEŃCZUK/WAGLEWSKI Koledzy
313. JUSTYNA STECZKOWSKA Dziewczyna szamana
314. JAN KACZMAREK Do serca przytul psa
320. AZYL P. Mała Maggie
330. ALIBABKI Kwiat jednej nocy
337. IRENA JAROCKA Wymyśliłam Cię
342. YUGOPOLIS & MACIEJ MALEŃCZUK Ostatnia nocka
343. ELŻBIETA ADAMIAK Jesienna zaduma
356. ARTUR GADOWSKI Ona jest ze snu

Oto nowości w TOP 100 – było ich 10:

96. JACEK KACZMARSKI Obława +14 miejsc (awans z pozycji 110)
94. KRZYSZTOF KRAWCZYK & EDYTA BAROSIEWICZ Trudno tak +69 miejsc (awans z pozycji 163)
92. KRZYSZTOF KOMEDA Rosemary’s baby +61 (awans z pozycji 153)
91. IRENA SANTOR Już nie ma dzikich plaż – nowość w TOP 357
89. 2+1 Chodź, pomaluj mój świat +23 (awans z pozycji 112)
84. KACZMARSKI / GINTROWSKI / ŁAPIŃSKI Mury +27 (awans z pozycji 111)
82. GRZEGORZ MARKOWSKI Ballada 07 (z serialu „07 zgłoś się” +80 (awans z pozycji 162)
81. NOSOWSKA / KRÓL Można +25 (awans z pozycji 106)
68. BOGUSŁAW MEC Jej portret +37 (awans z pozycji 105)
34. JOANNA KOŁACZKOWSKA Song porzuconej – nowość w TOP 357

Oznacza to, że 10 piosenek opuściło TOP 100, a były to:

108. HEY List -15 (spadek z pozycji 93)
110. LADY PANK Zawsze tam, gdzie ty -16 (spadek z pozycji 94)
113. MAANAM Cykady na Cykladach -50 (spadek z pozycji 63)
117. COMA Los cebula i krokodyle łzy -17 (spadek z pozycji 100)
119. STRACHY NA LACHY Dzień dobry, kocham Cię -20 (spadek z pozycji 99)
121. REPUBLIKA Odchodząc -54 (spadek z pozycji 67)
126. DŻEM Sen o Victorii -36 (spadek z pozycji 90)
134. KULT Baranek -74 (spadek z pozycji 90)
152. DŻEM Do kołyski -61 (spadek z pozycji 91)
161. PERFECT Niepokonani -73 (spadek z pozycji 88)

W TOP 10 pojawiła się tylko jedna nowa piosenka (w porównaniu z ubiegłym rokiem):

10. MARTYNA JAKUBOWICZ W domach z betonu nie ma wolnej miłości +6 (awans z pozycji 16)

Z TOP 10 wypadło nagranie Kultu:

20. KULT Polska -20 (spadek o 11 pozycji)

Największe awanse w obrębie TOP 357:

101. +162 STANISŁAW SOYKA Cud niepamięci (awans z pozycji 263)
147. +154 MAREK GRECHUTA Niepewność (awans z pozycji 301)
145. +148 CZERWONY TULIPAN Jedyne co mam (awans z pozycji 293)
188. +128 GRUBSON Na szczycie (awans z pozycji 316)
198. +117 DE PRESS Bo jo cie kochom (awans z pozycji 315)

Największe spadki w obrębie TOP 357 odnotowały następujące piosenki:

332. –168 KULT Gdy nie ma dzieci (spadek z pozycji 164)
345. –154 KULT Celina (spadek z pozycji 191)
305. –151 KULT Hej, czy nie wiecie (spadek z pozycji 154)
315. –134 MAANAM Lipstick on the glass (spadek z pozycji 181)
323.  -129 MAANAM Szał niebieskich ciał (spadek z pozycji 194)

Największe awanse w TOP 100:

13. +28 STANISŁAW SOYKA Tolerancja / Na miły Bóg (awans z pozycji 41)
33. +28 HURT Załoga G. (awans z pozycji 61)
45. +27 KACPERCZYK & ARTUR ROJEK Syn okiennika (awans z pozycji 72)

Największe spadki w obrębie TOP 100:

87. -38 KULT Do Ani (spadek z pozycji 49)
65. -26 OBYWATEL G.C. Tak, tak… to ja (spadek z pozycji 39)
77. -21 TSA 51 (spadek z pozycji 56)

 

A na co zdecydowałem się w tym roku zagłosować? Oto mój zestaw:

ALICJA MAJEWSKA Jeszcze się tam żagiel bieli
ANDRZEJ ZAUCHA C’est la vie – Paryż z pocztówki
ANDRZEJ ZAUCHA Byłaś serca biciem
ANNA RUSOWICZ & ANDRZEJ NOWAK Trudne życzenia
ANIELI & NOSOWSKA Jaśniejąca
ANITA LIPNICKA I wszystko się może zdarzyć
ANNA GERMAN Tańczące Eurydyki
ANNA JANTAR Nic nie może wiecznie trwać
ANNA JURKSZTOWICZ Stan pogody
ANNA MARIA JOPEK Szepty i łzy
ANNA MARIA JOPEK & PAT METHENY Tam, gdzie nie sięga wzrok
ARTUR ROJEK Beksa
ARTUR ROJEK Syreny
AYA R.L. Księżycowy krok
AYA R.L. Ulica miasta
BAJM Co mi Panie dasz
BAJM Dwa serca dwa smutki
BANDA I WANDA Nie będę Julią
BEATA BARTELIK Sen na pogodne dni
BRODKA & A_GIM Wszystko, czego dziś chcę
BUDKA SUFLERA Jest taki samotny dzień
BUDKA SUFLERA Jolka, Jolka pamiętasz
BUDKA SUFLERA Noc komety
CZESŁAW NIEMEN Bema pamięci żałobny rapsod
CZESŁAW NIEMEN Dziwny jest ten świat
DAWID PODSIADŁO Małomiasteczkowy
DAWID PODSIADŁO W dobrą stronę
DE SU Życie cudem jest
DŻAMBLE Wymyśliłem Ciebie
DZEM Partyzant
EDYTA BARTOSIEWICZ Ostatni
EDYTA GEPPERT Jaka róża taki cierń
EDYTA GÓRNIAK To nie ja
EWA DEMARCZYK Karuzela z Madonnami
EXODUS Jeszcze czekam
FIREBIRDS 24 zachody słońca
FIREBIRDS Harry
FISZ EMADE TWORZYWO Dwa ognie
GRA\ŻYNA ŁOBASZEWSKA Czas nas uczy pogody
GRZEGORZ TURNAU Naprawdę nie dzieje się nic
HALINA ŻYTKOWIAK Pięć minut łez
HANNA BANASZAK Pogoda ducha
HEY Mimo wszystko
HEY & EDYTA BARTOSIEWICZ Moja i twoja nadzieja
IRENA JAROCKA Kawiarenki
IRENA SANTOR Już nie ma dzikich plaż
IZABELA TROJANOWSKA Wszystko czego dziś chcę
JUSTYNA STECZKOWSKA Dziewczyna szamana
JUSTYNA STECZKOWSKA Sama
KAYAH & BREGOVIC Śpij kochanie, śpij
KAZIK 12 groszy
KAZIK Spalam się
KAZIK NA ŻYWO Plamy na słońcu
KLAUS MITFFOCH Jezu jak się cieszę
KLINCZ Latarnik
KRYSTYNA PROŃKO Jesteś lekiem na całe zło
KRYSTYNA PROŃKO & MAJKA JEŻOWSKA On nie kochał nas
KRZYSZTOF ZALEWSKI Miłość miłość
KRZYSZTOF ZALEWSKI Polsko
KULT Do Ani
L.STADT Oczy kamienic
LADY PANK Mniej niż zero
LADY PANK Zamki na piasku
LAO CHE Hydropiekłowstąpienie
LOMBARD Adriatyk, ocean gorący
LOMBARD Szklana pogoda
LOMBARD Taniec pingwina na szkle
MAANAM Jestem kobietą
MAANAM Kocham cię kochanie moje
MAANAM Krakowski spleen
MAD MONEY Na Twojej orbicie
MAGDA UMER Koncert jesienny na dwa świerszcze
MAŁGORZATA OSTROWSKA Meluzyna
MAREK BILIŃSKI Dom w dolinie mgieł
MAREK GRECHUTA & ANAWA Dni, których nie znamy
MARIUSZ LUBOMSKI Spacerologia
MARYLA RODOWICZ Niech żyje bal
MARYLA RODOWICZ Łatwopalni
MATYLDA / ŁUKASIEWICZ Matka
MELA KOTELUK Żurawie origami
MĘSKIE GRANIE ORKIESTRA 2021 I Ciebie też, bardzo
MYSLOVITZ Długość dźwięku samotności
MYSLOVITZ W deszczu maleńkich Żółtych kwiatów
NOSOWSKA / KRÓL Można
OBYWATEL G.C. Nie pytaj o Polskę
OBYWATEL G.C. Paryż-Moskwa 17.15
OBYWATEL G.C. Tak, tak… to ja
ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY Obudź się
ORGANEK Niemiłość
PABLOPAVO & LUDZIKI Karwoski
PATRICK THE PAN Nie chcę psa
PERFECT Autobiografia
RENATA PRZEMYK & KASIA NOSOWSKA Kochana
REPUBLIKA Nieustanne tango
REPUBLIKA Obcy astronom
RÓŻE EUROPY & EDYTA BARTOSIEWICZ Jedwab
RÓŻE EUROPY List do Gertrudy Burgund
RYSZARD RYNKOWSKI Szczęśliwej drogi już czas
SEWERYN KRAJEWSKI Uciekaj moje serce
SKALDOWIE & ŁUCJA PRUS W żółtych płomieniach liści
SKUBAS Nie mam dla Ciebie miłości
SMOLIK & ARTUR ROJEK 50 tysięcy 881
SMOLIK & KATARZYNA KURZAWSKA CYE (Close Your Eyes)
SOSNOWSKI Pył
STANISŁAW SOJKA Tolerancja (Na miły Bóg)
SZTYWNY PAL AZJI Wieża radości, wieża samotności
T.LOVE Warszawa
T.LOVE King
TADEUSZ WOŹNIAK Zegarmistrz światła
TILT Jeszcze będzie przepięknie
TILT Mówię Ci, że
URSZULA Dmuchawce latawce wiatr
URSZULA Malinowy król
URSZULA Na sen
VARIETE I znowu ktoś przestawił kamienie
VARIUS MANX Orła cierń
VARIUS MANX Piosenka księżycowa
VOO VOO Gdybym
WILKI Eroll
ZBIGNIEW WODECKI Lubię wracać tam gdzie byłem
ZBIGNIEW WODECKI Zacznij od Bacha
ZBIGNIEW WODECKI & ZDZISŁAWA SOŚNICKA Z Tobą chcę oglądać świat
ZDZISŁAWA SOŚNICKA Aleja gwiazd
ZDZISŁAWA SOŚNICKA Pożegnanie z bajką

Z braku miejsc musiałem zrezygnować z głosów na następujące piosenki:

AGRESSIVA 69 & EDYTA BARTOSIEWICZ Egoiści
ANDRZEJ KURYLEWICZ Polskie drogi
ANITA LIPNICKA & JOHN PORTER Bones of love
BANK Ciągle ktoś mówi coś
BARBARA STĘPNIAK-WILK & GRZEGORZ TURNAU Bombonierka
BOGUSŁAW MEC Jej portret
BREAKOUT Gdybyś kochał, hej
BRODKA Horses
CHŁOPCY Z PLACU BRONI Kocham wolność
COMA Los, cebula i krokodyle łzy
CZESŁAW NIEMEN Wspomnienie
FISZ EMADE TWORZYWO OK boomer
HANNA BANASZAK W moim magicznym domu
KACPERCZYK & ARTUR ROJEK Syn okiennika
KALINA JĘDRUSIK Ja nie chcę spać
KASIA SOCHACKA Wiśnia
KASIA NOSOWSKA Era retuszera
KAYAH & KRZYSZTOF KILJAŃSKI Prócz Ciebie nic
KAZIK & EDYTA BARTOSIEWICZ Cztery pokoje
KRÓL Te smaki i zapachy
KRYSTYNA JANDA Na zakręcie
KRYSTYNA PROŃKO Małe tęsknoty
KRZYSZTOF KRAWCZYK Bo jesteś Ty
KULT Piosenka młodych wioślarzy
MAANAM Po prostu bądź
MAANAM To tylko tango
MADE IN POLAND Nie mówię, ja myślę
MALARZE I ŻOŁNIERZE Po prostu pastelowe
MAREK GRECHUTA Niepewność
MELA KOTELUK Melodia ulotna
MYSLOVITZ & MAREK GRECHUTA Kraków
NOSOWSKA Ledwie wczoraj
O.N.A. Kiedy powiem sobie dość
ORGANEK Wiosna
PIOTR SZCZEPANIK Kochać
PUSTKI Lugola
RAZ DWA TRZY I tak warto żyć
RIVERSIDE Friend or foe
ROBERT JANSON & KUBA BADACH Małe szczęścia
SKALDOWIE Prześliczna wiolonczelistka
ŚWIETLIKI & LINDA Filandia
TACO HEMINGWAY Następna stacja
TILT Rzeka miłości, morze radości, ocean szczęścia
ZIYO Magiczne słowa

Podczas głosowania, niestety, popełniłem błąd i nie zaznaczyłem wybranego utworu zespołu AYA R.L. „Ulica miasta”, po prostu nagranie przegapiłem, choć wybrałem je do głosowania. Zapomniałem o Pidżamie Porno i „Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości”, a z premedytacją opuściłem głosowanie na Ewę Bem, a potem usłyszałem w zestawieniu „Moje serce to jest muzyk” i już wiedziałem, że opuszczenie utworu było dużym niedopatrzeniem.

W TOP 10 znalazło się 7 nagrań, na które głosowałem, w TOP 100 – 37, zaś w TOP 357 – 77 kompozycji.

W zestawieniu 357 znalazło się według moich wyliczeń 208 wykonawców, co oznacza, że wielu z nich miało w notowaniu więcej niż jedną piosenkę:

8 – Budka Suflera, Edyta Bartosiewicz,

7 – Lady Pank, Myslovitz, Kult, Maanam, Marek Grechuta

6 – Raz Dwa Trzy, Republika, Perfect, Dżem, Grzegorz Turnau,

5 – Fisz Emade Tworzywo, Kaśka Sochacka, Męskie Granie Orkiestra, Hey, Kazik, Zbigniew Wodecki

4 – Krystyna Prońko, Bajm, Czesław Niemen, Jacek Kaczmarski,

3 – Lao Che, Stanisław Sojka, T. Love, Oddział Zamknięty, Wilki, Król, Brodka, Czerwone Gitary, Obywatel G.C., De Mono, Maryla Rodowicz, Kayah, Anna Maria Jopek, Magda Umer, Kortez, Anna Jantar, Coma, Anawa, Chłopcy z Placu Broni, Stare Dobre Małżeństwo, Dawid Podsiadło, Lombard, Renata Przemyk, Nosowska, Artur Rojek,

2 – Kazik na Żywo, Maciej Maleńczuk, Kwiat Jabłoni, Irena Jarocka, Kabaret Starszych Panów, Kasia Kowalska, Organek, Pidżama Porno, Zbigniew Hołdys, Goran Bregovic, Skaldowie, Banda i Wanda, Wojciech Młynarski, TSA, Ira, 2+1, Klaus Mitffoch, Hanna Banaszak, Kaczmarski / Gintrowski / Łapiński, Varius Manx, Krzysztof Krawczyk, Taco Hemingway, Akurat, Alicja Majewska, Strachy na Lachy, Zdzisława Sośnicka, Tilt, Kobranocka, Elektryczne Gitary, Edyta Geppert, Breakout, Andrzej Zaucha.

Bardzo cieszy aż 8 nagrań Edyty Bartosiewicz, tym bardziej że 4 z nich trafiły do TOP 100. Po trzy utwory w TOP 100 mieli natomiast: Hey, Kult, Zbigniew Wodecki i Artur Rojek.

Największa dla mnie radość całego zestawienia? 107. lokata dla Urszuli i jej evergreenu „Dmuchawce latawce wiatr” – awans o 20! oczek. To moje polskie nagranie wszech czasów, powiem wspomnień z dzieciństwa, kiedy w 1983 roku zaczynałem mocno interesować się muzyką i listami przebojów. Za rok musi być TOP 100!

I nie wiem, czy też tak macie, że słyszymy te wszystkie piosenki w radio, w streamingu, z CDsów i nigdy nie robi to aż tak ogromnego wrażenia, nigdy tak nie wzrusza, nigdy nie dostarcza tylu emocji, jak w czasie słuchania TOPu Radia 357. Dlatego już dziś czekam na kolejny!

czwartek, 30 kwietnia 2026

 

„MICHAEL” (Michael), USA 2026

Premiera kinowa: 24 kwietnia 2026


Długo wyczekiwany biopic o Michaelu Jacksonie trafił wreszcie na ekrany kin, powodując oczekiwane rekordy w box-officie na całym świecie, ale też zalewając Internet falą, delikatnie mówiąc, niepochlebnych opinii. No cóż, większość zgodzi się, że Michael był jednym z największych artystów w historii, ale był też postacią niezwykle kontrowersyjną.

Kontrowersji w filmie nie znajdziemy i jeśli oczekujecie od projekcji, że dowiecie się o Królu Popu czegoś nowego, że otrzymacie pogłębiony rys psychologiczny artysty, że film rozwiąże zagadki i tajemnice związane z ekscentrycznym piosenkarzem, zostańcie w domu. Jeśli zaś czekacie na dwie godziny rozrywki z uproszczoną historią życia gwiazdy, z niesamowitą, niepowtarzalną muzyką, już teraz rezerwujcie bilety do kina.

Historia rozpoczyna się w 1966 roku w mieście Gary, w stanie Indiana, gdzie Joseph Jackson (w tej bardzo dobrej roli dwukrotnie nominowany do Oscara Colman Domingo) tworzy zespół muzyczny Jackson 5, w skład którego wchodzi piątka jego muzycznie uzdolnionych synów: Jermaine, Marlon, Jackie, Tito i najmłodszy Michael. Właśnie mały Michael – wokalista grupy – staje się największą osobowością rodzinnego zespołu. Dzięki determinacji ojca i jego dość niecodziennym metodom wychowawczym, chłopcy osiągają szczyty list przebojów. Fabuła przenosi nas następnie do przełomu lat 70-tych i 80-tych, kiedy Michael wydaje bestellerowy solowy album „Off the Wall”, co prowadzi do nagrania kolejnej płyty – zmieniającego świat muzyczny albumu „Thriller”, który jest do dziś najlepiej sprzedawaną płytą wszech czasów, choć od jej wydania minęło ponad 40 lat…

Film jest właściwie jednym wielkim kolorowym teledyskiem. Sceny muzyczne – fragmenty występów telewizyjnych, nagrań studyjnych, koncertów – są po prostu fenomenalne. Ogromna w tym zasługa aktorów wcielających się w rolę Michaela. Małego muzyka gra Juliano Valdi – jest znakomity i chyba trochę za mało się mówi o tej wybitnej dziecięcej roli. Michaelem starszym jest natomiast autentyczny bratanek Michaela, syn Jermaine’a – Jaafar Jackson. Od pierwszego pojawienia się aktora na ekranie uderza jego niezwykłe fizyczne podobieństwo do Michaela, do tego dochodzi uderzające podobieństwo w głosie, sposobie mówienia, zaś na scenie Jaafar po prostu staje się Michaelem.

W filmie jest wiele fantastycznych momentów – chciałbym wyróżnić kilka scen: kręcenie klipu do piosenek „Beat It” i „Thriller”, cudowny występ na koncercie Motown 25, gdzie Michael premierowo wykonał utwór „Billie Jean” i po raz zaprezentował moonwalk, wieńcząca film scena na stadionie Wembley oraz – paradoksalnie – moment wypadku podczas realizacji reklamy Pepsi.

A czy film jest idealny? Nie, daleko mu do perfekcji – dwie godziny ograniczają możliwość pokazania pełnej biografii gwiazdy, ale rzeczywiście mało dowiadujemy się o życiu wewnętrznym bohatera, a próby pokazania choćby rozterek Jacksona, zwłaszcza podczas zawodowego uniezależniania się od ojca i od wspólnej kariery z braćmi, są nieco niezręczne. W filmie jest wiele niedomówień, brakuje Janet, która nie zgodziła się, żeby jest postać pojawiła się w filmie, a przede wszystkim mankamentem jest brak ukazania jakichkolwiek wad bohatera – filmowy Michael jest nieskończenie dobry, wręcz idealny.

Podsumowując, „Michael” Antoine’a Fuqua nie jest arcydziełem, nie jest wielką biografią wielkiego muzyka, przypomina nieco wysokobudżetowy film telewizyjny. Talent grających w filmie aktorów, ciekawa historia i przede wszystkim fenomenalna muzyka i obraz czynią film ciekawym i godnym uwagi. Polecam, ale nie fanom encyklopedycznych biografii.

Moja ocena: 8/10

niedziela, 15 marca 2026

 

JUŻ DZIŚ OSCARY. A JAKIE SĄ MOJE TYPY?



Dziś noc Oscarów i choć w sieci można znaleźć mnóstwo wpisów, jakie to dziś nieistotne i niewiarygodne nagrody, nagradzające rzekomo beznadziejne, lewackie kino, pozwolę się z tym nie zgodzić i napiszę, że i tak wszyscy wielbiciele X Muzy czekają na tę noc, ten rok przyniósł wiele niezwykłych produkcji i wybitnych, niestereotypowych ról i coraz więcej w mediach społecznościowych typów i przewidywań. A do kogo, moim zdaniem, powędrują tegoroczne Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej?

Skupię się jedynie na wybranych kategoriach, bo nie jestem znawcą kategorii technicznych, nie znam dokumentów i filmów krótkometrażowych, ale udało mi się – pierwszy raz od dawna – obejrzeć wszystkie nominowane filmy i wszystkie pierwszo- i drugoplanowe role. A oto moje typy:

FILM ROKU

Jedna bitwa po drugiej

Grzesznicy

Wielki Marty

Hamnet

Tajny agent

Frankenstein

Wartość sentymentalna

Sny o pociągach

Bugonia

F1

Pozwoliłem sobie ustawić filmy w kolejności mojej sympatii. Kiedy w kwietniu ubiegłego roku zobaczyłem „Grzeszników” – czarny horror wampiryczny Ryana Cooglera, zachwyciłem się filmem i wiedziałem, że oto pojawia się pierwszy Oscarowy kandydat. Nie pomyślałem jednak, że film otrzyma rekordowe 16 nominacji. Klimat, fantastyczna muzyka, niespodziewane zwroty akcji i znakomity zespół aktorski. W listopadzie pojawiła się jednak „Jedna bitwa po drugiej” wielbionego przeze mnie amerykańskiego reżysera Paula Thomasa Andersona – opowieść o grupie szalonych aktywistów – i temu obrazowi w tym roku kibicuję.

AKTOR PIERWSZOPLANOWY

Timothee Chalamet (Wielki Marty)

Leonardo DiCaprio (Jedna bitwa po drugiej)

Michael B. Jordan (Grzesznicy)

Ethan Hawke (Blue Moon)

Wagner Moura (Tajny agent)

Wszystkie role są bardzo dobre – i DiCaprio jako zwariowany aktywista, i Jordan – w podwójnej roli braci-bliźniaków – właścicieli zaatakowanej przez demony spelunki i Ethan Hawke w biograficznej roli jako Lorenz Hart – poeta i autor popularnych piosenek i libretta wielu amerykańskich musicali. Chyba najmniej przemówił do mnie Wagner Moura w brazylijskim „Tajnym agencie” – opowieści o reżimie lat 70-tych. Oscar w tym roku należy się Timothee Chalametowi jako bezkompromisowemu tenisiście stołowemu w produkcji „Wielki Marty”.

AKTORKA PIERWSZOPLANOWA

Jessie Buckley (Hamnet)

Rose Byrne (Kopnęłabym cię, gdybym mogła)

Emma Stone (Bugonia)

Renate Reinsve (Wartość sentymentalna)

Kate Hudson (Song Sung Blue)

Myślę, że tu pojedynek rozegra się między Jessie Buckley w roli żony Williama Shakespeare’a i matki ich umierającego dziecka w dramacie „Hamnet” a australijską aktorką Rose Byrne, która także tworzy niezwykły obraz matki niepełnosprawnej córeczki. To, co Byrne wyprawia w filmie, już przeszło do historii kina, ale jednak rola Jessie Buckley przemówiła do mnie bardziej emocjami i tematyką filmu i to za tę irlandzką aktorkę będę trzymał kciuki dzisiejszej nocy.

AKTOR DRUGOPLANOWY

Sean Penn (Jedna bitwa pod drugiej)

Stellan Starsgard (Wartość sentymentalna)

Benicio del Toro (Jedna bitwa pod drugiej)

Jakob Elordi (Frankenstein)

Delroy Lindo (Grzesznicy)

W tej kategorii nie mam żadnych wątpliwości. Penn stworzył jedną z najciekawszych ról drugoplanowych w historii kina. Czy też należysz do tych, którzy oglądając film przez pierwszą część projekcji zastanawiali się : Kto to jest i skąd oni wzięli takiego aktora?, a przez drugą: Czy to na pewno jest Sean Penn? Już samo to świadczy, że to wielka rola, choć każdy z panów ma duże szanse, bo piętach depcze Pennowi kolega z planu – del Toro, bardzo dużo i dobrze pisze się o Starsgardzie w „Wartości sentymentalnej”, bo to naprawdę dobra rola, a czarnym koniem (pun unintended) może okazać się zaskakująco nominowany Lindo w „Grzesznikach”. Ja stawiam na Seana Penna.

AKTORKA DRUGOPLANOWA

Amy Madigan (Zniknięcia)

Inga Ibsdotter Lilleaas (Wartość sentymentalna)

Teyana Taylor (Jedna bitwa pod drugiej)

Wunmi Mosaku (Grzesznicy)

Elle Fanning (Wartość sentymentalna)

Dziwi mnie trochę, kiedy na branżowych portalach czytam, że to w tym roku bardzo słabo obstawiona kategoria, bo dla mnie aktorki drugoplanowe są w tym sezonie wyjątkowo mocne. Kiedy w sierpniu ubiegłego roku napisałem w recenzji filmu „Zniknięcia”, że Amy Madigan jako charyzmatyczna i przerażająca ciotka Gladys jest najciekawszym elementem filmu i zasługuje na nominację do Oscara, spotkałem się z dość ostrą krytyką. A co to za rola? Co w niej jest takiego wyjątkowego? Nominacja do Oscara – to wykluczone. Potem przyszła nominacja do Złotego Globu, nagroda Critics’ Choice, nagroda Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych i tylko Bafta – z wielkiej piątki nagród filmowych nie wyróżniła Madigan.  Aż wreszcie – ku niezadowoleniu wielu i mojej ogromnej radości i wzruszeniu – nadeszła oscarowa nominacja. Kocham ciotkę Gladys i dziś najmocniej trzymam kciuki (że aż mi kłykcie z bólu bieleją) właśnie za Amy Madigan. Wspaniałą rolę stworzyła też norweska aktorka Inga Ibsdotter Lilleaas w „Wartości sentymentalnej” – myślę, że przyćmiła swoją filmową pierwszoplanową siostrę Renate Reinsve, ale największymi konkurentkami Madigan są dwie ciemnoskóre aktorki: Taylor – za rewelacyjne 15 minut w „Jednej bitwie… „ oraz Mosaku za ciekawą, choć ośmielę się napisać niewybitną rolę w „Grzesznikach”. Kto wygra? Moim zdaniem, Amy Madigan, choć bardzo się boję, że spotka mnie rozczarowanie – podobnie jak w ubiegłym roku przy braku Oscara dla Demi Moore za „Substancję’.

REŻYSER ROKU

Paul Thomas Anderson (Jedna bitwa pod drugiej)

Ryan Coogler (Grzesznicy)

Joachim Trier (Wartość sentymentalna)

Josh Safdie (Wielki Marty)

Chloe Zhao (Hamnet)

Tu do wyścigu wystartowały dwa bardzo mocne charty: Anderson i Coogler. I „Jedna bitwa po drugiej”, i „Grzesznicy” to filmy znakomicie wyreżyserowane, ale moje serce jest po stronie Andersona – od lat cenię jego twórczość i to chyba jego rok i jego moment. Wygra Anderson.

NAJLEPSZY FILM MIĘDZYNARODOWY

Sirat

Tajny agent

Wartość sentymentalna

To był zwykły przypadek

Głos Hind Rajab

Pokuszę się jeszcze o przewidywanie w kategorii filmu międzynarodowego, bo udało mi się zobaczyć wszystkie filmy – i są to obrazy znakomite, nietuzinkowe, wyjątkowe. Bardzo chciałbym, by wygrał „Sitat” – opowieść o ojcu poszukującym córki-uciekinierki w Maroku podczas organizowanych tam rave’ów -  film tak poruszający i tak zaskakujący, że nie można go zapomnieć, ale chyba ma z tej piątki najmniejszy hype i najmniejsze szanse. Wygra prawdopodobnie „Tajny agent”, bo Brazylia ma bardzo dobry lobbying w Akademii i film jest świetny. Symboliczny byłby Oscar dla przejmującego „Głosu Hind Rajab”. A kogo wskaże Akademia?

Czekajmy zatem na tegoroczne Oscary, trzymając kciuki także za Polaków – Małgosię Turzańską za kostiumy w „Hamnecie” oraz Macieja Szczerbowskiego, nominowanego w kategorii Najlepszy krótkometrażowy film animowany za „The Girl Who Cried Pearls”.

Jedno jest pewne: to będzie bardzo interesujące rozdanie nagród.