środa, 15 lipca 2026

 

MADONNA „CONFESSIONS II” 2026


Siedem długich lat Madonna kazała czekać swoim fanom na nowy studyjny lat. Jeszcze nigdy nie czekaliśmy na nową płytę długogrającą tak długo, ale powiem krótko: było warto. To zdecydowanie najlepszy materiał Madonny od 20 lat, czyli od wydania pierwszej płyty Confessions – „Confessions on a Dance Floor”.

Mija ponad tydzień od pojawienia się nowego wydawnictwa, pora na wyrażenie mojej opinii o płycie mojej muzycznej faworyty, a opinia jest niezwykle entuzjastyczna. Jestem tym krążkiem oczarowany, słucham bez przerw i bez żadnych rezerw i uważam, że powrót do współpracy z brytyjskim producentem Stuartem Price’m okazał się strzałem w dziesiątkę i ogromnym krokiem do reaktywacji kariery Madonny. „Confessions II” to strzał w 10 i powrót Madonny do szczytowej formy.

„Confessions II” to bardzo osobista płyta. Madonna powraca we wspomnieniach do dance’owych początków swojej kariery i jest też niezwykle bezpośrednia w swoich tekstach, które dedykuje choćby swojemu zmarłemu bratu, czy też miłości swojego życia i pierwszemu mężowi, Seanowi Pennowi. Płyta jest fantastyczna muzycznie – to niezwykły kolaż niekończących się dyskotekowych dźwięków,

Oto przegląd szesnastu nagrań z albumu wraz z oceną każdego z nich:

1.       FEEL SO FREE – wspaniałe trance’owe wprowadzenie do płyty i błyskotliwe nawiązanie do „Confessions I” w postaci przejścia melodycznego, inspirowanego „Future Lovers”. Męskie melorecytacje dodają utworowi aury tajemniczości. Istotny jest też sample nagrania „French Kiss” z repertuaru Lil Louise. 10/10

2.       GOOD FOR THE SOUL – balladowo-dance’owe nagranie, dzięki któremu chcemy pozostać na parkiecie. Bardzo dobry, chwytliwy kawałek z wpadającym w ucho refrenem. 9/10

3.       ONE STEP AWAY – „People think that dance music is superficial but they’ve got it all wrong” – takimi słowami rozpoczyna to nagranie Madonna i udowadnia, że w piosenkach tanecznych nie ma banału i powierzchowności. Przyjemny, ambitny wokal i doskonale rezonujący z tekstem, nawracający motyw instrumentalny. 9/10

4.       BRING YOUR LOVE – pierwszy oficjalny singiel z „Confessions II”, naładowany optymizmem i wprowadzający w pozytywny, letni nastrój. Szeptankę  „I’ve got something to talk about” pamięta się od pierwszego wysłuchania. Kiedy usłyszałem, że album ma promować nagranie Madge z Sabriną Carpenter, nie byłem w zachwycie, ale już po pierwszym wysłuchaniu, a zwłaszcza po rewelacyjnym występie dziewczyn na Coachelli, pokochałem ten kawałek. W utworze można wyczuć sample hitu grupy Inner City „Good Life” z 1988 roku. 8/10

5.       DANCETERIA – mój absolutny faworyt albumowy. Murowany materiał na przebój klubów i dyskotek, banger z szansą na powtórzenie sukcesu „Vogue” i „Hung up”. „Everybody get up and dance” zagrzewa do śmiałych wyczynów na parkiecie. Uwielbiam też dziewczęcą, śpiewaną przez Madonnę frazę „Everybody’s watchin’ now, Oh, yeah, I don’t care”. Fantastyczna jest też filmowa ilustracja tego nagrania. „Danceteria” to hołd dla dance’owych początków Madonny i jej pierwszych przebojów, które zdobywały nowojorskie kluby przed już niemal 45 laty. 10/10

6.       READ MY LIPS – piosenka, którą poznaliśmy dzięki albumowi FIFA 2026, przygotowana jako hit mundialowy. Kolejny na albumie wynik współpracy Madonny z innym artystą – tym razem to bardzo popularny Kolumbijczyk, Feld. Wyznam szczerze, że przed odkryciem nagrania nie znałem tego artysty, tymczasem warto posłuchać jego twórczości. Jest na pewno lepszy i bardziej kreatywny niż Maluma. To kolejny ukłon Madonny w stronę kultury latynoskiej. Fraza „Shut your mouth” raz usłyszana nie może wyjść z głowy. 8/10

7.  EVERYTHING – nagrana z vocoderem produkcja doskonale pasowałaby na pierwszą część „Confessions”. House’owe zwroty w utworze nadają mu pazura i dodatkowego charakteru. 7/10

8.       LOVE SENSATION – mój numer 2 z płyty. Pozytywne nastawienie słychać w każdej nucie tej klimatycznej piosenki. Doskonały numer na długie letnie noce. Uwielbiam. 10/10

9.       LOVE WITHOUT WORDS – nieco niespójne, słabsze nagranie na płycie, ale znakomicie wpisujące się w stylistykę albumu i dobre na parkiet. Mam nadzieję, że jeszcze się do niego przekonam. 6/10

10.   BIZARRE – recytacja Madonny na początku utworu przywodzi wspomnienie o „Sorry”. Kolaboracja z młodym zdolnym holenderskim DJ-em, Martinem Garrixem. Majstersztyk słowno-muzyczny. Czołówka moich albumowych faworytów. Popisy wokalne Madonny na końcu piosenki naprawdę robią wrażenie. 10/10

11.   SCHOOL – house’owy, bujający, pulsujący, hipnotyczny – jedno z najbardziej awangardowych i nieoczywistych nagrań na płycie, a przy tym chyba najbardziej dwuznaczne i zmysłowe. Robi wrażenie. 9/10

12.   FRAGILE – jedno ze spokojniejszych nagrań na albumie, Madonna prawdziwie wzrusza swoim wokalem, refren natychmiast zapada w pamięć i chce się go nucić cały wieczór. Nagranie mogłoby się znaleźć na płycie „Ray of Light”, pobrzmiewają w nim te same spirytualne dźwięki i wersy. 10/10

13.   MY SINS ARE MY SAVIOUR – było coś dla społeczności hiszpańskojęzycznej, pora na nagranie frankofońskie. Duet Madonny z niezwykle popularnym belgijskim artystą, Stromae. Spokojna, wręcz ostentacyjnie sącząca się melodia i współbrzmiące głosy Madonny i Stromae czynią nagranie wyjątkowym, a sample „My Army of Lovers” kontrowersyjnej szwedzkiej grupy Army of Lovers czyni nagranie wyjątkowym. To dla mnie największy slow grower na płycie – początkowo przeszedłem obok nagrania niemal niepostrzeżenie, teraz już je wielbię. 9/10

14.   BETRAYAL – kolejna ballada, myślę, że mogłaby się znaleźć na albumie „Erotica” „Bedtime Stories”, czy nawet „Ray of Light”. I piękny sample z „Grossienne No. 1” Erica Satie. 7/10

15.   THE TEST – na płycie „Ray of Light” znalazło się nagranie „Little Star” – hołd dla malutkiej córeczki Madonny, Lourdes. To już teraz dorosła kobieta, a nawiązujące do „Little Star” nagranie „The Test” to duet Madonny z córką. Madonna ma całkowitą swobodę, kogo zaprasza na płytę i z kim chce zaśpiewać, ale mam wrażenie, że zabrakło tu pomysłu na ten utwór i otrzymaliśmy nieco niespójny, lekko infantylny kawałek, który chwilami jest jednak intrygujący muzycznie. 6/10

16.   L.E.S. GIRL – nieco odmienne od pozostałych utworów, kończące płytę melancholijne nagranie. To bardzie kawałek indie niż trance’owe nagranie, ale intryguje i ciekawie zamyka „Confessions II”. 7/10

Na swojej piętnastej studyjnej płycie Madonna wróciła do korzeni, do muzyki tanecznej, do tego, w czym jest najlepsza. Udowodniła, że odwołując się do swojej wcześniejszej twórczości, nadal potrafi tworzyć rzeczy niezwykłe, rewelacyjne, intrygujące w kwestii brzmienia instrumentów, głosu i tekstów. To album, dzięki któremu ponownie znalazła się na pierwszym miejscu po obu stronach Atlantyku i znów pokazała, że jest wielka. Od 20 lat żaden krążek Madonny nie dał mi aż takiej dawki entuzjazmu, zachwytu i wzruszenia. A Wy dajcie tej płycie szansę – zapraszam na kolejne wyznania na parkiecie.

Moja ocena: 10/10! (bezapelacyjnie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz