MADONNA „CONFESSIONS II” 2026
Siedem długich lat Madonna kazała czekać swoim fanom na nowy
studyjny lat. Jeszcze nigdy nie czekaliśmy na nową płytę długogrającą tak
długo, ale powiem krótko: było warto. To zdecydowanie najlepszy materiał
Madonny od 20 lat, czyli od wydania pierwszej płyty Confessions – „Confessions
on a Dance Floor”.
Mija ponad tydzień od pojawienia się nowego wydawnictwa,
pora na wyrażenie mojej opinii o płycie mojej muzycznej faworyty, a opinia jest
niezwykle entuzjastyczna. Jestem tym krążkiem oczarowany, słucham bez przerw i
bez żadnych rezerw i uważam, że powrót do współpracy z brytyjskim producentem
Stuartem Price’m okazał się strzałem w dziesiątkę i ogromnym krokiem do
reaktywacji kariery Madonny. „Confessions II” to strzał w 10 i powrót Madonny
do szczytowej formy.
„Confessions II” to bardzo osobista płyta. Madonna powraca
we wspomnieniach do dance’owych początków swojej kariery i jest też niezwykle
bezpośrednia w swoich tekstach, które dedykuje choćby swojemu zmarłemu bratu,
czy też miłości swojego życia i pierwszemu mężowi, Seanowi Pennowi. Płyta jest
fantastyczna muzycznie – to niezwykły kolaż niekończących się dyskotekowych
dźwięków,
Oto przegląd szesnastu nagrań z albumu wraz z oceną każdego
z nich:
1.
FEEL SO FREE – wspaniałe trance’owe wprowadzenie
do płyty i błyskotliwe nawiązanie do „Confessions I” w postaci przejścia
melodycznego, inspirowanego „Future Lovers”. Męskie melorecytacje dodają
utworowi aury tajemniczości. Istotny jest też sample nagrania „French Kiss” z
repertuaru Lil Louise. 10/10
2.
GOOD FOR THE SOUL – balladowo-dance’owe
nagranie, dzięki któremu chcemy pozostać na parkiecie. Bardzo dobry, chwytliwy
kawałek z wpadającym w ucho refrenem. 9/10
3.
ONE STEP AWAY – „People think that dance music is
superficial but they’ve got it all wrong” – takimi słowami rozpoczyna to
nagranie Madonna i udowadnia, że w piosenkach tanecznych nie ma banału i
powierzchowności. Przyjemny, ambitny wokal i doskonale rezonujący z tekstem,
nawracający motyw instrumentalny. 9/10
4.
BRING YOUR LOVE – pierwszy oficjalny singiel z
„Confessions II”, naładowany optymizmem i wprowadzający w pozytywny, letni
nastrój. Szeptankę „I’ve got something
to talk about” pamięta się od pierwszego wysłuchania. Kiedy usłyszałem, że
album ma promować nagranie Madge z Sabriną Carpenter, nie byłem w zachwycie,
ale już po pierwszym wysłuchaniu, a zwłaszcza po rewelacyjnym występie dziewczyn
na Coachelli, pokochałem ten kawałek. W utworze można wyczuć sample hitu grupy
Inner City „Good Life” z 1988 roku. 8/10
5.
DANCETERIA – mój absolutny faworyt albumowy.
Murowany materiał na przebój klubów i dyskotek, banger z szansą na powtórzenie
sukcesu „Vogue” i „Hung up”. „Everybody get up and dance” zagrzewa do śmiałych
wyczynów na parkiecie. Uwielbiam też dziewczęcą, śpiewaną przez Madonnę frazę
„Everybody’s watchin’ now, Oh, yeah, I don’t care”. Fantastyczna jest też
filmowa ilustracja tego nagrania. „Danceteria” to hołd dla dance’owych
początków Madonny i jej pierwszych przebojów, które zdobywały nowojorskie kluby
przed już niemal 45 laty. 10/10
6.
READ MY LIPS – piosenka, którą poznaliśmy dzięki
albumowi FIFA 2026, przygotowana jako hit mundialowy. Kolejny na albumie wynik
współpracy Madonny z innym artystą – tym razem to bardzo popularny
Kolumbijczyk, Feld. Wyznam szczerze, że przed odkryciem nagrania nie znałem
tego artysty, tymczasem warto posłuchać jego twórczości. Jest na pewno lepszy i
bardziej kreatywny niż Maluma. To kolejny ukłon Madonny w stronę kultury
latynoskiej. Fraza „Shut your mouth” raz usłyszana nie może wyjść z głowy. 8/10
7. EVERYTHING – nagrana z vocoderem produkcja
doskonale pasowałaby na pierwszą część „Confessions”. House’owe zwroty w
utworze nadają mu pazura i dodatkowego charakteru. 7/10
8.
LOVE SENSATION – mój numer 2 z płyty. Pozytywne
nastawienie słychać w każdej nucie tej klimatycznej piosenki. Doskonały numer
na długie letnie noce. Uwielbiam. 10/10
9.
LOVE WITHOUT WORDS – nieco niespójne, słabsze
nagranie na płycie, ale znakomicie wpisujące się w stylistykę albumu i dobre na
parkiet. Mam nadzieję, że jeszcze się do niego przekonam. 6/10
10.
BIZARRE – recytacja Madonny na początku utworu przywodzi
wspomnienie o „Sorry”. Kolaboracja z młodym zdolnym holenderskim DJ-em,
Martinem Garrixem. Majstersztyk słowno-muzyczny. Czołówka moich albumowych
faworytów. Popisy wokalne Madonny na końcu piosenki naprawdę robią wrażenie.
10/10
11.
SCHOOL – house’owy, bujający, pulsujący,
hipnotyczny – jedno z najbardziej awangardowych i nieoczywistych nagrań na
płycie, a przy tym chyba najbardziej dwuznaczne i zmysłowe. Robi wrażenie. 9/10
12.
FRAGILE – jedno ze spokojniejszych nagrań na albumie,
Madonna prawdziwie wzrusza swoim wokalem, refren natychmiast zapada w pamięć i
chce się go nucić cały wieczór. Nagranie mogłoby się znaleźć na płycie „Ray of
Light”, pobrzmiewają w nim te same spirytualne dźwięki i wersy. 10/10
13.
MY SINS ARE MY SAVIOUR – było coś dla
społeczności hiszpańskojęzycznej, pora na nagranie frankofońskie. Duet Madonny
z niezwykle popularnym belgijskim artystą, Stromae. Spokojna, wręcz
ostentacyjnie sącząca się melodia i współbrzmiące głosy Madonny i Stromae
czynią nagranie wyjątkowym, a sample „My Army of Lovers” kontrowersyjnej
szwedzkiej grupy Army of Lovers czyni nagranie wyjątkowym. To dla mnie
największy slow grower na płycie – początkowo przeszedłem obok nagrania niemal
niepostrzeżenie, teraz już je wielbię. 9/10
14.
BETRAYAL – kolejna ballada, myślę, że mogłaby
się znaleźć na albumie „Erotica” „Bedtime Stories”, czy nawet „Ray of Light”. I
piękny sample z „Grossienne No. 1” Erica Satie. 7/10
15.
THE TEST – na płycie „Ray of Light” znalazło się
nagranie „Little Star” – hołd dla malutkiej córeczki Madonny, Lourdes. To już
teraz dorosła kobieta, a nawiązujące do „Little Star” nagranie „The Test” to duet
Madonny z córką. Madonna ma całkowitą swobodę, kogo zaprasza na płytę i z kim
chce zaśpiewać, ale mam wrażenie, że zabrakło tu pomysłu na ten utwór i otrzymaliśmy
nieco niespójny, lekko infantylny kawałek, który chwilami jest jednak
intrygujący muzycznie. 6/10
16.
L.E.S. GIRL – nieco odmienne od pozostałych
utworów, kończące płytę melancholijne nagranie. To bardzie kawałek indie niż
trance’owe nagranie, ale intryguje i ciekawie zamyka „Confessions II”. 7/10
Na swojej piętnastej studyjnej
płycie Madonna wróciła do korzeni, do muzyki tanecznej, do tego, w czym jest
najlepsza. Udowodniła, że odwołując się do swojej wcześniejszej twórczości,
nadal potrafi tworzyć rzeczy niezwykłe, rewelacyjne, intrygujące w kwestii
brzmienia instrumentów, głosu i tekstów. To album, dzięki któremu ponownie
znalazła się na pierwszym miejscu po obu stronach Atlantyku i znów pokazała, że
jest wielka. Od 20 lat żaden krążek Madonny nie dał mi aż takiej dawki
entuzjazmu, zachwytu i wzruszenia. A Wy dajcie tej płycie szansę – zapraszam na
kolejne wyznania na parkiecie.
Moja ocena: 10/10! (bezapelacyjnie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz