niedziela, 10 maja 2026

 6. POLSKI TOP RADIA 357 - MOJE WSPOMNIENIA



Ubiegły długi weekend majowy upłynął wszystkim fanom polskiej muzyki, a przynajmniej dużej ich rzeszy, na słuchaniu 6. edycji Polskiego Topu Radia 357. Pierwsze trzy dni maja AD 2026 jak zwykle dostarczyły wielu wzruszeń, zapewniły całą masę wspomnień i pozwoliły na spektakularną podróż w czasie śladami najlepszej polskiej muzyki. Wielu emocji dostarczyły piosenki, ale także prowadzący: Marek Niedźwiecki, Ola Budka, Marcin Łukawski, Piotr Stelmach, Marcin Cichoński, Novika, Darek Król, Antoni Grudniewski, Mateusz Fusiarz, Anna Nowaczyk oraz prowadzący przedTOP i poTOP Daniel Wyszogrodzki i Tomasz Smokowski.

I chociaż w TOP 3 znów nic się nie zmieniło, a większość utworów to były znów te same piosenki, co każdego roku (no może prawie te same), znów było uroczyście, podniośle i niesamowicie.

Głosy na TOP oddała szokująco wysoka liczba słuchaczy 21,319.

W TOP 357 pojawiło się 17 nowości w porównaniu z ubiegłym notowaniem. Część z tych utworów wróciła na listę po przerwie, część na niej zadebiutowała:

34. JOANNA KOŁACZKOWSKA Song porzuconej
91. IRENA SANTOR Już nie ma dzikich plaż (dziko się raduję tą nowością, bo nieobecność Pani Ireny Santor w TOP 357 zawsze uważałem za ogromne niedopatrzenie)
227. KAŚKA SOCHACKA Szum
271. EDYTA GÓRNIAK & MIECZYSŁAW SZCZEŚNIK Dumka na dwa serca
281. MAGDA UMER Jeszcze w zielone gramy
282. BANDA I WANDA Siedem życzeń
292. LIROY Scyzoryk
298. DE MONO Znów jesteś ze mną
309. MALEŃCZUK/WAGLEWSKI Koledzy
313. JUSTYNA STECZKOWSKA Dziewczyna szamana
314. JAN KACZMAREK Do serca przytul psa
320. AZYL P. Mała Maggie
330. ALIBABKI Kwiat jednej nocy
337. IRENA JAROCKA Wymyśliłam Cię
342. YUGOPOLIS & MACIEJ MALEŃCZUK Ostatnia nocka
343. ELŻBIETA ADAMIAK Jesienna zaduma
356. ARTUR GADOWSKI Ona jest ze snu

Oto nowości w TOP 100 – było ich 10:

96. JACEK KACZMARSKI Obława +14 miejsc (awans z pozycji 110)
94. KRZYSZTOF KRAWCZYK & EDYTA BAROSIEWICZ Trudno tak +69 miejsc (awans z pozycji 163)
92. KRZYSZTOF KOMEDA Rosemary’s baby +61 (awans z pozycji 153)
91. IRENA SANTOR Już nie ma dzikich plaż – nowość w TOP 357
89. 2+1 Chodź, pomaluj mój świat +23 (awans z pozycji 112)
84. KACZMARSKI / GINTROWSKI / ŁAPIŃSKI Mury +27 (awans z pozycji 111)
82. GRZEGORZ MARKOWSKI Ballada 07 (z serialu „07 zgłoś się” +80 (awans z pozycji 162)
81. NOSOWSKA / KRÓL Można +25 (awans z pozycji 106)
68. BOGUSŁAW MEC Jej portret +37 (awans z pozycji 105)
34. JOANNA KOŁACZKOWSKA Song porzuconej – nowość w TOP 357

Oznacza to, że 10 piosenek opuściło TOP 100, a były to:

108. HEY List -15 (spadek z pozycji 93)
110. LADY PANK Zawsze tam, gdzie ty -16 (spadek z pozycji 94)
113. MAANAM Cykady na Cykladach -50 (spadek z pozycji 63)
117. COMA Los cebula i krokodyle łzy -17 (spadek z pozycji 100)
119. STRACHY NA LACHY Dzień dobry, kocham Cię -20 (spadek z pozycji 99)
121. REPUBLIKA Odchodząc -54 (spadek z pozycji 67)
126. DŻEM Sen o Victorii -36 (spadek z pozycji 90)
134. KULT Baranek -74 (spadek z pozycji 90)
152. DŻEM Do kołyski -61 (spadek z pozycji 91)
161. PERFECT Niepokonani -73 (spadek z pozycji 88)

W TOP 10 pojawiła się tylko jedna nowa piosenka (w porównaniu z ubiegłym rokiem):

10. MARTYNA JAKUBOWICZ W domach z betonu nie ma wolnej miłości +6 (awans z pozycji 16)

Z TOP 10 wypadło nagranie Kultu:

20. KULT Polska -20 (spadek o 11 pozycji)

Największe awanse w obrębie TOP 357:

101. +162 STANISŁAW SOYKA Cud niepamięci (awans z pozycji 263)
147. +154 MAREK GRECHUTA Niepewność (awans z pozycji 301)
145. +148 CZERWONY TULIPAN Jedyne co mam (awans z pozycji 293)
188. +128 GRUBSON Na szczycie (awans z pozycji 316)
198. +117 DE PRESS Bo jo cie kochom (awans z pozycji 315)

Największe spadki w obrębie TOP 357 odnotowały następujące piosenki:

332. –168 KULT Gdy nie ma dzieci (spadek z pozycji 164)
345. –154 KULT Celina (spadek z pozycji 191)
305. –151 KULT Hej, czy nie wiecie (spadek z pozycji 154)
315. –134 MAANAM Lipstick on the glass (spadek z pozycji 181)
323.  -129 MAANAM Szał niebieskich ciał (spadek z pozycji 194)

Największe awanse w TOP 100:

13. +28 STANISŁAW SOYKA Tolerancja / Na miły Bóg (awans z pozycji 41)
33. +28 HURT Załoga G. (awans z pozycji 61)
45. +27 KACPERCZYK & ARTUR ROJEK Syn okiennika (awans z pozycji 72)

Największe spadki w obrębie TOP 100:

87. -38 KULT Do Ani (spadek z pozycji 49)
65. -26 OBYWATEL G.C. Tak, tak… to ja (spadek z pozycji 39)
77. -21 TSA 51 (spadek z pozycji 56)

 

A na co zdecydowałem się w tym roku zagłosować? Oto mój zestaw:

ALICJA MAJEWSKA Jeszcze się tam żagiel bieli
ANDRZEJ ZAUCHA C’est la vie – Paryż z pocztówki
ANDRZEJ ZAUCHA Byłaś serca biciem
ANNA RUSOWICZ & ANDRZEJ NOWAK Trudne życzenia
ANIELI & NOSOWSKA Jaśniejąca
ANITA LIPNICKA I wszystko się może zdarzyć
ANNA GERMAN Tańczące Eurydyki
ANNA JANTAR Nic nie może wiecznie trwać
ANNA JURKSZTOWICZ Stan pogody
ANNA MARIA JOPEK Szepty i łzy
ANNA MARIA JOPEK & PAT METHENY Tam, gdzie nie sięga wzrok
ARTUR ROJEK Beksa
ARTUR ROJEK Syreny
AYA R.L. Księżycowy krok
AYA R.L. Ulica miasta
BAJM Co mi Panie dasz
BAJM Dwa serca dwa smutki
BANDA I WANDA Nie będę Julią
BEATA BARTELIK Sen na pogodne dni
BRODKA & A_GIM Wszystko, czego dziś chcę
BUDKA SUFLERA Jest taki samotny dzień
BUDKA SUFLERA Jolka, Jolka pamiętasz
BUDKA SUFLERA Noc komety
CZESŁAW NIEMEN Bema pamięci żałobny rapsod
CZESŁAW NIEMEN Dziwny jest ten świat
DAWID PODSIADŁO Małomiasteczkowy
DAWID PODSIADŁO W dobrą stronę
DE SU Życie cudem jest
DŻAMBLE Wymyśliłem Ciebie
DZEM Partyzant
EDYTA BARTOSIEWICZ Ostatni
EDYTA GEPPERT Jaka róża taki cierń
EDYTA GÓRNIAK To nie ja
EWA DEMARCZYK Karuzela z Madonnami
EXODUS Jeszcze czekam
FIREBIRDS 24 zachody słońca
FIREBIRDS Harry
FISZ EMADE TWORZYWO Dwa ognie
GRA\ŻYNA ŁOBASZEWSKA Czas nas uczy pogody
GRZEGORZ TURNAU Naprawdę nie dzieje się nic
HALINA ŻYTKOWIAK Pięć minut łez
HANNA BANASZAK Pogoda ducha
HEY Mimo wszystko
HEY & EDYTA BARTOSIEWICZ Moja i twoja nadzieja
IRENA JAROCKA Kawiarenki
IRENA SANTOR Już nie ma dzikich plaż
IZABELA TROJANOWSKA Wszystko czego dziś chcę
JUSTYNA STECZKOWSKA Dziewczyna szamana
JUSTYNA STECZKOWSKA Sama
KAYAH & BREGOVIC Śpij kochanie, śpij
KAZIK 12 groszy
KAZIK Spalam się
KAZIK NA ŻYWO Plamy na słońcu
KLAUS MITFFOCH Jezu jak się cieszę
KLINCZ Latarnik
KRYSTYNA PROŃKO Jesteś lekiem na całe zło
KRYSTYNA PROŃKO & MAJKA JEŻOWSKA On nie kochał nas
KRZYSZTOF ZALEWSKI Miłość miłość
KRZYSZTOF ZALEWSKI Polsko
KULT Do Ani
L.STADT Oczy kamienic
LADY PANK Mniej niż zero
LADY PANK Zamki na piasku
LAO CHE Hydropiekłowstąpienie
LOMBARD Adriatyk, ocean gorący
LOMBARD Szklana pogoda
LOMBARD Taniec pingwina na szkle
MAANAM Jestem kobietą
MAANAM Kocham cię kochanie moje
MAANAM Krakowski spleen
MAD MONEY Na Twojej orbicie
MAGDA UMER Koncert jesienny na dwa świerszcze
MAŁGORZATA OSTROWSKA Meluzyna
MAREK BILIŃSKI Dom w dolinie mgieł
MAREK GRECHUTA & ANAWA Dni, których nie znamy
MARIUSZ LUBOMSKI Spacerologia
MARYLA RODOWICZ Niech żyje bal
MARYLA RODOWICZ Łatwopalni
MATYLDA / ŁUKASIEWICZ Matka
MELA KOTELUK Żurawie origami
MĘSKIE GRANIE ORKIESTRA 2021 I Ciebie też, bardzo
MYSLOVITZ Długość dźwięku samotności
MYSLOVITZ W deszczu maleńkich Żółtych kwiatów
NOSOWSKA / KRÓL Można
OBYWATEL G.C. Nie pytaj o Polskę
OBYWATEL G.C. Paryż-Moskwa 17.15
OBYWATEL G.C. Tak, tak… to ja
ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY Obudź się
ORGANEK Niemiłość
PABLOPAVO & LUDZIKI Karwoski
PATRICK THE PAN Nie chcę psa
PERFECT Autobiografia
RENATA PRZEMYK & KASIA NOSOWSKA Kochana
REPUBLIKA Nieustanne tango
REPUBLIKA Obcy astronom
RÓŻE EUROPY & EDYTA BARTOSIEWICZ Jedwab
RÓŻE EUROPY List do Gertrudy Burgund
RYSZARD RYNKOWSKI Szczęśliwej drogi już czas
SEWERYN KRAJEWSKI Uciekaj moje serce
SKALDOWIE & ŁUCJA PRUS W żółtych płomieniach liści
SKUBAS Nie mam dla Ciebie miłości
SMOLIK & ARTUR ROJEK 50 tysięcy 881
SMOLIK & KATARZYNA KURZAWSKA CYE (Close Your Eyes)
SOSNOWSKI Pył
STANISŁAW SOJKA Tolerancja (Na miły Bóg)
SZTYWNY PAL AZJI Wieża radości, wieża samotności
T.LOVE Warszawa
T.LOVE King
TADEUSZ WOŹNIAK Zegarmistrz światła
TILT Jeszcze będzie przepięknie
TILT Mówię Ci, że
URSZULA Dmuchawce latawce wiatr
URSZULA Malinowy król
URSZULA Na sen
VARIETE I znowu ktoś przestawił kamienie
VARIUS MANX Orła cierń
VARIUS MANX Piosenka księżycowa
VOO VOO Gdybym
WILKI Eroll
ZBIGNIEW WODECKI Lubię wracać tam gdzie byłem
ZBIGNIEW WODECKI Zacznij od Bacha
ZBIGNIEW WODECKI & ZDZISŁAWA SOŚNICKA Z Tobą chcę oglądać świat
ZDZISŁAWA SOŚNICKA Aleja gwiazd
ZDZISŁAWA SOŚNICKA Pożegnanie z bajką

Z braku miejsc musiałem zrezygnować z głosów na następujące piosenki:

AGRESSIVA 69 & EDYTA BARTOSIEWICZ Egoiści
ANDRZEJ KURYLEWICZ Polskie drogi
ANITA LIPNICKA & JOHN PORTER Bones of love
BANK Ciągle ktoś mówi coś
BARBARA STĘPNIAK-WILK & GRZEGORZ TURNAU Bombonierka
BOGUSŁAW MEC Jej portret
BREAKOUT Gdybyś kochał, hej
BRODKA Horses
CHŁOPCY Z PLACU BRONI Kocham wolność
COMA Los, cebula i krokodyle łzy
CZESŁAW NIEMEN Wspomnienie
FISZ EMADE TWORZYWO OK boomer
HANNA BANASZAK W moim magicznym domu
KACPERCZYK & ARTUR ROJEK Syn okiennika
KALINA JĘDRUSIK Ja nie chcę spać
KASIA SOCHACKA Wiśnia
KASIA NOSOWSKA Era retuszera
KAYAH & KRZYSZTOF KILJAŃSKI Prócz Ciebie nic
KAZIK & EDYTA BARTOSIEWICZ Cztery pokoje
KRÓL Te smaki i zapachy
KRYSTYNA JANDA Na zakręcie
KRYSTYNA PROŃKO Małe tęsknoty
KRZYSZTOF KRAWCZYK Bo jesteś Ty
KULT Piosenka młodych wioślarzy
MAANAM Po prostu bądź
MAANAM To tylko tango
MADE IN POLAND Nie mówię, ja myślę
MALARZE I ŻOŁNIERZE Po prostu pastelowe
MAREK GRECHUTA Niepewność
MELA KOTELUK Melodia ulotna
MYSLOVITZ & MAREK GRECHUTA Kraków
NOSOWSKA Ledwie wczoraj
O.N.A. Kiedy powiem sobie dość
ORGANEK Wiosna
PIOTR SZCZEPANIK Kochać
PUSTKI Lugola
RAZ DWA TRZY I tak warto żyć
RIVERSIDE Friend or foe
ROBERT JANSON & KUBA BADACH Małe szczęścia
SKALDOWIE Prześliczna wiolonczelistka
ŚWIETLIKI & LINDA Filandia
TACO HEMINGWAY Następna stacja
TILT Rzeka miłości, morze radości, ocean szczęścia
ZIYO Magiczne słowa

Podczas głosowania, niestety, popełniłem błąd i nie zaznaczyłem wybranego utworu zespołu AYA R.L. „Ulica miasta”, po prostu nagranie przegapiłem, choć wybrałem je do głosowania. Zapomniałem o Pidżamie Porno i „Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości”, a z premedytacją opuściłem głosowanie na Ewę Bem, a potem usłyszałem w zestawieniu „Moje serce to jest muzyk” i już wiedziałem, że opuszczenie utworu było dużym niedopatrzeniem.

W TOP 10 znalazło się 7 nagrań, na które głosowałem, w TOP 100 – 37, zaś w TOP 357 – 77 kompozycji.

W zestawieniu 357 znalazło się według moich wyliczeń 208 wykonawców, co oznacza, że wielu z nich miało w notowaniu więcej niż jedną piosenkę:

8 – Budka Suflera, Edyta Bartosiewicz,

7 – Lady Pank, Myslovitz, Kult, Maanam, Marek Grechuta

6 – Raz Dwa Trzy, Republika, Perfect, Dżem, Grzegorz Turnau,

5 – Fisz Emade Tworzywo, Kaśka Sochacka, Męskie Granie Orkiestra, Hey, Kazik, Zbigniew Wodecki

4 – Krystyna Prońko, Bajm, Czesław Niemen, Jacek Kaczmarski,

3 – Lao Che, Stanisław Sojka, T. Love, Oddział Zamknięty, Wilki, Król, Brodka, Czerwone Gitary, Obywatel G.C., De Mono, Maryla Rodowicz, Kayah, Anna Maria Jopek, Magda Umer, Kortez, Anna Jantar, Coma, Anawa, Chłopcy z Placu Broni, Stare Dobre Małżeństwo, Dawid Podsiadło, Lombard, Renata Przemyk, Nosowska, Artur Rojek,

2 – Kazik na Żywo, Maciej Maleńczuk, Kwiat Jabłoni, Irena Jarocka, Kabaret Starszych Panów, Kasia Kowalska, Organek, Pidżama Porno, Zbigniew Hołdys, Goran Bregovic, Skaldowie, Banda i Wanda, Wojciech Młynarski, TSA, Ira, 2+1, Klaus Mitffoch, Hanna Banaszak, Kaczmarski / Gintrowski / Łapiński, Varius Manx, Krzysztof Krawczyk, Taco Hemingway, Akurat, Alicja Majewska, Strachy na Lachy, Zdzisława Sośnicka, Tilt, Kobranocka, Elektryczne Gitary, Edyta Geppert, Breakout, Andrzej Zaucha.

Bardzo cieszy aż 8 nagrań Edyty Bartosiewicz, tym bardziej że 4 z nich trafiły do TOP 100. Po trzy utwory w TOP 100 mieli natomiast: Hey, Kult, Zbigniew Wodecki i Artur Rojek.

Największa dla mnie radość całego zestawienia? 107. lokata dla Urszuli i jej evergreenu „Dmuchawce latawce wiatr” – awans o 20! oczek. To moje polskie nagranie wszech czasów, powiem wspomnień z dzieciństwa, kiedy w 1983 roku zaczynałem mocno interesować się muzyką i listami przebojów. Za rok musi być TOP 100!

I nie wiem, czy też tak macie, że słyszymy te wszystkie piosenki w radio, w streamingu, z CDsów i nigdy nie robi to aż tak ogromnego wrażenia, nigdy tak nie wzrusza, nigdy nie dostarcza tylu emocji, jak w czasie słuchania TOPu Radia 357. Dlatego już dziś czekam na kolejny!

czwartek, 30 kwietnia 2026

 

„MICHAEL” (Michael), USA 2026

Premiera kinowa: 24 kwietnia 2026


Długo wyczekiwany biopic o Michaelu Jacksonie trafił wreszcie na ekrany kin, powodując oczekiwane rekordy w box-officie na całym świecie, ale też zalewając Internet falą, delikatnie mówiąc, niepochlebnych opinii. No cóż, większość zgodzi się, że Michael był jednym z największych artystów w historii, ale był też postacią niezwykle kontrowersyjną.

Kontrowersji w filmie nie znajdziemy i jeśli oczekujecie od projekcji, że dowiecie się o Królu Popu czegoś nowego, że otrzymacie pogłębiony rys psychologiczny artysty, że film rozwiąże zagadki i tajemnice związane z ekscentrycznym piosenkarzem, zostańcie w domu. Jeśli zaś czekacie na dwie godziny rozrywki z uproszczoną historią życia gwiazdy, z niesamowitą, niepowtarzalną muzyką, już teraz rezerwujcie bilety do kina.

Historia rozpoczyna się w 1966 roku w mieście Gary, w stanie Indiana, gdzie Joseph Jackson (w tej bardzo dobrej roli dwukrotnie nominowany do Oscara Colman Domingo) tworzy zespół muzyczny Jackson 5, w skład którego wchodzi piątka jego muzycznie uzdolnionych synów: Jermaine, Marlon, Jackie, Tito i najmłodszy Michael. Właśnie mały Michael – wokalista grupy – staje się największą osobowością rodzinnego zespołu. Dzięki determinacji ojca i jego dość niecodziennym metodom wychowawczym, chłopcy osiągają szczyty list przebojów. Fabuła przenosi nas następnie do przełomu lat 70-tych i 80-tych, kiedy Michael wydaje bestellerowy solowy album „Off the Wall”, co prowadzi do nagrania kolejnej płyty – zmieniającego świat muzyczny albumu „Thriller”, który jest do dziś najlepiej sprzedawaną płytą wszech czasów, choć od jej wydania minęło ponad 40 lat…

Film jest właściwie jednym wielkim kolorowym teledyskiem. Sceny muzyczne – fragmenty występów telewizyjnych, nagrań studyjnych, koncertów – są po prostu fenomenalne. Ogromna w tym zasługa aktorów wcielających się w rolę Michaela. Małego muzyka gra Juliano Valdi – jest znakomity i chyba trochę za mało się mówi o tej wybitnej dziecięcej roli. Michaelem starszym jest natomiast autentyczny bratanek Michaela, syn Jermaine’a – Jaafar Jackson. Od pierwszego pojawienia się aktora na ekranie uderza jego niezwykłe fizyczne podobieństwo do Michaela, do tego dochodzi uderzające podobieństwo w głosie, sposobie mówienia, zaś na scenie Jaafar po prostu staje się Michaelem.

W filmie jest wiele fantastycznych momentów – chciałbym wyróżnić kilka scen: kręcenie klipu do piosenek „Beat It” i „Thriller”, cudowny występ na koncercie Motown 25, gdzie Michael premierowo wykonał utwór „Billie Jean” i po raz zaprezentował moonwalk, wieńcząca film scena na stadionie Wembley oraz – paradoksalnie – moment wypadku podczas realizacji reklamy Pepsi.

A czy film jest idealny? Nie, daleko mu do perfekcji – dwie godziny ograniczają możliwość pokazania pełnej biografii gwiazdy, ale rzeczywiście mało dowiadujemy się o życiu wewnętrznym bohatera, a próby pokazania choćby rozterek Jacksona, zwłaszcza podczas zawodowego uniezależniania się od ojca i od wspólnej kariery z braćmi, są nieco niezręczne. W filmie jest wiele niedomówień, brakuje Janet, która nie zgodziła się, żeby jest postać pojawiła się w filmie, a przede wszystkim mankamentem jest brak ukazania jakichkolwiek wad bohatera – filmowy Michael jest nieskończenie dobry, wręcz idealny.

Podsumowując, „Michael” Antoine’a Fuqua nie jest arcydziełem, nie jest wielką biografią wielkiego muzyka, przypomina nieco wysokobudżetowy film telewizyjny. Talent grających w filmie aktorów, ciekawa historia i przede wszystkim fenomenalna muzyka i obraz czynią film ciekawym i godnym uwagi. Polecam, ale nie fanom encyklopedycznych biografii.

Moja ocena: 8/10

niedziela, 15 marca 2026

 

JUŻ DZIŚ OSCARY. A JAKIE SĄ MOJE TYPY?



Dziś noc Oscarów i choć w sieci można znaleźć mnóstwo wpisów, jakie to dziś nieistotne i niewiarygodne nagrody, nagradzające rzekomo beznadziejne, lewackie kino, pozwolę się z tym nie zgodzić i napiszę, że i tak wszyscy wielbiciele X Muzy czekają na tę noc, ten rok przyniósł wiele niezwykłych produkcji i wybitnych, niestereotypowych ról i coraz więcej w mediach społecznościowych typów i przewidywań. A do kogo, moim zdaniem, powędrują tegoroczne Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej?

Skupię się jedynie na wybranych kategoriach, bo nie jestem znawcą kategorii technicznych, nie znam dokumentów i filmów krótkometrażowych, ale udało mi się – pierwszy raz od dawna – obejrzeć wszystkie nominowane filmy i wszystkie pierwszo- i drugoplanowe role. A oto moje typy:

FILM ROKU

Jedna bitwa po drugiej

Grzesznicy

Wielki Marty

Hamnet

Tajny agent

Frankenstein

Wartość sentymentalna

Sny o pociągach

Bugonia

F1

Pozwoliłem sobie ustawić filmy w kolejności mojej sympatii. Kiedy w kwietniu ubiegłego roku zobaczyłem „Grzeszników” – czarny horror wampiryczny Ryana Cooglera, zachwyciłem się filmem i wiedziałem, że oto pojawia się pierwszy Oscarowy kandydat. Nie pomyślałem jednak, że film otrzyma rekordowe 16 nominacji. Klimat, fantastyczna muzyka, niespodziewane zwroty akcji i znakomity zespół aktorski. W listopadzie pojawiła się jednak „Jedna bitwa po drugiej” wielbionego przeze mnie amerykańskiego reżysera Paula Thomasa Andersona – opowieść o grupie szalonych aktywistów – i temu obrazowi w tym roku kibicuję.

AKTOR PIERWSZOPLANOWY

Timothee Chalamet (Wielki Marty)

Leonardo DiCaprio (Jedna bitwa po drugiej)

Michael B. Jordan (Grzesznicy)

Ethan Hawke (Blue Moon)

Wagner Moura (Tajny agent)

Wszystkie role są bardzo dobre – i DiCaprio jako zwariowany aktywista, i Jordan – w podwójnej roli braci-bliźniaków – właścicieli zaatakowanej przez demony spelunki i Ethan Hawke w biograficznej roli jako Lorenz Hart – poeta i autor popularnych piosenek i libretta wielu amerykańskich musicali. Chyba najmniej przemówił do mnie Wagner Moura w brazylijskim „Tajnym agencie” – opowieści o reżimie lat 70-tych. Oscar w tym roku należy się Timothee Chalametowi jako bezkompromisowemu tenisiście stołowemu w produkcji „Wielki Marty”.

AKTORKA PIERWSZOPLANOWA

Jessie Buckley (Hamnet)

Rose Byrne (Kopnęłabym cię, gdybym mogła)

Emma Stone (Bugonia)

Renate Reinsve (Wartość sentymentalna)

Kate Hudson (Song Sung Blue)

Myślę, że tu pojedynek rozegra się między Jessie Buckley w roli żony Williama Shakespeare’a i matki ich umierającego dziecka w dramacie „Hamnet” a australijską aktorką Rose Byrne, która także tworzy niezwykły obraz matki niepełnosprawnej córeczki. To, co Byrne wyprawia w filmie, już przeszło do historii kina, ale jednak rola Jessie Buckley przemówiła do mnie bardziej emocjami i tematyką filmu i to za tę irlandzką aktorkę będę trzymał kciuki dzisiejszej nocy.

AKTOR DRUGOPLANOWY

Sean Penn (Jedna bitwa pod drugiej)

Stellan Starsgard (Wartość sentymentalna)

Benicio del Toro (Jedna bitwa pod drugiej)

Jakob Elordi (Frankenstein)

Delroy Lindo (Grzesznicy)

W tej kategorii nie mam żadnych wątpliwości. Penn stworzył jedną z najciekawszych ról drugoplanowych w historii kina. Czy też należysz do tych, którzy oglądając film przez pierwszą część projekcji zastanawiali się : Kto to jest i skąd oni wzięli takiego aktora?, a przez drugą: Czy to na pewno jest Sean Penn? Już samo to świadczy, że to wielka rola, choć każdy z panów ma duże szanse, bo piętach depcze Pennowi kolega z planu – del Toro, bardzo dużo i dobrze pisze się o Starsgardzie w „Wartości sentymentalnej”, bo to naprawdę dobra rola, a czarnym koniem (pun unintended) może okazać się zaskakująco nominowany Lindo w „Grzesznikach”. Ja stawiam na Seana Penna.

AKTORKA DRUGOPLANOWA

Amy Madigan (Zniknięcia)

Inga Ibsdotter Lilleaas (Wartość sentymentalna)

Teyana Taylor (Jedna bitwa pod drugiej)

Wunmi Mosaku (Grzesznicy)

Elle Fanning (Wartość sentymentalna)

Dziwi mnie trochę, kiedy na branżowych portalach czytam, że to w tym roku bardzo słabo obstawiona kategoria, bo dla mnie aktorki drugoplanowe są w tym sezonie wyjątkowo mocne. Kiedy w sierpniu ubiegłego roku napisałem w recenzji filmu „Zniknięcia”, że Amy Madigan jako charyzmatyczna i przerażająca ciotka Gladys jest najciekawszym elementem filmu i zasługuje na nominację do Oscara, spotkałem się z dość ostrą krytyką. A co to za rola? Co w niej jest takiego wyjątkowego? Nominacja do Oscara – to wykluczone. Potem przyszła nominacja do Złotego Globu, nagroda Critics’ Choice, nagroda Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych i tylko Bafta – z wielkiej piątki nagród filmowych nie wyróżniła Madigan.  Aż wreszcie – ku niezadowoleniu wielu i mojej ogromnej radości i wzruszeniu – nadeszła oscarowa nominacja. Kocham ciotkę Gladys i dziś najmocniej trzymam kciuki (że aż mi kłykcie z bólu bieleją) właśnie za Amy Madigan. Wspaniałą rolę stworzyła też norweska aktorka Inga Ibsdotter Lilleaas w „Wartości sentymentalnej” – myślę, że przyćmiła swoją filmową pierwszoplanową siostrę Renate Reinsve, ale największymi konkurentkami Madigan są dwie ciemnoskóre aktorki: Taylor – za rewelacyjne 15 minut w „Jednej bitwie… „ oraz Mosaku za ciekawą, choć ośmielę się napisać niewybitną rolę w „Grzesznikach”. Kto wygra? Moim zdaniem, Amy Madigan, choć bardzo się boję, że spotka mnie rozczarowanie – podobnie jak w ubiegłym roku przy braku Oscara dla Demi Moore za „Substancję’.

REŻYSER ROKU

Paul Thomas Anderson (Jedna bitwa pod drugiej)

Ryan Coogler (Grzesznicy)

Joachim Trier (Wartość sentymentalna)

Josh Safdie (Wielki Marty)

Chloe Zhao (Hamnet)

Tu do wyścigu wystartowały dwa bardzo mocne charty: Anderson i Coogler. I „Jedna bitwa po drugiej”, i „Grzesznicy” to filmy znakomicie wyreżyserowane, ale moje serce jest po stronie Andersona – od lat cenię jego twórczość i to chyba jego rok i jego moment. Wygra Anderson.

NAJLEPSZY FILM MIĘDZYNARODOWY

Sirat

Tajny agent

Wartość sentymentalna

To był zwykły przypadek

Głos Hind Rajab

Pokuszę się jeszcze o przewidywanie w kategorii filmu międzynarodowego, bo udało mi się zobaczyć wszystkie filmy – i są to obrazy znakomite, nietuzinkowe, wyjątkowe. Bardzo chciałbym, by wygrał „Sitat” – opowieść o ojcu poszukującym córki-uciekinierki w Maroku podczas organizowanych tam rave’ów -  film tak poruszający i tak zaskakujący, że nie można go zapomnieć, ale chyba ma z tej piątki najmniejszy hype i najmniejsze szanse. Wygra prawdopodobnie „Tajny agent”, bo Brazylia ma bardzo dobry lobbying w Akademii i film jest świetny. Symboliczny byłby Oscar dla przejmującego „Głosu Hind Rajab”. A kogo wskaże Akademia?

Czekajmy zatem na tegoroczne Oscary, trzymając kciuki także za Polaków – Małgosię Turzańską za kostiumy w „Hamnecie” oraz Macieja Szczerbowskiego, nominowanego w kategorii Najlepszy krótkometrażowy film animowany za „The Girl Who Cried Pearls”.

Jedno jest pewne: to będzie bardzo interesujące rozdanie nagród.

wtorek, 24 lutego 2026

 

„WICHROWE WZGÓRZA” (Wuthering Heights), USA / Wielka Brytania 2026


Premiera kinowa: 13 lutego 2026

Już dawno tak wiele osób nie pytało mnie o opinię na temat danego filmu, a o „Wichrowe Wzgórza” był wręcz wysyp zapytań. Pora podzielić się obserwacjami na temat najnowszej adaptacji klasycznej powieści Emily Bronte w reżyserii Emerald Fennell.

Dla większości Brytyjczyków „Wichrowe Wzgórza” to Biblia, coś świętego, idealnego, romantycznego, coś, czego nie wolno zepsuć. Po premierze najnowszej adaptacji na całym świecie pojawiło się mnóstwo niezwykle negatywnych recenzji, opinii, uwag krytycznych. Nie do końca się z tym atakiem na film zgadzam. Dla mnie to także bardzo istotny tekst, bo pisałem pracę magisterską z elementów gotyckich w twórczości sióstr Bronte i z „Wichrowymi Wzgórzami” spędziłem cały ostatni rok studiów  Zachwyciła mnie adaptacja z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem z 1992 roku, ale tegorocznej produkcji absolutnie nie potępiam.

„Wuthering Heights” AD 2026 to całkowicie nowe i przez to nowatorskie odczytanie powieści. Film nie ma ambicji bycia wierną adaptacją, odtwarzającą realia epoki i wszystkie wątki doskonałego tekstu Emily Bronte. To film bardzo otwarty, chwilami zaskakujący, ale zrealizowany z rozmachem, z pięknymi aktorami, wyjątkową muzyką autorstwa Charlie XCX oraz cudownymi zdjęciami wyjątkowych plenerów.

A o co chodzi w historii?

Właściciel Wichrowych Wzgórz, Pan Earnshaw (okropna rola Martina Clunesa), z jednego ze swoich wojaży przywozi do swej posiadłości dziecko, małego chłopca (znany z brawurowej roli w „Dojrzewaniu” Owen Cooper). Córka Pana Earnshawa, śliczna Catherine (Charlotte Mellington) nazywa go Heathcliffem I traktuje jak brata. Chłopiec staje się kimś pośrednim między sługą a członkiem rodziny.

Mijają lata, dzieci dorastają i między Catherine (zjawiskowa Margot Robbie) a Heathcliffem (Jacob Elordi) rodzi się gorące, pełne żaru uczucie. Sytuację komplikuje pojawienie się w sąsiedztwie nowej bogatej rodziny – państwa Lintonów z młodym Edgarem (Shazad Latif) – znakomitą partią dla Catherine -  i jego podopieczną Izabelą (bardzo dobra rola Alison Oliver) oraz tajemnicze zniknięcie Heathcliffa…

Film jest spójny, intrygujący, przepięknie sfotografowany, zachwyca kostiumami (strój ślubny i pogrzebowy Cathy to mistrzostwo pracy kostiumologów), jest niezwykle ekspresyjny, zaskakuje barwami – od szarości Wichrowych Wzgórz przechodzi do przepychu kolorów Drozdowego Gniazda. A co do aktorów? O ile przekonuje mnie miłość i rozdarcie Margot Robbie jako Catherine (choć nie do końca tak wygląda moje wyobrażenie postaci na podstawie powieści – brakuje mi efemeryczności Cathy, jej delikatności i wrażliwości), to Jacob Elordi nie wypada przekonująco jako zakochany i miotany emocjami Heathcliff – wydaje mi się, że aktorowi brakuje jeszcze warsztatu i zawodowych możliwości, choć w „Frankensteinie” stworzył wyjątkową kreację. Ciekawie na ekranie wpada młody Owen Cooper i jeśli nie zrezygnuje z kariery aktorskiej, wróżę mu, że wkrótce zostanie jednym z najważniejszych brytyjskich aktorów młodego pokolenia

Niektórzy odsądzają film od czci i wiary, porównują „Wichrowe Wzgórza” do „Pięćdziesięciu twarzy Greya” – mam ogromne wątpliwości, czy to uprawnione porównanie. Mówi się o zbytnim wyuzdaniu obecnym w filmie, odejściu od książkowego pierwowzoru, o elementach kiczu obecnych w filmie – odpieram te ataki. Film nie jest wybitny, ale ogląda się go dobrze, czuć ducha powieści, a Emerald Fennell – znana z „Saltburn” i „Obiecującej. Młodej. Kobiety” -  ugruntowuje „Wichrowymi Wzgórzami” swoją pozycję ważnego kobiecego głosu we współczesnej kinematografii. Myślę, że film po prostu warto zobaczyć.

Moja ocena: 7/10

wtorek, 10 lutego 2026

 

„AVATAR: OGIEŃ I POPIÓŁ” (Avatar: Fire and Ash), USA 2025


Premiera kinowa: 19 grudnia 2025

Z dużym opóźnieniem obejrzałem w kinie trzecią odsłonę „Avatara” Jamesa Camerona. Po dwóch poprzednich częściach wiedziałem, że to nie moja bajka, nie moje uniwersum, nie moje kino, ale dałem filmowi szansę i … nie żałuję.

Film rozpoczyna się wspomnieniem tragicznej chwili, którą zakończyła się „Istota wody” – śmierci Neteyama. Ród Metkayina, który reprezentuje rodzina Jake’a Sully’ego (Sam Worthington) i Neytri (bardzo dobra Zoe Saldana) w obawie o własne bezpieczeństwo decyduje się odesłać swojego przybranego syna Pająka (znakomity Jack Champion) – chłopca – człowieka, syna okrutnego pułkownika Milesa Quaritcha (Stephen Lang), który – ich zdaniem – powinien wychowywać się wśród ludzi. Wędrówka do obozu prowadzi do nieoczekiwanych perypetii, zwłaszcza starcia z klanem Mangman i jego okrutną przywódczynią, fascynatką ognia Varang (fantastyczna rola Oony Chaplin, wnuczki samego Charlie’go Chaplina).

I to właśnie Pająk staje się centralną postacią filmu. Jego historia jest mocno wyeksponowana, a rola pozwala młodemu aktorowi na pokazanie talentu, niezwykłej sprawności fizycznej i prawdziwego zawodowego kunsztu.

Film ogląda się … świetnie. Efekty specjalne zapierają dech w piersiach, akcja jest wartka i obfituje w intrygujące wydarzenia, więc blisko trzy i pół godziny upływają dość szybko. Sceny batalistyczne są naprawdę fenomenalne. Piękna jest stworzona w obrazie natura, niezwykłe wieloryby, roślinność, ocean. W interesujący sposób ukazana jest symbioza bohaterów z przyrodą. I oczywiście najgorszą pokazaną w filmie istotą jest człowiek – bezwzględny i pozbawiony skrupułów niszczyciel, złoczyńca, zabójca.

„Avatar: Ogień i popiół” to prawdziwa plejada światowej sławy gwiazd, czasem wręcz trudno rozpoznać, że tak znani aktorzy pojawili się w produkcji: wspomniani już Sam Worthington i Zoe Saldana), ale także Kate Winslet, Sigourney Weaver (obie to mój TOP 10 najlepszych aktorek wszech czasów), Edie Falco, Brendan Cowell, czy David Thavlis. Moim avatarowym odkryciem z „Ognia i popiołu” są jednak Jake Champion jako Pająk oraz niesamowita Oona Chaplin jako Varang.

Tak jak pisałem na początku, seria „Avatar” to nie jest moje filmowe oczekiwanie, moja estetyka i moja wrażliwość, natomiast należy oddać Jamesowi Cameronowi i innym twórcom, że potrafią robić kino – filmy pełne rozmachu, o szybkiej akcji, niesamowitych rozwiązaniach technologicznych i umiejętności przyciągania przed ekrany milionów widzów. Niektórzy narzekają, że to trzecia identyczna odsłona. Nie mogę się zgodzić z taką opinią – owszem, bohaterowie i problemy pozostają te same, ale fabuła każdej części jest jednak różna i pozwolę sobie na stwierdzenie, że w przypadku części trzeciej – „Avatar: Ogień i popiół” chyba nawet lepsza niż w przypadku „Istoty wody”.

Moja ocena: 7/10

niedziela, 8 lutego 2026

 

„FATHER MOTHER SISTER BROTHER” (Father Mother Sioster Brother”, USA / Włochy / Francja / Irlandia / Niemcy 2025


Premiera kinowa: 16 stycznia 2026

Jim Jarmush ma opinię reżysera kultowego i każdy aktor chce zagrać w jego filmie, a każdy widz chce ten film zobaczyć. „Father Mother Sister Brother” nie ma najlepszych notowań, a to – moim zdaniem – film ważny i udany.

To właściwie zbiór trzech filmowych noweletek, które rozgrywają się w różnych miejscach, ale łączy je temat rodziny.

Na początku poznajemy rodzeństwo – Jeffa (Adam Sandler) i Emily (świetna Mayim Bialik) – Amerykanów, którzy po dłuższej przerwie postanawiają odwiedzić swojego Ojca (znakomity Tom Waits), który mieszka gdzieś na prowincji. Już rozmowa brata z siostrą w drodze do domu Ojca pokazuje dystans między nimi, a przybycie tam jeszcze ten dystans pogłębia i prowadzi do licznych niezręcznych, niewygodnych momentów.

Przenosimy się następnie do Londynu, gdzie Matka (wspaniała jak zawsze Charlotte Rampling) – szanowana i poczytna pisarka organizuje coroczne spotkanie dla swoich córek - Timothei (cudowna – też jak zawsze – Cate Blanchett) oraz Lilith (Vicky Krieps). Te pozornie tak bliskie sobie kobiety spotykają się jedynie rak do roku. Nie spędzają razem nawet Bożego Narodzenia i praktycznie nic o sobie nie wiedzą. Spotkanie jest sztuczne i pompatyczne.

I wreszcie trzecia nowelka Jarmusha – amerykańskie rodzeństwo: Skye (Indya Moore) i Billy (Luka Sabatt) spotykają się w mieszkaniu tragicznie zmarłych rodziców. Pozornie sobie bliscy, wśród niewielu ocalałych po matce i ojcu pamiątek odnajdują informacje, których nigdy nie posiadali, choć nie była to wiedza tajemna, ukrywana przed nimi. Są młodzi, piękni i nie do końca znają swoje korzenie i swoją tożsamość.

Film uwidacznia chwilami w ostry i bolesny sposób, jak specyficzne jest życie w XXI wieku, kiedy wartości rodzinne i bliskość między członkami rodziny przestały się liczyć. Umiejscowienie akcji filmu w różnych lokalizacjach podkreśla jedynie, że jest to problem globalny, który dotyka ludzi z różnych warstw społecznych i różnych grup wiekowych. Czasy się zmieniają, ale pewne wartości powinny pozostać niezmienne, nienaruszalne i Jarmush to widzi, czuje i pokazuje w najnowszym obrazie. Rodzina jest w kryzysie i o tym opowiada film.

Piękne są zdjęcia, piękni bohaterowie i czuć jest ducha amerykańskiego kina niezależnego i artyzm Jarmusha, choćby w nawracających scenach chłopców – skateboardzistów.

Jarmush jak zwykle zgromadził w filmie plejadę świetnych aktorów, także tych, z którymi uwielbia pracować.

Akcja filmu toczy się wolno, dialogi nie są bogate, ale film jest dobry, uczy wiele o współczesności, skłania do refleksji, jest bardzo estetyczny, dlatego z całą pewnością go polecam.

Moja ocena: 7/10

czwartek, 5 lutego 2026

 

"SPRINGSTEEN: OCAL MNIE OD NICOŚCI" (Springsteen: Deliver me from nowhere), USA 2025


Premiera kinowa: 24 października 2025

Jestem wielbicielem biografii muzycznych, czekam teraz z niecierpliwością na film "Michael", nic zatem dziwnego, że na biografię Bossa - Bruce'a Springsteena - pobiegłem z wielkimi oczekiwaniami. I nie rozczarowałem się.

Kiedy Springsteen osiągnął wyżyny swojej sławy, nie byłem jego wielkim fanem - był dla mnie - 10-latka zbyt rockowy, wolałem new wave, nowych romantyków i gwiazdki synthpopowe. Sympatia i podziw dla Bossa nadeszły potem, już w latach 90-tych, a piosenkę "Streets of Philadelphia" uważam za jedną z najważniejszych w historii.

"Springsteen: Ocal mnie od nicości" nie jest typową biografią - przekrojem przez pełne życie artysty - to jedynie wycinek, powiedzmy roku, kiedy w 1982 Springsteen - wbrew obowiązującym trendom i rozwojowi swojej kariery - nagrywa płytę "Nebraska". Artysta właśnie ma pierwszy hit TOP 10 na liście amerykańskiego "Billboardu" - utwór Hungry Heart" dociera do 5 miejsca, a macierzysta płyta dla tego singla - "The River" osiąga sam szczyt listy przebojów. Bruce zaczyna być rozpoznawalny, gra koncerty dla tłumów, wytwórnia naciska na nagranie i wydanie optymistycznej, przebojowej płyty, czuje potencjał w nowej piosence "Born in the USA", ale artysta, wbrew oczekiwaniom swoich przełożonych, porzuca studio, zaszywa się w swoim domku w New Jersey i na czterościeżkowym magnetofonie nagrywa kameralny, folkowy album "Nebraska". 

Ten album to nie tylko dowód niezależności artysty, to przede wszystkim zapis intymnego rozliczenia się z mrokami przeszłości, trudnym dzieciństwem, które poznajemy w retrospekcjach, despotycznym ojcem (Stephen Graham), ale też niepoukładanym życiem osobistym, rozdarciem między inicjowaniem światowej kariery a pozostaniem artystą niszowym, gwiazdą dla swoich najważniejszych fanów oraz - co zaskakuje - walką ze stanami depresyjnymi.

Wydaje się, że ktoś tak spełniony jak 30-letni Springsteen musi być szczęśliwym człowiekiem, który robi to, co kocha. Okazuje się, że Boss coraz głębiej zanurza się w depresyjnej otchłani.

Film jest zajmujący i poruszający. Grający główną rolę znany z serialu "The Bear" Jeremy Allen White jest bardzo dobry - nie tylko przypomina Springsteena fizycznie, świetnie wypada w scenach koncertowych, ale przede wszystkim błyskotliwie gra, okazując swoje emocje i zagubienie. To dobrze, że doceniono aktora nominacją do Złotego Globu, ale trochę żal, że został pominięty podczas nominacji oscarowych. Drugą naprawdę niezłą rolę gra Jeremy Strong - gwiazda ubiegłorocznego anty-Trumpowskiego "Wybrańca" i serialu "Sukcesja" - jako Joe Landau, przyjaciel i manager Springsteena. Chciałbym także wyróżnić Odessę Young jako Faye - uroczą dziewczynę Bruce'a. 

Film jest bardzo prawdziwy, realia wczesnych lat 80-tych są naturalnie odtworzone i Scott Cooper - reżyser filmu - wykonał dużą i ważną pracę. Film powinien spodobać się wiernym fanom Bruce'a Springsteena, ale także tym, którzy znają zaledwie kilka najbardziej przebojowych piosenek, a chcą dowiedzieć się czegoś nowego o Artyście. Polecam.

Moja ocena: 8/10