„GORZKIE ŚWIĘTA” (Amarga Navidad), Hiszpania 2026
Premiera kinowa: 28 sierpnia 2026
Po anglojęzycznym „W pokoju obok” z Julianne Moore i Tildą
Swinton Pedro Almodovar – jeden z moich ulubionych europejskich reżyserów –
powraca do kina hiszpańskiego. Czy z dobrym rezultatem?
Tytułowe „Gorzkie święta” to tytuł scenariusza filmu, który
tworzy Raul (Leonardo Sbaraglia) – główny bohater filmu. Wspomaga go jego
asystentka Monica (Aitana Sanchez-Gijon). Postępy pracy pisarza obserwujemy na bieżąco
w postaci wizualizacji postaci ze scenariusza.
Elsa (Barbara Lennie) także tworzy scenariusz do swojego
filmu. Cierpi na potworne ataki migreny, podczas których wspiera ją Bonifacio (Patrick
Criado). W życiu Elsy pojawia się także jej przyjaciółka – piękna Natalia
(Milena Smit), która po utracie dziecka zmaga się z depresją. Sama pisarka ma
także poważne problemy z doświadczeniem żałoby po śmierci matki.
Monika – asystentka Raula – reaguje bardzo nerwowo i
emocjonalnie, kiedy w nowym scenariuszu dostrzega liczne problemy i sytuacje ze
swojego życia prywatnego. Do czego doprowadzi konfrontacja z pisarzem?
Film ma strukturę nielinearną. Oba przedstawione światy
wzajemnie się przenikają. Często cofamy się w czasie – retrospekcje znacznie
przybliżają widzowi fabułę. Film jest ciekawy, ale bardzo specyficzny. Życie Raula
miesza się z tworzoną przez niego fikcją, a otwarty, tworzący wrażenie niedokończonego,
finał obu historii zaskakuje i wprowadza widza w konsternację. Aktorzy są
znakomici i – jak zwykle u Almodovara – każda scena to teatr barw, precyzyjnie
dopracowany każdy szczegół scenografii i intrygująca muzyka. Powstaje pytanie: jak
wiele w filmie jest samego Almodovara i jego życia? Czy Raul nieoczekiwanie kończy
w swój scenariusz świadomie, czy przeżywa kolejny twórczy blok? Czy więcej
Almodovara jest w postaci Raula czy Elsy?
„Gorzkie święta” nie są złym filmem, ale daleko temu obrazowi
do perfekcyjnych mini-dziełek, do których przyzwyczaił nas reżyser. Choć film
prawdziwie absorbuje, wyżej oceniłem jednak „W pokoju obok” – poprzednią produkcję
Almodovara. Wielbiciele kina hiszpańskiego powinni jednak „Gorzkie święta”
koniecznie zobaczyć.
Moja ocena: 7/10