„SIRAT” (Sirat), Francja / Hiszpania 2025
Premiera kinowa: 20 września 2025
Dziś o filmie, który miał premierę jeszcze w ubiegłym roku,
ale jest tak dobry i tak wstrząsający, że postanowiłem o nim napisać. Mowa o
hiszpańsko-francuskiej produkcji „Sirat” w reżyserii Olivera Laxe’a. Obraz zdobył
nominację do Oscara dla Filmu międzynarodowego (przegrał z „Wartością
sentymentalną”). Czy słusznie?
Luis (świetny, jak zawsze zresztą, hiszpański aktor Sergi
Lopez) wraz ze swoim synkiem Estebanem i jego psem Pipą trafiają do Maroka w
poszukiwaniu Mar, zaginionej córki Luisa, która przemierza świat, przemieszczając
się od rave’u do rave’u. Rave’y to ogromne imprezy, zwykle nielegalne,
organizowane na całym świecie w pustostanach i na odludziu, na których młodzi
ludzie tańczą w rytm trance’owej muzyki, zazwyczaj po zażyciu narkotyków. Luis
zdobył informację, że Mar może być w Maroku i w desperacji jej poszukuje.
Ostatnim miejscem, gdzie dziewczyna może zostać odnaleziona, jest rave organizowany
na pustyni, gdzieś przy granicy z Mauretanią. Luis wraz z Estebanem i psem Pipą
decydują się dołączyć do rave’owców przemierzających Afrykę.
Zaczynają się dziać rzeczy, o których nigdy byśmy nawet nie
pomyśleli, a wszystko to w pulsującym rytmie rave’owej muzyki.
Laxe nakręcił obraz, który zostaje z widzem na zawsze. Lopez
tworzy doskonałą kreację zdesperowanego i zdeterminowanego ojca, który musi
radzić sobie z najgorszymi i najcięższymi przeciwnościami losu. Świetne role
tworzą także aktorzy grający uczestników rave’ów, którzy potem zostają przyjaciółmi
Luisa i Estebana. Grający techno-nomadów naturszczycy w dużej mierze zapewniają
jakość i prawdziwość filmu. Pozornie otwarte zakończenie wydaje się nie dawać
żadnej nadziei, czy pocieszenia.
Film po prostu wbija w fotel, szokuje większością scen.
Atakuje, potem stwarza pozory spokoju, by zaatakować z jeszcze większą furią. Będąca
zwykle w filmach tłem muzyka, w „Siracie” staje się pełnoprawnym bohaterem,
który nie tylko tworzy atmosferę, ale potrafi dyktować warunki.
Film jest wyjątkowy i wybitny, ale ostrzegam! Po jego
obejrzeniu trudno jest dojść do porozumienia z rzeczywistością.
Moja ocena: 10/10