„ODYSEJA” (The Odyssey), USA / Wielka Brytania 2026
Premiera kinowa: 17 lipca 2026
Wreszcie obejrzałem „Odyseję” Christophera Nolana. Chyba
nikt nie ma wątpliwości, że Nolan to jeden z najważniejszych twórców współczesnego
kina. Jak poradził sobie z filmową adaptacją nieprzekładalnego, mogłoby się
wydawać, na język kina tekstu Homera?
Film rozpoczyna się w Itace, gdzie Telemach (Tom Holland) –
dorosły już syn Odyseusza wraz ze swoją matką, Penelopą (bardzo przekonująca
Anne Hathaway) oczekują powrotu ojca i męża z wojny trojańskiej, na którą
wyruszył przed dwudziestu laty. Dzięki retrospekcjom dowiadujemy się , co
wydarzyło się podczas wojny i dlaczego podróż Odyseusza (Matt Damon) trwa tak niezmiernie
długo. Powrót do domu opóźnia spotkanie z cyklopem Polifemem – synem Posejdona,
który z zemsty zsyła na Odysa i jego załogę największe sztormy na morzu,
czarodziejką Kirke (znakomita rola Samanthy Morton), która zamienia przyjaciół
Odysa w świnie, zejście do Hadesu – krainy umarłych, ataki potworów morskich,
czy syren, które swoimi pieśniami chcą rzucić urok na podróżników. Odyseusz
trafia wreszcie do nimfy Kalipso (urzekająco piękna – jak zawsze – Charlize Theron).
Film jest zrealizowany z ogromnym rozmachem. Sceny
batalistyczne i marynistyczne wciskają w fotel, a akcja obrazu jest wartka i
niezwykle absorbująca. Nolan z dużym wyczuciem znajduje balans między realizmem
a mitologizacją treści filmu. Sceny mityczne, jak choćby wizyta na wyspie
czarodziejki Kirke, czy zejście do Hadesu i rozmowa ze zmarłymi są przygotowane
w sposób mistrzowski.
Recepcji filmu towarzyszy bardzo duże niezadowolenie wielu
widzów (a także osób, które po zwiastunach w ramach protestu zdecydowały się
nie oglądać filmu). Nolanowi zarzuca się mijanie się z prawdą historyczną i
wiernością literackiemu pierwowzorowi, zbytnią poprawność polityczną (epizodyczną
rolę Heleny Trojańskiej i jej siostry Klitajmestry gra czarnoskóra aktorka
Lupita Nyong’o, zaś rolę żołnierza Sinona transpłciowy aktor Ellliot Page,
znany choćby z „Incepcji” Nolana), zbytnie manipulowanie gatunkami (choćby wprowadzanie
elementów uniwersów superbohaterów). Mnie te zarzuty nie przeszkadzają i nie są
dla mnie przeszkodą w pełnej akceptacji filmu, bo „Odyseja” to dzieło wielkie,
kompletne i przełomowe. Niezawodnie wierna adaptacja dzieła literackiego nie
jest w praktyce możliwa, a każdy twórca ma prawo do swojej interpretacji, a my
jako odbiorcy możemy tę interpretację przyjąć lub odrzucić. Ja przyjmuję „Odyseję”
bez wahania. To widowisko, kinowy spektakl, trzy godziny śledzenia filmu, które
mijają bez zmrużenia oka.
„Odyseja” to także plejada gwiazd: poza bardzo dobrymi głównymi
rolami Damona (Odyseusz), Hathaway (Penelopa) i Hollanda (Telemach) należy
choćby wspomnieć o Johnie Leguizamo, który tworzy zapadającą w pamięć postać
Eumajosa – niedowidzącego sługi – to prawdziwy mistrz drugiego planu, który
zasłynął choćby rolą Touleuse’a-Lutreca w filmie „Moulin Rouge”. Świetny jest
Himesh Patel jako Eurylochos – wierny żołnierz Odysa, Robert Pattison jako
Antinoos – jeden ze starających się o rękę Penelopy po zniknięciu Odyseusza,
moje serce skradła też Samantha Morton – wybitna brytyjska aktorka – jako Kirke
– jest na ekranie przez może pięć minut, a nie sposób wymazać z pamięci sceny,
w których występuje. Nie przekonała mnie natomiast Zendaya jako Atena. Mam
ogólnie problem z tą aktorką, w „Odysei” wydała mi się bezbarwna i nijaka.
Rozważania Odyseusza i Penelopy o wojnie trojańskiej to
odważny i zdecydowany pacyfistyczny głos Nolana w sprawie pokoju i szacunku dla
innych.
Przyznam, że nie znam całego tekstu Homera. W szkole
czytaliśmy tylko fragmenty i nigdy nie sięgnąłem po arcydzielną całość, choć to
jeden z najważniejszych tekstów kultury. Dlatego sugeruję przeczytanie streszczenia
dzieła Homera, co pozwoli na łatwiejsze śledzenie fabuły i uporządkowanie najistotniejszych
wątków.
Bardzo polecam „Odyseję” – nie jest to film idealny, ale to
wielkie kino, warte uwagi, ceny biletu i spędzonego czasu. Polecam gorąco!
Moja ocena: 9/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz