poniedziałek, 6 maja 2024

 

„PERFECT DAYS” (Perfect Days), Japonia / Niemcy 2023

Premiera kinowa: 12 kwietnia 2024


Niemiecki reżyser Wim Wenders jest mistrzem subtelnej opowieści. Po raz kolejny udowadnia to w swoim najnowszym dziele, japońsko-niemieckiej koprodukcji „Perfect Days”, która przenosi nas do współczesnego Tokio.

Co musi wydarzyć się w życiu człowieka, by porzucił konsumpcyjny wyścig szczurów, najprawdopodobniej dobrą pracę, może w korporacji, i zajął się czyszczeniem toalet? Film Wendersa nie daje nam na to pytanie odpowiedzi, ale ukazuje, jak takie nowe życie może wyglądać i jakie benefity można z niego czerpać.

Hirajama (fantastyczny Koji Yakusho) każdego ranka budzi się w swoim maleńkim mieszkanku, skrzętnie przygotowuje się do wyjścia do pracy i udaje się do zespołu miejskich toalet – to jest właśnie miejsce jego pracy – Hirajama czyści szalety miejskie, a czyni to z precyzją chirurga, dokładnością najlepszego stomatologa i ogromnym oddaniem. Bohater to introwertyk, który niechętnie rozmawia z ludźmi ale ma wobec nich wiele szacunku. Jest samotnikiem, działa zawsze zgodnie z ustalonymi zasadami i rutynami.

Film daje nam pewne wskazówki, że Hirajama jest człowiekiem wykształconym, wieczorami czyta klasykę literatury, słucha dobrej muzyki – zachodniej i japońskiej. Ma dobre maniery, a z jego twarzy prawie wcale nie znika uśmiech. Bohater potrafi się zatrzymać i kontemplować piękno przyrody, dobry posiłek, prostotę codziennej egzystencji.

Pewne zamieszanie w życie Hirajamy wprowadza pojawienie się jego domu nastoletniej siostrzenicy. Kiedy po dziewczynę przybywa siostra bohatera, widzimy, że Hirajama pochodzi z dobrze sytuowanej, wykształconej rodziny. Czy film „Perfect Days” da nam odpowiedź, co wydarzyło się w życiu Hirajamy, że postanowił całkowicie odmienić swój los?

Tomasz Raczek pięknie określił film jako „rozkosz dla tych, którzy w środku gonitwy potrafią się zatrzymać i i pozostać dłuższy czas w szlachetnym milczeniu” (www.filmweb.com).  W filmie jest niewiele dialogów, dominują momenty zadumy, ciszy, chwile zastanowienia. Wenders pokazuje głównego bohatera jako człowieka szczęśliwego. Proste rutynowe czynności, które wykonuje każdego dnia, dają mu poczucie spełnienia i bezpieczeństwa.

Film jest popisem gry aktorskiej Koji Yakusho, aktor otrzymał za rolę Złotą Palmę na ubiegłorocznym Festiwalu w Cannes, a sam film znalazł się wśród pięciu nominowanych do Oscara dla najlepszego obrazu międzynarodowego (przegrał nagrodę  ze „Strefą interesów”). W filmie widoczny jest dokumentalizm Wendersa, sposób pokazania życia Hirajamy ma w sobie elementy kina dokumentalnego.

Dla kogo jest ten film? Na pewno dla tych, którzy pragną lub powinni się zatrzymać, wyhamować, może zmienić swoje nastawienie do codzienności. To piękna, powolna, prosta, lecz bardzo pouczająca historia, która powinna nas skłonić do zastanowienia się nad sensem naszego współczesnego życia w ciągłym ruchu, pędzie, gdzie zagubiliśmy umiejętność odnajdowania szczęścia i radości w prostocie.

Moja ocena: 8/10

niedziela, 5 maja 2024

 

POLSKI TOP RADIA 357 – MOJE WRAŻENIA


3 maja odbyła się 4. już edycja Polskiego Topu Radia 357, a jest to wydarzenie, które jednoczy fanów bigbitu lat 60-tych, popu i rocka lat 80-tych, alternatywy lat 90-tych, słowem wielbicieli polskiej muzyki. I może nie ma już tych emocji, które towarzyszyły pierwszym topom (jeszcze w Trójce), ale i tak jest mnóstwo wspomnień, wzruszeń i oczekiwania, czy znowu wygra Obywatel G.C., a może tym razem to będzie „Krakowski spleen” Maanamu, a może „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena. No, cóż, na szczycie niespodzianek nie było: TOP 4 pozostał bez zmian, a na 5. z 8. awansował Myslovitz, a miejsca ustąpiła mu „Autobiografia” Perfectu.

TOP upłynął pod słusznym hasłem „Ścieżka dźwiękowa mojego życia”, a przyświecała mu idea stworzenia murala upamiętniającego dziesięć najważniejszych utworów wybranych przez patronów Radia 357. Ponad 12-godzinną fantastyczną audycję poprowadzili kolejno Marek Niedźwiecki, Ola Budka, Marcin ”Marcel” Łukawski, a za grand finale odpowiadał Piotr Stelmach.

Radio 357 zaprezentowało na antenie 131 najpopularniejszych nagrań wraz z wybranymi dalszymi pozycjami. Pojawiło się także pięć koncertowo-garażowych nagrań Spiętego. Radio ma jednak miłą tradycję zamieszczania wyników TOP 357 i w tegorocznym notowaniu pojawiło się 25 nowości:

356. MICHAŁ BAJOR Nie chcę więcej
343. SISTARS Sutra
338. IRENA JAROCKA Kawiarenki
335. RAZ DWA TRZY Oczy tej małej
333. WILKI Baśka
327. ZBIGNIEW HOŁDYS Co się stało z Magdą K.?
322. MESAJAH Każdego dnia
316. URSZULA DUDZIAK Papaya
311. LORDOFON Francoise Hardy
306. RYSZARD RYNKOWSKI szczęśliwej drogi już czas
303. PAWEŁ DOMAGAŁA Weź nie pytaj
285. ANNA JURKSZTOWICZ Stan pogody
276. BASIA Cruising for bruising
275. KAZIK NA ŻYWO Tata dilera
254. BAJM Jezioro szczęścia
212. KAŚKA SOCHACKA Madison
205. MĘSKIE GRANIE ORKIESTRA 2023 Supermoce
185. RIVERSIDE Friend or foe
181. WODECKI / PATER FEAT. WIKTOR WALIGURA Nad wszystko uśmiech twój
165. NOSOWSKA Ledwie wczoraj
126. DARIA ZE ŚLĄSKA Kill Bill
97. MATYLDA / ŁUKASIEWICZ Matka
88. KACPERCZYK FEAT. ARTUR ROJEK Syn okiennika
65. SPIĘTY Blue
44. DAWID PODSIADŁO Mori

Cztery utwory pojawiły się w TOP 357 awansując spoza oficjalnego zestawienia:

358. ORGANEK Wiosna (awans z miejsca 384)
346. LADY PANK Tańcz, głupia, tańcz (awans z miejsca 362)
337. MAREK GRECHUTA Niepewność (awans z miejsca 368)
334. PERFECT Wyspa, drzewo, zamek (awans z miejsca 363)

Największe spadki w obrębie TOP 357 odniosły następujące nagrania:

357. KULT Po co wolność (spadek o 121 pozycji)
354. KRZYSZTOF ZALEWSKI Ptaki (MTV Unplugged) (spadek o 102 pozycje)
344. STRACHY NA LACHY Żyję w kraju (spadek o 89 pozycji)
251. KRÓL Z Tobą / do domu (spadek o 81 pozycji)
350. BRODKA & A_GIM Wszystko czego dziś chcę (spadek o 80 pozycji)

Były też spektakularne awanse:

168. ZBIGNIEW WODECKI & ZDZISŁAWA SOŚNICKA Z tobą chcę oglądać świat (awans o 82 pozycje)
236. MYSLOVITZ Chłopcy (awans o 74 pozycje)
242. SEWERYN KRAJEWSKI Uciekaj moje serce (awans o 65 pozycji)
206. VARIUS MANX Zanim zrozumiesz (awans o 65 pozycji)
255. MAREK GRECHUTA & ANAWA Wiosna, ach to Ty (awans o 59 pozycje)

Mnie bardzo ucieszył awans o 23 oczka kultowego dla mnie nagrania Urszuli „Dmuchawce latawce wiatr” na miejsce 129.

W TOP 100 pojawiło się w porównaniu z ubiegłym rokiem 8 nowych piosenek. Poza wspomnianymi nowościami (Dawid Podsiadło, Spięty, Kacperczyk z Rojkiem oraz Matylda z Łukasiewiczem) były to następujące pozycje:

99. MR. Z’OOB Kawałek podłogi (awans o 25 pozycji)
96. MIKROMUSIC Tak mi się nie chce (awans o 39 pozycji)
93. LECH JANERKA Rower (awans o 32 pozycje)
85. HEY List (awans o 39 pozycji)

Oznacza to, że 8 utworów pożegnało TOP 100:

102 (-10) COMA Spadam
103 (-13) ARTUR ROJEK Syreny
104 (-22) COMA Los, cebula i krokodyle łzy
106. (-35) KRZYSZTOF ZALEWSKI Miłość, miłość
108. (-34) LUXTORPEDA Autystyczny
112. (-17) T.LOVE King
119. (-32) GRZEGORZ TURNAU Naprawdę nie dzieje się nic
122. (-59 ooops) DAWID PODSIADŁO Nieznajomy

Największe awanse w obrębie TOP 100:

70. LOMBARD Szklana pogoda (awans o 28 pozycji)
37. MAŁGORZATA OSTROWSKA Meluzyna (awans o 24 pozycje)
73. VARIUS MANX Piosenka księżycowa (awans o 23 pozycje)
68. ZBIGNIEW WODECKI Zacznij od Bacha (awans o 23 pozycje)

Największe spadki w TOP 100:

83. KAZIK Twój ból jest lepszy niż mój (spadek o 33 pozycje)
60. DARIA ZAWIAŁOW Jeszcze w zielone gramy (spadek o 25 pozycji)
91. KACZMARSKI GINTROWSKI ŁAPIŃSKI Mury (spadek o 21 pozycji)

O ile nie mylą mnie moje obliczenia, w TOP 100 pojawiło się 74 wykonawców. Aż 22 spośród nich udało się wprowadzić do TOP 100 przynajmniej 2 nagrania. Rekordzistami byli tu bezapelacyjnie: Kult, Hey i Dżem – po 4 utwory oraz Maanam, Perfect, Zbigniew Wodecki  i Edyta Bartosiewicz – po 3 utwory.

Do TOP 357 trafiło 183 wykonawców, spośród których 41 artystów umieściło na liście co najmniej 3 nagrania. W tej kategorii zwycięzcą jest grupa Kult z 13 nagraniami, następnie Maanam – z 11 piosenkami oraz piątka artystów z 8 nagraniami – Perfect, Dżem, Republika, Edyta Bartosiewicz i Budka Suflera. W TOP 357 znalazło się 7 nagrań Myslovitz, Marka Grechuty (także z zespołem Anawa), Lady Pank oraz zespołu gwiazd (każdego roku innego) pod nazwą Męskie Granie Orkiestra. 6 piosenek zdołali wprowadzić Czesław Niemen i Raz Dwa Trzy, 5 – Zbigniew Wodecki, Kazik, Kaśka Sochacka (really?), Hey, Grzegorz Turnau i T.Love, 4 – Lao Che (pozdrawiam płockich ziomali, zwłaszcza Mariusza Densta), Fisz Emade Tworzywo, Krystyna Prońko, Jacek Kaczmarski, Lombard, Bajm, Kortez i Brodka. W zestawieniu znalazły się po 3 nagrania 14 wykonawców – Obywatel G.C., Chłopcy z Placu Broni, Dawid Podsiadło, Nosowska, Stare Dobre Małżeństwo, Artur Rojek, Coma, Strachy na Lachy, Maryla Rodowicz, Organek, Wilki, Oddział Zamknięty, Czerwone Gitary, Anna Maria Jopek.

 Ciekawostką jest bogata lista aktorów, którzy zagościli na TOPie: Edmund Fetting, Piotr Fronczewski a.k.a. Franek kimono, Krystyna Janda, Jerzy Stuhr, Bogusław Linda, Zbigniew Zamachowski i Paweł Domagała. Pojawiło się także dwoje artystów zagranicznych; Goran Bregovic (w duecie z Kayah) i Pat Metheny (w duecie z Anną Marią Jopek), nie wspominając o pojawieniu się Basi – naszego najgorętszego muzycznego towaru eksportowego z „Cruising for bruising” (bardzo szkoda, że nie można głosować na „Time and tide”).  

A jak ułoży się moje głosy? Początkowo wybrałem 129 piosenek, ale szybko uporałem się z eliminacją tych 29. W tym roku postanowiłem uhonorować polskie gwiazdy estrady lat 70-tych i 80-tych, wokalistki, których słuchali jeszcze moi Rodzice, a ja nimi jako nastolatek gardziłem, by później dostrzec ich ogromny talent i piękno wykonywanych przez nie utworów: Alicja Majewska, Grażyna Łobaszewska, Halina Frąckowiak, Hanna Banaszak, Irena Jarocka, Irena Santor, Krystyna Prońko, Łucja Prus.

Moje głosy ułożyły się następująco (w nawiasie pozycja w oficjalnym TOP 357):

ALICJA MAJEWSKA Jeszcze się tam żagiel bieli (209)
ANDRZEJ ZAUCHA C’est la vie – Paryż z pocztówki (72)
ANIELI & NOSOWSKA Jaśniejąca
ANNA JANTAR Nic nie może wiecznie trwać (63)
ANNA MARIA JOPEK Szepty i łzy
ANNA MARIA JOPEK & PAT METHENY Tam, gdzie nie sięga wzrok (230)
ARTUR ROJEK Syreny (115)
AYA R.L. Księżycowy krok
BAJM Dwa serca, dwa smutki (223)
BAJM Jezioro szczęścia (245)
BEATA BARTELIK Sen na pogodne dni
BRODKA Varsovie (293)
BRODKA & A_GIM Wszystko czego dziś chcę (350)
BUDKA SUFLERA Jolka, Jolka pamiętasz (30)
BUDKA SUFLERA Noc komety (175)
CHŁOPCY Z PLACU BRONI Kocham wolność (17)
CZESŁAW NIEMEN Dziwny jest ten świat (7)
CZESŁAW NIEMEN Sen o Warszawie (27)
DAWID PODSIADŁO W dobrą stronę
DŻEM Partyzant (320)
EDYTA BARTOSIEWICZ Ostatni (95)
EDYTA GEPPERT Jaka róża taki cierń (183)
EDYTA GÓRNIAK To nie ja
EWA DEMARCZYK Karuzela z Madonnami (283)
EXODUS jeszcze czekam
FIREBIRDS Harry
FIREBIRD 24 zachody słońca
FISZ EMADE TWORZYWO Dwa ognie (247)
FISZ EMADE TWORZYWO OK Boomer (11)
GRAŻYNA ŁOBASZEWSKA Czas nas uczy pogody (31)
GRZEGORZ TURNAU Naprawdę nie dzieje się nic (119)
HALINA FRĄCKOWIAK Papierowy księżyc (241)
HALINA ŻYTKOWIAK Pięć minut łez
HANNA BANASZAK W moim magicznym domu (178)
HEY Mimo wszystko (191)
IRENA JAROCKA Wymyśliłam cię
IRENA SANTOR Powrócisz tu
IZABELA TROJANOWSKA Wszystko czego dziś chcę (135)
JULIA MARCELL Tarantino
JUSTYNA STECZKOWSKA Sama
KAYAH & GORAN BREGOVIC Śpij, kochanie, śpij (313)
KAZIK NA ŻYWO Plamy na słońcu
KLAUS MITFFOCH Jezu jak się cieszę (50)
KLINCZ Latarnik
BŁAŻEJ KRÓL Te smaki, te zapachy (213)
KRYSTYNA JANDA Na zakręcie (54)
KRYSTYNA PROŃKO Jesteś lekiem na całe zło (32)
KRYSTYNA PROŃKO Psalm stojących w kolejce (62)
KRYSTYNA PROŃKO & MAJKA JEŻOWSKA On nie kochał nas
KRZYSZTOF ZALEWSKI Miłość miłość (106)
KRZYSZTOF ZALEWSKI Polska
KULT Do Ani (41)
L.STADT Oczy kamienic
LADY PANK Mniej niż zero (130)
LAO CHE Hydropiekłowstąpienie (26)
LOMBARD Adriatyk ocean gorący (341)
LOMBARD Szklana pogoda (70)
MAANAM Jestem kobietą
MAANAM Krakowski spleen (3)
MAANAM Kocham cię kochanie moje (40)
MAANAM To tylko tango (289)
MAD MONEY Na twojej orbicie
MAŁGORZATA OSTROWSKA Meluzyna (37)
MAREK BILIŃSKI Dom w dolinie mgieł
MAREK GRECHUTA & ANAWA Dni, których nie znamy (16)
MARYLA RODOWICZ Niech żyje bal (159)
MATYLDA/ŁUKASIEWICZ Matka (97)
MELA KOTELUK Fastrygi
MĘSKIE GRANIE ORKIESTRA 2021 I Ciebie też, bardzo (13)
MYSLOVITZ Długość dźwięku samotności (5)
MYSLOVITZ W deszczu maleńkich żółtych kwiatów
OBYWATEL G.C. Nie pytaj o Polskę (1)
OBYWATEL G.C. Paryż – Moskwa 17.15 (258)
ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY Obudź się (193)
ORGANEK Niemiłość
PABLOPAVO & LUDZIKI Karwoski (155)
PATRICK THE PAN Nie chcę psa
PERFECT Autobiografia (6)
RENATA PRZEMYK & KATARZYNA NOSOWSKA Kochana (116)
REPUBLIKA Nieustanne tango
REPUBLIKA Obcy astronom
RÓŻE EUROPY & EDYTA BARTOSIEWICZ Jedwab (45)
SEWERYN KRAJEWSKI Uciekaj moje serce (242)
SKALDOWIE & ŁUCJA PRUS W żółtych płomieniach liści (325)
SMOLIK & ARTUR ROJEK 50 tysięcy 881
SMOLIK & KATARZYNA KURZAWSKA C.Y.E. (Close Your Eyes)
SZTYWNY PAL AZJI Wieża radości, wieża samotności (12)
T.LOVE King (112)
TACO HEMINGWAY Następna stacja (146)
TILT Jeszcze będzie przepięknie (59)
TILT Mówię ci, że (152)
URSZULA Dmuchawce latawce wiatr (129)
URSZULA Malinowy król
URSZULA Na sen
VARIETE I znowu ktoś przestawił kamienie
VARIUS MANX Piosenka księżycowa (73)
VOO VOO Gdybym (292)
WILKI Eroll
ZBIGNIEW WODECKI Lubię wracać tam gdzie byłem (9)
ZDZISŁAWA SOŚNICKA Aleja gwiazd (177)

W TOP 10 oficjalnego zestawienia znalazło się 6 moich głosów, w TOP 100 – 30, zaś w TOP 357 – 66, a 34 - przepadły w otchłani TOPu.  Myślę, że to oznacza, że jestem muzycznym przeciętniakiem. Obawiam się, że szczególnie mało głosów dostały trzy wybrane przeze mnie utwory – bardzo ważne dla mnie kompozycje: „Sen na pogodne dni” Beaty Bartelik, Mad Money „Na Twojej orbicie” oraz „Pięć minut łez” Haliny Żytkowiak – nagranie, które odkryłem dzięki interpretacji Ralpha Kamińskiego.

Uwagi ogólne? Niezbyt dużo zmian – widoczna jest zachowawczość głosujących, ruchy w zestawieniu są niewielkie. Zaskoczenia? Brak kilku artystów w TOP 100: Lady Pank – wprawdzie mają na całej liście aż 7 utworów, ale żeby jeden z najważniejszych polskich zespołów wszech czasów nie miał hitu w „setce”? Myślę, że na utwór w TOP 100 zasłużyli też: Maryla Rodowicz (to jednak piosenkarka – ikona), Kayah, Bajm i Coma. Słabo wypadła Brodka (cztery utwory, ale wszystkie daleko). Nie ukrywam, że jestem rozczarowany, że w TOP 100 pojawiły się tylko 2 utwory Republiki i 2 utwory Czesława Niemena – prawdziwej legendy. W TOP 357 zabrakło mi Meli Koteluk, Justyny Steczkowskiej i – mimo wszystko – Edyty Górniak (wiem, co piosenkarka zrobiła ze swoją karierą, ale to jeden z najlepszych głosów w historii polskiego showbiznesu i miała kiedyś kilka dużych przebojów na koncie).

Jak będzie za rok? Może dojdzie do spektakularnych przetasowaniach? Pewnie nie, ale znów będzie wspomnieniowo i wyjątkowo. I pamiętajmy, że taki TOP to jedyna lista, na której TSA może spotkać się z Ewą Demarczyk, Taco Hemingway z Czesławem Niemenem, a Kaśka Sochacka z Mieczysławem Foggiem.

PS. Dziękuję wszystkim za wspólne słuchanie. Miło jest być jednym z ponad 12 tysięcy głosujących. 

wtorek, 30 kwietnia 2024

 

„BĘKART” (Bastarden / The Promised Land) Dania / Szwecja / Niemcy 2023


Premiera kinowa: 15 marca 2024

„Bękart” to niezwykłe skandynawskie widowisko historyczne, które urzeka opowiadaną historią, pięknymi zdjęciami północnych krajobrazów oraz wybitną grą aktorską. Film jest adaptacją niezwykle popularnej powieści Idy Jessen ”The Captain and Ann Barbara”.

Kapitan Ludvig Kahlen (doskonały Mads Mikkelsen) powraca do kraju jako weteran wojenny i otrzymuje od króla zgodę na zbudowanie kolonii na jałowym, skalistym wybrzeżu Jutlandii. Jeśli jego misja-marzenie się powiedzie, otrzyma ziemię na własność wraz z tytułem szlacheckim. Ludvig nie zyskał stopnia wojskowego dziedzicząc go od swoich przodków (jest synem służącej i bękartem bogatego szlachcica) – zasłużył na niego ciężką pracą dla armii i pełnym oddaniem sprawom ojczyzny.

Kolonizacja nadmorskich nieużytków jest dla Kapitana pasmem udręk ze strony nieokiełznanej natury, ale także człowieka. Jego wielkim wrogiem staje się Frederik De Schinkel (świetna rola Simona Bennebjerga) – bogaty, sadystyczny i pozbawiony wszelkich ludzkich odruchów arystokrata i właściciel ziemski, który uważa, że skrawek lądu Kapitana należy do niego. Jedynymi sprzymierzeńcami Ludviga staja się uciekinierzy z pałacu Frederika – małżeństwo pracowników – Johannes (Morten Hee Andersen) i jego żona Ann Barbara (bardzo dobra Amanda Collin). Kiedy Johannes zostaje schwytany przez ludzi Frederika i bestialsko zamordowany, Ann Barbara zostaje przy Kapitanie. Para przygarnia ciemnoskórą dziewczynkę Anmai Mus i czyni wszystko, by jałowa ziemia zamieniła się w prosperującą plantację ziemniaków.

Nie jestem wielbicielem kina historycznego, ale „Bękart” to historia, która chwyta za serce i pokazuje, że w życiu – poza ambicjami i chęcią awansu – powinny liczyć się uczucia, emocje oraz inni ludzie. Film jest bardzo dobrze, widowiskowo zrealizowany. Ogląda się go w napięciu, kibicując Kapitanowi w walce z żywiołami i przeciwnościami losu oraz w budzącym się jego uczuciu do Ann Barbary. Aktorzy grają fantastycznie, zwłaszcza Collin jako Ann Barbara, Bennebjerg jako Frederik, ale przede wszystkim Mads Mikkelsen jako tytułowy Bękart. Z przyjemnością śledzę karierę tego wybitnego aktora, cieszę się, że Hollywood coraz częściej upomina się o tego niezwykle utalentowanego Duńczyka, a „Bękart” dostaje się do TOP 3 moich ulubionych filmów z aktorem, gdzie pozostałe pozycje zajmuje świetne „Na rauszu” i przygnębiające, ale bardzo prawdziwe „Polowanie”. Mam przeczucie, że Mikkelsen może zostać kolejnym europejskim aktorem, który kiedyś otrzyma Oscara.

„Bękart” to film, który powinien zainteresować każdego – jest tam trochę historii, ciekawi protagoniści i antagoniści, nietypowa opowieść o miłości, zwycięstwo dobra i zasłużona kara za zło, zatem polecam film wszystkim widzom i czytelnikom Popkulturalnego Maniaka.

Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

 

„KOBIETA Z…” Polska / Szwecja 2023

Premiera kinowa: 5 kwietnia 2024


O tym, że Małgorzata Hajewska-Krzysztofik jest aktorką wybitną wiedziałem od momentu, kiedy zobaczyłem ją w filmie (nomen omen) Małgorzaty Szumowskiej „33 sceny z życia”, gdzie Hajewska zagrała umierającą matkę głównej bohaterki, Julii. W tej epizodycznej roli było coś tak przejmującego, że zapamiętałem ją chyba na zawsze. Była świetna, partnerując Agacie Buzek w „Iluzji”. W „Ciemno, prawie noc” jako Apolonia Kitty Kitty pojawiała się na kilka chwil, a i tak jej występu nie sposób zapomnieć. Hajewska stała się mistrzynią drugiego planu, aż wreszcie przyszedł czas na rolę główną – w filmie ważnym i o ważnych kwestiach mówiącym.

Andrzej / Aniela rodzi się gdzieś na południu Polski, w latach 70-tych. Wraz z obserwacją transformacji Polski, obserwujemy przemianę Andrzeja (Mateusz Więcławek) w Anielę (Hajewska-Krzysztofik), kiedy bohater coraz wyraźniej zaczyna odczuwać, że jest kobietą. To nie są fanaberie, przebieranki, chwilowe eksperymenty. Andrzej jest pomyłką natury, błędem Pana Boga, co rujnuje jego życie i utrudnia egzystencję jego najbliższych – żony Izy (Bogumiła Bajor / Joanna Kulig), syna, rodziców (Anna Tomaszewska, Jerzy Bończak).

Jeśli miałbym określić film jednym określeniem, epitetem, powiedziałbym, że film jest dogłębnie przejmujący. Obserwacja życia i walki Anieli o godność pokazuje widzowi, jak ciężko jest być osobą transpłciową, jak dramatyczną decyzją jest tranzycja, jak trudno jest zyskać akceptację najbliższych i przyjaciół, nie wspominając o dalszym otoczeniu. To nie jest pierwszy film mówiący o problemie ludzi urodzonym w nieswoim ciele, ale dużą zasługą tandemu Szumowska – Englert jest spokojne, realne ukazanie problemu, bez zbędnej sensacji, bez niepotrzebnego dramatyzmu.

Hajewska-Krzysztofik jest znakomita jako Aniela, ale film „skradł’ jej Mateusz Więcławek jako młody Andrzej – wrażliwa kobieta ukryta w męskim ciele, odkrywająca powoli swoją seksualność, potrafiąca dobrze się poczuć jedynie na balu sylwestrowym w przebraniu pielęgniarki. Aktor naprawdę wybitnie radzi sobie z tą trudną rolą. Świetna jest także drugoplanowa Joanna Kulig – zwłaszcza w wybuchowej scenie, kiedy Andrzej decyduje się prawnie zmienić płeć.

Małgorzata Szumowska wywołuje u mnie mieszane uczucia. Kręci filmy, które uwielbiam (choćby „33 sceny z życia”, „Body/Ciało”, „Śniegu już nigdy nie będzie”), ale też takie, których nie znoszę („Sponsoring”, „W imię”). „Kobieta z …” znajdzie się gdzieś pośrodku. Film jest dobry, ale brakuje mu głębi, nowego spojrzenia na problem, jest emocjonalnie letni, mimo że towarzyszy mu przez cały czas dojmujący smutek. Nie sądzę, aby film okazał się interesujący dla każdego widza, ale polecam go wrażliwcom i tym, którzy cenią dobre aktorstwo.

Moja ocena: 7,5/10

czwartek, 28 marca 2024

 

„BIAŁA ODWAGA”, Polska 2024


Premiera kinowa: 8 marca 2024

W polskiej historii obok momentów chwały, heroizmu i dumy, kryją się incydenty, o których niechętnie wspominamy, którymi się nie szczycimy i wolelibyśmy o nich zapomnieć. Jeden z takich momentów – krótkie zbratanie się części mieszkańców Podhala z nazistami podczas II wojny światowej – ukazuje bardzo dobra polska produkcja „Biała odwaga” w reżyserii Marcina Koszałki.

Jędrek (świetna rola Filipa Pławiaka, jednego z najlepszych polskich aktorów średniego pokolenia) – młody góral, wielbiciel niebezpiecznej wspinaczki i niepoprawny marzyciel - jest bezgranicznie zakochany w Bronce (Sandra Drzymalska). Złośliwy los i rodzinne klany decydują, że zamiast poślubić Jędrka, dziewczyna musi wstąpić w związek małżeński z jego starszym i o wiele stateczniejszym bratem, Maćkiem (Julian Świeżewski). Prowadzi to do poważnych rodzinnych waśni i konfliktu między braćmi, którzy nie mogą jednak sprzeciwić się woli rodziców i decyzji dotyczących majątków rodzinnych. Sytuację komplikuje fakt, że Bronka spodziewa się dziecka z Jędrkiem.

Jędrek porzuca rodzinne strony i udaje się do Krakowa, gdzie zdobywa sławę i pieniądze, wspinając się każdego dnia na wieżę kościoła Mariackiego. Znajduje tam również kolejną miłość – piękną scenografkę teatralną, Helenę (Wiktoria Gorodeckaja). Poznaje tam również młodego niemieckiego naukowca, Wolframa (jak zwykle niezawodny Jakub Gierszał) – również taternika i wielbiciela wysokogórskiej wspinaczki, który przekonuje go o wspólnych korzeniach Niemców i górali. Kiedy wybucha wojna, Jędrek zaczyna fascynować się nazizmem. Do czego może doprowadzić ta fascynacja?

Film w zajmujący i realistyczny sposób ukazuje okrucieństwo wojny. Najmocniejszą stroną obrazu jest jednak gra trojga głównych bohaterów – Świeżewski jako Maciek nie ustępuje Pławiakowi – cieszę się, że ten zdolny aktor otrzymał możliwość ukazania pełni swoich możliwości jako młody mężczyzna rozdarty między miłością do brata a wiernością rodzinnej tradycji. Ciekawą rolę Bronki tworzy także Drzymalska. Ogromne wrażenie robią zdjęcia autorstwa samego Koszałki – spektakularne ujęcia monumentalnych Tatr.

Film nie ocenia i nie rozlicza, nie ukazuje także problemu Goralenvolku jako zjawiska powszechnego i typowego dla mieszkańców Podhala. Po prostu pokazuje historyczne wydarzenie i pozwala nam poznać jego okoliczności w fabularnej otoczce.

Ta polska produkcja naprawdę zasługuje na uwagę – ciekawa tematyka, bardzo dobra reżyseria, świetna gra aktorska, a do tego wyjątkowej urody zdjęcia czynią z „Białej odwagi” film ważny i dobry. Polecam!

Moja ocena: 8/10

niedziela, 24 marca 2024

 OSCARY 2024 ZA NAMI – MOJE UWAGI


Za nami kolejna – 96. już ceremonia rozdania Oscarów – nagród przez jednych nadal podziwianych, przez innych ignorowanych jako przewidywalne, lobbowane i do przesady poprawne politycznie. I jak co roku pojawia się pytanie: czy wygrali najlepsi? / czy wygrali faworyci?

Muszę przyznać, że tegoroczna edycja (mimo że przewidywalna) okazała się udana, ponieważ każda z 10 produkcji nominowanych do Filmu Roku była na swój sposób szczególna i ciekawa. A były to (w kolejności alfabetycznej): „Amerykańska fikcja” Corda Jeffersona (opowieść o sfrustrowanym czarnoskórym pisarzu), „Anatomia upadku” Justine Triet (francuski dramat sądowy o kobiecie oskarżonej o zabójstwo męża), „Barbie” (feministyczna opowiastka o najsłynniejszej lalce na świecie w reżyserii Grety Gerwig), „Biedne Istoty” greckiego maga reżyserii – Yorgosa Lanthimosa (uwspółcześniona historia doktora Frankensteina i jego niesamowitego wytworu w postaci pięknej Belli), „Czas krwawego księżyca” Martina Scorsese ze wspaniałą Lily Gladstone (opowieść o relacjach Indian i z białymi osadnikami po odkryciu złóż ropy naftowej w Ameryce), „Maestro” (biografia kompozytora Leonarda Bernsteina w reżyserii i z główną rolą Bradleya Coopera), widowiskowy „Oppenheimer” Christophera Nolana (biografia twórcy bomby atomowej ,„Poprzednie życie” (amerykańsko-koreańska opowieść o prawdziwej przyjaźni, autorstwa Celine Song), wzruszające „Przesilenie zimowe” Alexandra Payne’a (historia trójki outsiderów – profesora, ucznia i kucharki, którzy utknęli na Boże Narodzenie w szkolnym akademiku) oraz porażająca „Strefa interesów” Jonathana Glazera (historia rodziny Rudolfa Hessa – komendanta obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, która zamieszkała w bezpośrednim sąsiedztwie obozu).

W tym roku po raz pierwszy od wielu lat udało mi się obejrzeć wszystkie dziesięć obrazów nominowanych w kategorii Best Picture. Od swojej premiery – 21 lipca, czyli od dnia „Barbieheimer” moim faworytem było najnowsze dzieło Christophera Nolana – niesamowita, poruszająca, zmuszająca do refleksji historia życia i twórczej pracy wybitnego amerykańskiego fizyka. „Oppenheimer” został moim filmem roku 2023, jestem zachwycony muzyką, zdjęciami, obsadą filmu – zwłaszcza trzema rolami wyróżnionymi podczas tegorocznych oscarowych nominacji: Cilliana Murphy’ego, Roberta Downey’a Juniora (te dwie nominacje zamieniły się w statuetki) oraz chyba najbardziej urokliwej obecnie angielskiej aktorki, Emily Blunt. Choć muszę przyznać, że nie miałbym nic przeciwko wygranej niezwykłych „Biednych istot” lub pięknego i mądrego „Przesilenia zimowego” – być może nie jest dziełem przypadku, że z tych filmów wyłonili się pozostali zwycięzcy kategorii aktorskich.

Spośród dwudziestu nominowanych aktorów i aktorek udało mi się zobaczyć dotychczas 16 ról, co oznacza, że nie wszystkie nominowane role pochodziły z filmów wyróżnionych nominacją dla najlepszego filmu. Nie widziałem jeszcze jednej pierwszoplanowej roli męskiej – Colmana Domingo w filmie „Rustin”, jednej pierwszoplanowej roli kobiecej – Annette Bening w „Nyad” i dwóch drugoplanowych ról kobiecych – Jodie Foster w „Nyad” oraz Danielle Brooks w „Kolorze purpury”.

Aż 10 artystów nominowano za role aktorskie po raz pierwszy: Najlepszy aktor – Cillian Murphy „Oppenheimer”, Jeffrey Wright „Amerykańska fikcja”, Colman Domingo „Rustin”; Najlepsza aktorka – Sandra Huller „Anatomia upadku”, Lily Gladstone „Czas krwawego księżyca”, Najlepszy aktor drugoplanowy – Sterling K. Brown „Amerykańska fikcja”, Najlepsza aktorka drugoplanowa – Da’Vine Joy Randolph „Przesilenie zimowe”, America Ferrera „Barbie”, Danielle Brooks „Kolor purpury”, oraz Emily Blunt „Oppenheimer” (choć ma już aż 7 nominacji do Złotego Globu).

Pozostali aktorzy otrzymali kolejną nominację – niektórzy to prawdziwi weterani nagrody i posiadacze statuetek: Bradley Cooper – piąta nominacja aktorska (wcześniej za „Poradnik pozytywnego myślenia”, „American Hustle”, „Snajper” i „Narodziny gwiazdy” + 7 nominacji za reżyserię, scenariusz i dla producenta najlepszego filmu, co pokazuje wszechstronność aktora) – nadal bez Oscara, Paul Giamatti – druga nominacja (wcześniej za „Człowiek ringu”) – nadal bez Oscara, Emma Stone – czwarta nominacja aktorska (wcześniej „Birdman”, „La La Land” – Oscar 2016, „Faworyta” + tegoroczna nominacja producencka za „Biedne istoty”), Carey Mulligan – trzecia nominacja aktorska (wcześniej „Była sobie dziewczyna”, „Obiecująca. Młoda. Kobieta.”) – bez Oscara, Annette Bening – piata nominacja aktorska (wcześniej „Naciągacze”, „American Beauty”, „Julia”, „Wszystko w porządku”) – nadal bez Oscara, Robert Downey Jr. – trzecia nominacja aktorska (wcześniej „Charlie” i „Jaja w tropikach”) – tegoroczny Oscar, Ryan Gosling - trzecia nominacja aktorska (wcześniej „Szkolny chwyt”, „La La Land”) – bez Oscara, Mark Ruffalo – czwarta nominacja aktorska (wcześniej „Wszystko w porządku”, „Foxcatcher”, „Spotlight”) – bez Oscara, najbardziej zasłużony aktor w tym gronie – ósma nominacja aktorska (wcześniej „Ojciec chrzestny II”  – Oscar 1974, „Taksówkarz”, „Łowca jeleni”, „Wściekły byk” – Oscar 1980, „Przebudzenia”, „Przylądek strachu”, „Poradnik pozytywnego myślenia”, „Irlandczyk” + nominacja producencka za „Irlandczyka” oraz Jodie Foster – piąta nominacja aktorska (wcześniej „Taksówkarz”, „Oskarżeni” – Oscar 1988, „Milczenie owiec” – Oscar 1992, „Nell”).

Po raz pierwszy od lat moje aktorskie oczekiwania w kwestii nagród pokryły się z werdyktem American Academy. Od obejrzenia „Oppenheimera” kibicowałem bardzo Cillianowi Murphy’emu – to wybitny aktor i aż dziw bierze, że to była jego dopiero pierwsza nominacja, choć z pewnością był blisko za często nagradzane „Śniadanie na Plutonie”. W kategorii Najlepszy aktor pierwszoplanowy fenomenalny był także Paul Giamatti, ale to Murphy słusznie okazał się zwycięzcą. Nie miałem też wątpliwości, że wybitną kreację stworzył Robert Downey Jr. – choć mocni byli też De Niro, Ruffalo i nawet Gosling. Cieszę się, że po latach doceniono tego wielkiego aktora, bo już rolą w filmie „Charlie” z 1992 roku zrobił na mnie ogromne wrażenie. Po „Oppenheimerze” kibicowałem także jednej z moich ulubionych Brytyjek – Emily Blunt, ale „Przesilenie zimowe” z rolą Da’Vine Joy Randolph przesądziło o mojej preferencji w tej kategorii.

Najwięcej problemów miałem z aktorką pierwszoplanową. Po ‘Roku krwawego księżyca” nie miałem wątpliwości, że nagroda należy się Lily Gladstone – byłaby to pierwsza rdzenna Amerykanka otrzymująca nagrodę. W filmie stworzyła rolę cichą, kameralną, ale niezwykłą i zapadającą w pamięć. Aż do chwili projekcji „Biednych istot”. Przyznam, że dawniej nie byłem wielbicielem talentu i kreacji Emmy Stone. Przekonała mnie nieco do siebie rolą Skeeter w „Służących”, ale i tak uważałem, że wypadła najsłabiej z plejady aktorek, które tam zagrały. Nie kochałem jej w „La la Land” – nawet uważałem, że to Oscar odrobinę na wyrost. Moją opinię zmieniła „Faworyta” – to był pojedynek trzech aktorek: Colman, Weisz i Stone i Emma wyszła z tego pojedynku obronną ręką. Po obejrzeniu „Biednych istot” nie miałem wątpliwości, że Stone należy się drugi Oscar – stworzyła na ekranie coś niesamowitego – zagrała rolę 25-letniej kobiety z mózgiem niemowlęcia, fantastycznie pokazała swój rozwój, seksualne dojrzewanie, była niezwykła i … najlepsza. W kategorii ról żeńskich nie mogę nie wspomnieć o niemieckiej aktorce Sandrze Huller – w „słabszym” roku mogłaby powalczyć o Oscara – w „Anatomii upadku” stworzyła bardzo dobrą rolę podejrzanej, świetna była też w „Strefie interesu” jako Hedvig Hess. Wyrosła nam wybitna europejska aktorka – i – co ciekawe – nieanglojęzyczna.

Największym przegranym wieczoru był Martin Scorsese i jego „Rok krwawego księżyca” – mimo 10 nominacji opuścił Oscary z niczym. Taka sytuacja przytrafiła się reżyserowi po raz trzeci – wcześniej pechowe okazały się ‘Gangi Nowego Jorku” i „Irlandczyk”. Większymi pechowcami byli jedynie nominowani 11 razy „Punkt zwrotny” Herberta Rossa i „Kolor purpury” Stevena Spielberga – obydwa otrzymały zero nagród.

Otrzymując 7 nagród, „Oppenheimer” znalazł się w elitarnym gronie 28 filmów, które otrzymały co najmniej tyle nagród. Na czele tej listy znajdują się „Ben Hur”, „Titanic” I „Władca Pierścieni: Powrót króla” z 11 nagrodami oraz „Przeminęło z wiatrem” i „West Side Story” – z 10 nagrodami.

Otrzymując swojego drugiego aktorskiego Oscara Emma Stone znalazła się w gronie 45 aktorów i aktorek z co najmniej dwiema nagrodami – nie muszę dodawać, że jest w tym gronie najmłodsza, zatem szanse na kolejną nagrodę są naprawdę znaczne. Rekordzistką w tej kategorii jest Katherine Hepburn z czterema nagrodami („Poranna chwała”, „Zgadnij, kto przyjdzie na obiad”, „Lew w zimie” i „Nad złotym stawem”). Trzy Oscary ma natomiast sześcioro aktorów: oczywiście Meryl Streep („Sprawa Kramerów”, „Wybór Zofii”. „Żelazna dama”), Jack Nicholson („Lot nad kukułczym gniazdem”, „Czułe słówka”, „Lepiej być nie może”), Ingrid Bergman („Gasnący płomień”, „Anastazja”, „Morderstwo w Orient Expressie”), Daniel Day-Lewis („Moja lewa stopa”, „Poleje się krew”, „Lincoln”), Frances McDormand („Fargo”, „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, „Nomadland”) oraz Walter Brennan („Prawo młodości”, „Kentucky”, „Człowiek z zachodu”).

Dzięki tegorocznej edycji Oscarów doszło także do zmian na liście artystów z największą liczbą nominacji i nadal bez nagrody. Rekordzistami są tu Peter O’Toole oraz wspaniała Glenn Close – z 8 nominacjami, Richard Burton – 7 nominacji, Deborah Kerr, Amy Adams, Thelma Ritter – 6 nominacji. Do grona nominowanych pięciokrotnie bez nagrody – Irene Dunne, Albert Finney, Michelle Williams i Arthur Kennedy – dołączyli w tym roku pechowa Annette Bening oraz Bradley Cooper, zaś czwartą nominację bez nagrody uzyskał Mark Ruffalo, dołączając do następującej grupy sław: Charlie Boyer, Barbara Stanwick, Rosalind Russell, Warren Beatty (brat Annette Bening), Marsha Mason, Montgomery Clift, Saoirse Ronan, Mickey Rooney, Jane Alexander, Willem Dafoe (niesłusznie pominięty w tym roku za świetną rolę w „Biednych istotach”), Ed Harris, Claude Rains i Agnes Moorehead.

Jaki był ten oscarowy rok? Myślę, że całkiem niezły. Pojawiło się kilka wybitnych filmów, cudownych ról, choć nagrody były przewidywalne, nie było chyba nadmiernego promowania ról politycznie poprawnych. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym roku będzie równie atrakcyjnie, a krytycy, eksperci i bukmacherzy już zaczęli przymiarki do przyszłorocznej nagrody.

Przygotowując artykuł, korzystałem z następujących źródeł:
https://www.filmweb.pl/
https://en.as.com/entertainment/which-actors-have-the-highest-number-of-oscar-nominations-but-no-wins-n/

niedziela, 10 marca 2024

 

„AMERYKAŃSKA FIKCJA” (American Fiction), USA 2023

„AMERYKAŃSKA FIKCJA” (American Fiction), USA 2023


Dziś dzień Oscarów, a mnie udało się zobaczyć ostatni – dziesiąty już film – wyróżniony w tym roku nominacją do tytułu Best Picture – „Amerykańska fikcja” Corda Jeffersona. To opowiadający o czarnych bohaterach amerykańskiej klasy średniej komediodramat, pokazujący problem Afroamerykanów w chwilami zabawny, chwilami dość gorzki sposób.

Głównym bohaterem filmu jest wykładowca akademicki I marzący o sukcesie pisarz. Thelonionus Ellison, zwany przez wszystkich Monkiem (ta ksywka to swoisty hołd dla amerykańskiego pianisty jazzowego Theloniousa Monka; sympatyczna muzyka jazzowa towarzyszy wielu scenom filmu). Za swój niewyparzony język Monk zostaje zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego, w zamian za to udaje się do rodzimego Bostonu na cykliczny Festiwal Literatury, gdzie raz jeszcze – ku własnej frustracji – uświadamia sobie, że gwiazdą literatury nie jest, a w księgarniach – owszem – można odnaleźć pojedyncze egzemplarze jego książek, ale na próżno szukać ich na półkach z beletrystyką, czy bestsellerami, są natomiast sklasyfikowane jako „Afroamerican Studies”. Podczas festiwalu poznaje poczytną, charyzmatyczną czarną pisarkę Sintarę Golden (Isaa Rae) I niejako pod jej wpływem pisze nieco prześmiewczą książkę o czarnej społeczności. Wydaje ją pod pseudonimem, a wydawnictwo promuje ją jako “głos współczesnego czarnego pokolenia” i pozycję napisaną przez ukrywającego się skazańca. Książka o frapującym tytule “K***A” (w oryginale “F**K”) staje się nieoczekiwanym przebojem, który czytają biali i czarni Amerykanie, a krytycy rozpływają się nad jej walorami i autentycznym językiem. A wszystko to prowadzi do wielu komplikacji w życiu bohatera…

Pobyt w Bostonie to także okazja do zacieśnienia rozluźnionych od dawna więzi rodzinnych. Poznajemy najpierw siostrę Monka – Lisę (Tracee Ellis Ross) – świeżo rozwiedzioną lekarkę, brata Clifforda (dobry Sterling K. Brown z dość nieoczekiwaną nominacją do Oscara za najlepszą rolę drugoplanową) – chirurga plastycznego, który jest właśnie w trakcie rozwodu, bo żona przyłapała go w łóżku z facetem oraz matkę Monka – Agnes (Lessie Uggams), która – jak się okazuje – cierpi na chorobę Alzheimera. W Bostonie Monk poznaje atrakcyjną prawniczkę Coraline (Erica Alexander). Czy choć jedno z dzieci Ellisonów będzie miało szansę na stworzenie udanego związku?

Film jest dobry i ciekawy. Momentami wzrusza, chwilami porusza ukazywaną hipokryzją, czasami rozśmiesza – zwłaszcza w scenach, kiedy Monk pisze swoją bestsellerową powieść i w myślach rozgrywa „hollywoodzkie” sceny z udziałem swoich bohaterów. Najważniejsze jest chyba jednak to, że film zdejmuje z Afroamerykanów piętno cierpienia i odrzucenia, które znamy z amerykańskiego kina i filmów o niewolnictwie, rasizmie, czy czarnych gettach. Bohaterowie „Amerykańskiej fikcji” cierpią, bo tracą bliskich, tworzą nieszczęśliwe związki, nie mogą się w pełni zrealizować, ale nie dlatego, że są czarni i poddani dyskryminacji. To wykształceni, dość dobrze sytuowani ludzie, którzy odnieśli w życiu swoisty sukces – wszystkie dzieci Agnes to doktorzy, przy czym Monk jest doktorem literatury, a jego rodzeństwo to lekarze.

Niekwestionowaną gwiazdą i najjaśniejszym punktem filmu jest Monk - główny bohater. Jeffrey Wright w swojej kreacji życia tworzy postać inteligentnego, ciepłego człowieka, który ma duży problem z kontrolą własnych emocji i często mówi zbyt wiele, czego czasem żałuje, a czasem upatruje w tym swojej wyjątkowości. Jest zabawny, nieprzewidywalny, ale potrafi pozytywnie zaskakiwać. Wiele scen z jego udziałem jest po prostu genialnych.

„Amerykańska fikcja” to film udany, który pokazuje nam czarną Amerykę, jakiej do końca nie znamy. Dialogi są błyskotliwe, intryga wciągająca i na pewno warto ten film obejrzeć. Szkoda tylko, że obraz – jako jedyny z dziesięciu nominowanych do tytułu Najlepszego Filmu w tegorocznej edycji Oscarów – nie trafił na ekrany polskich kin i można go zobaczyć jedynie w streamingu.

Moja ocena: 7/10