sobota, 6 stycznia 2024

 

„AKADEMIA PANA KLEKSA”, Polska 2023

Premiera kinowa: 5 stycznia 2024


40 lat temu obejrzałem w warszawskim kinie Luna ekranizację baśni Jana Brzechwy „Akademia Pana Kleksa”. Film ujął mnie swoją magicznością, niezwykłą historią, piękną muzyką, genialną kreacją Piotra Fronczewskiego jako Kleksa i fantastycznymi rolami chłopców – uczniów Akademii, z Adasiem Niezgódką na czele. Potem raz jeszcze obejrzałem film w płockim kinie Przedwiośnie i wielokrotnie wracałem do niego w telewizji. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że film był dla obecnych 40-latków Plus przeżyciem pokoleniowym. Oglądali i podziwiali go wszyscy, wszyscy znali i śpiewali piosenki z filmu, do języka potocznego młodzieży przeszły cytaty z filmu, chłopcy z Akademii, szpak Mateusz, golarz Filip i –oczywiście sam Profesor Ambroży Kleks – stali się postaciami kultowymi.

Wczoraj zaś obejrzałem nową ekranizację książki Brzechwy w reżyserii Macieja Kawulskiego (według scenariusza Krzysztofa Gurecznego i Agnieszki Kruk). Czekałem bardzo na ten film, nie zdecydowałem się zobaczyć go przedpremierowo, chciałem podziwiać film w dniu oficjalnej premiery – 5 stycznia – 40 lat po niesamowitym doświadczeniu obcowania z pierwszą adaptacją. Czy projekcji towarzyszyły podobne emocje i doznania?

Otóż, niestety, nie. Produkt, który otrzymaliśmy to dwie godziny kolorowego chaosu – może nawet atrakcyjnego dla oka, ale niespójnego, nie tworzącego zrozumiałej całości. Przerost formy nad treścią to chyba właściwe określenie dla nowej „Akademii Pana Kleksa”.

Jest na pewno … nowocześnie. Adaś Niezgódka nie jest Adasiem, ale dziewczynką – Adą (Antonina Litwiniak). Szpak Mateusz odnajduje ją w … Nowym Jorku, gdyż sprowadza dzieci z całego świata, obdarzone szczególną mocą, do słynnej Akademii Pana Kleksa. Ada jest właśnie w złym momencie swojego życia: w tajemniczych okolicznościach znika jej ojciec, Alex (Mateusz Król), a matka (Agnieszka Grochowska), poszukując zaginionego męża, zaczyna zaniedbywać jedyne dziecko. Zatem Ada trafia do Akademii, ale zajęcia, bajki i spotkania z panem Kleksem są ukazane w marginalny sposób, bo w centrum filmu pozostaje kwestia szpaka Mateusza (bardzo dobra rola Sebastiana Stankiewicza). Jeszcze jako człowiek – młody książę – zabił króla wilkusów i właśnie teraz wilki pod przewodnictwem księcia Vincenta (Daniel Walasek) i siostry zabitego króla (niezła Danuta Stenka) postanawiają zemścić się na Mateuszu, przy okazji niszcząc Akademię. Wszystko jest szybkie, spektakularne, pełne efektów, ale całościowo robi naprawdę złe wrażenie.

Jak wspomniałem Ambroży Kleks wydaje się być w ekranizacji postacią drugoplanową. W tę rolę wciela się Tomasz Kot. Wygląda bardzo dobrze, ale nie ma zbyt wielu kwestii mówionych – głównie diabolicznie rechocze, nie wnosi na ekran magii i charyzmy, którą znaliśmy z adaptacji Krzysztofa Gradowskiego. Wydaje mi się, że gorzej grają też dzieci – uczniowie Akademii. W chłopakach sprzed 40 lat było mnóstwo energii – tańczyli, śpiewali, pobierali nauki od Pana Kleksa. Dzieci w filmie z 2024 roku wydają się po prostu być na ekranie. Nie przekonała mnie do siebie Antonina Litwiniak jako Ada – widać, że dziewczynka bardzo się stara zagrać dobrze i wypaść wiarygodnie, ale nie wywołuje na ekranie silnych emocji. Niektóre sceny ocierają się o kicz, jak choćby zainspirowany filmem „Titanic” moment zatonięcia jednego z przyjaciół Ady, którzy niczym Jack – Di Caprio ginie pod powierzchnią lodowatej wody.

Znacznym mankamentem filmu są dialogi – nienaturalne, dalekie od zabawnych, na siłę starające się wprowadzić współczesny nieformalny język w usta bohaterów. Scenariusz jest mocno niespójny. Książka Brzechwy jest gotowym atrakcyjnym materiałem na tworzenie filmu, skąd zatem pomysł na tak wiele przetworzeń i pozornie nowatorskich rozwiązań? Niefortunne są próby wprowadzenia fragmentów znanych wierszyków Brzechwy do akcji filmu – kłócą się z fabułą i nie mają lekkości scen z dziecięcą poezją autora „Akademii…”, które pamiętamy z filmu sprzed 40 lat. Nie do końca zrozumiałe jest wyeksponowanie wątku szpaka – księcia Mateusza kosztem prezentacji ciekawostek związanych z Panem Kleksem, Akademią i pobieraniem w niej nauki.

Pozytywem są natomiast dwie role – Piotra Fronczewskiego jako doktora Paj-Chi-Wo – wprawdzie jego rola jest mocno ograniczona, ale te kilka minut na ekranie wystarcza, by pokazać klasę, oraz Sebastiana Stankiewicza jako Mateusza – z wyśmienitą charakteryzacją. Dobra jest też, oczywiście, Danuta Stenka, ale obecność w filmie granej przez nią bohaterki nie jest w pełni uzasadniona.

Tak jak rozczarowała nowa wersja piosenki „Pożegnanie z bajką” Zdzisławy Sośnickiej w interpretacji Sanah – w porównaniu z oryginałem okazała się nijaka, bez emocji, mdła, pozbawiona wdzięku i smaku, tak zawiódł cały film – zabrakło mu tej bajkowej, magicznej atmosfery pierwowzoru, tej świeżości filmu z 1984 roku. Bardzo mnie ciekawi, jak film zostanie przyjęty przez pokolenie Internetu, smartfonów i Harry’ego Pottera – młodych widzów, ale pokolenie dzieci lat 80-tych nie wystawia filmowi zbyt wysokich not. Moja też najwyższa nie będzie…

Moja ocena: 5/10

niedziela, 31 grudnia 2023

 

TOP 100 DANCE SONGS    

Dziś – ostatniego dnia roku – chciałbym podzielić się moim zestawieniem piosenek ze słowem „taniec” w tytule, co nie zawsze oznacza, że są to nagrania taneczne. Wymóg był jeden – słowo DANCE lub jego słowotwórcze pochodne w tytule. Okazuje się, że mnóstwo artystów lubi przygotowywać nagrania do tańca i/lub o tańcu – powstał z tego całkiem sympatyczny zestaw, w którym każdy powinien odnaleźć dla siebie coś miłego na dzisiejszy wieczór – od alternatywy po lekki taneczny pop. Niech te 100 piosenek wprowadzi wszystkich w fantastyczny sylwestrowy nastrój. Oto mój subiektywny TOP 100 DANCE SONGS. Enjoy! I wszystkiego dobrego na 2024 rok. Niech będzie świetny muzycznie!

100. ROXY MUSIC Dance away
99. DRAKE & WIZKID & KYLA One dance
98. DUFFY Too hurt to dance
97. BEACH BOYS Dance dance dance
96. OLLY MURS Dance with me tonight
95. GALAXY & PHIL FEARON Dancing tight
94. FRANK SINATRA It only happens when I dance with you
93. 2 UNLIMITED Tribal dance
92. POINTER SISTERS Neutron dance
91. M.O. Dance on my own
90. JETHRO TULL Said she was a dancer
89. RONAN KEATING I hope you dance
88. WALK THE MOON Shut up and dance
87. TIESTO & MABEL God is a dancer
86. FALL OUT BOYS Dance dance
85. RED HOT CHILI PEPPERS The adventure of Rain Dance Maggie
84. DRIFTERS Save the last dance for me
83. KINKS Come dancing
82. MUMFORD & SONS Dust bowl dance
81. RE-FLEX The politics of dancing
80. CLARE MAGUIRE The last dance
79. LADY GAGA Dance in the dark
78. MICHAEL BUBLE Save the last dance
77. DONNA SUMMER Last dance
76. SISTER SLEDGE He’s the greatest dancer
75. STING Stolen car (Take me dancing)
74. PINK Never gonna not dance again
73. CARO EMERALD Just one dance
72. BILLY IDOL Dancing with myself
71. BEYONCE Dance for you
70. SHALAMAR Dancing in the sheets
69. GENESIS I can’t dance
68. ULTRAVOX We came to dance
67. CHEMICAL BROTHERS The salmon dance
66. PRODIGY Warrior’s dance
65. DIZZEE RASCAL Dance wiv me
64. ALPHAVILLE Dance with me
63. MARTIN JENSEN Solo dance
62. JACK SAVORETTI Dancing through the rain
61. SNAP! Rhythm is a dancer
60. NICK CAVE Cosmic dancer
59. KYLIE MINOGUE Dancing
58. MILKY CHANCE Stolen dance
57. KOOL AND THE GANG Let’s go dancing (Ooh la la)
56. ARCTIC MONKEYS I bet you look good on the dancefloor
55. MICHAEL JACKSON Blood on the dancefloor
54. NOEL GALLAGHER’S HIGH FLYING BIRDS Black star dancing
53. WANG CHUNG Dance hall days
52. SAM SMITH & NORMANI Dancing with a stranger
51. LUTHER VANDROSS Dance with my father
50. KINGS OF CONVENIENCE I’d rather dance with you
49. BRUCE SPRINGSTEEN Dancing in the dark
48. PRODIGY No good (Start the dance)
47. STING They dance alone
46. TROYE SIVAN & ARIANA GRANDE Dance to this
45. RICK ASTLEY She wants to dance with me
44. NIK KERSHAW Dancing girls
43. TOPLOADER Dancing in the moonlight
42. KIM WILDE Dancing in the dark
41. CHRIS REA Let’s dance
40. TOM PETTY & THE HEARTBREAKERS Mary Jane’s last dance
39. GEORGIA About work the dancefloor
38. IRENE CARA Flashdance… What a feeling
37. DAFT PUNK & PHARRELL WILLIAMS Lose yourself to dance
36. MARTHA & THE VANDELLAS Dancing in the street
35. EDDY GRANT I don’t wanna dance
34. PEARL JAM Dance of the clairvoyant
33. TERENCE TRENT D’ARBY Dance little sister
32. MEN WITHOUT HATS The safety dance
31. LEONARD COHEN Dance me to the end of love
30. LE YOUTH & DOMINIQUE YOUNG UNIQUE Dance with me
29. BEE GEES You should be dancing
28. FREEMASON & SOPHIE ELLIS-BEXTOR Heartbreak (Make me a dancer)
27. GEORGE EZRA Dance all over me
26. PHIL COLLINS Dance into the light
25. ELTON JOHN Tiny dancer
24. JANELLE MONAE Dance Apocalyptic
23. PET SHOP BOYS Domino dancing
22. ECHO & THE BUNNYMEN Bring on the dancing horses
21. MATT BIANCO Dancing in the street
20. LIONEL RICHIE Dancing on the ceiling
19. SCISSOR SISTERS I don’t feel like dancing
18. ULTRAVOX Dancing with tears in my eyes
17. FRED AGAIN & BLESSED MADONNA Marea (We’ve lost you dancing)
16. DAVID BOVIE & MICK JAGGER Dancing in the street
15. BREAK MACHINE Street dance
14. STING When we dance
13. DUA LIPA Dance the night
12. PRINCE Batdance
11. ROBYN Dancing on my own
10. NOLANS I’m in the mood for dancing
9. C&C MUSIC FACTORY Gonna make you sweat (Everybody dance now)
8. BRYAN FERRY Don’t stop the dance
7. DAVID BOWIE Let’s dance
6. LADY GAGA & COLBY O’DONIS Just dance
5. CALUM SCOTT Dancing on my own
4. SOPHIE ELLIS-BEXTOR Murder on the dancefloor
3. TINA TURNER Private dancer
2. WHITNEY HOUSTON I wanna dance with somebody (who loves you)
1. ABBA Dancing Queen



sobota, 30 grudnia 2023

 

„FERRARI” (Ferrari), USA / Wielka Brytania / Włochy / Chiny

Premiera kinowa: 29 grudnia 2023


Bardzo lubię biografie, nie mogłem zatem nie obejrzeć debiutującego właśnie na ekranach kin filmu „Ferrari” w reżyserii Michaela Manna.

Młody włoski przedsiębiorca z Modeny, Enzo Ferrari (Adam Driver), po wojnie zakłada przedsiębiorstwo samochodowe, szybko staje się potentatem w branży, a jego obsesją stają się wyścigi samochodowe. Twórcy filmu przenoszą nas następnie do roku 1957. Ferrari wiedzie ciekawe życie u boku żony Laury (Penelope Cruz) i kochanki Liny (Shailene Woodley), z którą ma syna. Sytuacja firmy nie jest jednak najlepsza, Ferrari jest zmuszony zacząć poszukiwać wspólników. Jego relacje z żoną, zwłaszcza w obliczu śmierci syna, są także bardzo napięte. Dlatego Enzo poświęca się bez reszty kwestii wyścigów – od swoich kierowców żąda bezwzględnego posłuszeństwa i uważa, że zwycięstwo jest cenniejsze niż życie. Jego pracownicy zwracają się do niego „Dowódco!”, wprowadza w firmie prawdziwie autorytarne rządy.

Film jest dobry, grają w nim świetni aktorzy, sceny wyścigów zapierają dech w piersiach, a moment wstrząsającego wypadku podczas wyścigu Mille Miglia w pobliżu miasteczka Guidizzolo jest spektakularny. Film nie jest jednak porywający, ani w warstwie życia osobistego Enzo, ani jego kariery zawodowej. Adam Driver (już samo nazwisko predysponuje go do zagrania głównej roli) tworzy ciekawą kreację i jest na pewno mocnym punktem filmu. Nie ustępuje mu Penelope Cruz jako zdradzana, zmęczona życiem kobieta, która nie może pogodzić się ze śmiercią dziecka. Nie do końca zgadzam się natomiast z obsadzeniem Shailene Woodley w roli kochanki Enzo. To wprawdzie bardzo uzdolniona świetna młoda aktorka, ale na ekranie między nią a Driverem nie widać żadnej chemii i poruszających emocji. Trudno uwierzyć, że włoski potentat stracił dla niej głowę i postawił na szali całe swoje życie.

Film jest z pewnością świetny technicznie, zdjęcia, głównie z wyścigów, robią niesamowite wrażenie. Michael Mann jest przecież gwarantem kina na najwyższym poziomie, ale ‘Ferrari” nie wpisze się chyba na listę jego największych artystycznych osiągnięć, czego dowodem może być całkowite pominięcie filmu podczas nominacji do Złotych Globów, choć wcześniej mówiło się o obrazie jako poważnym pretendencie do nominacji.

Bardzo lubię biografie, ale niekoniecznie kierowców rajdowych i samochodowych potentatów. Film z pewnością spodoba się wielbicielom wyścigów samochodowych. Doceniam grę aktorów i sprawność filmu, ale historia w pełni do mnie nie przemówiła.

Moja ocena: 7/10

piątek, 29 grudnia 2023

 

„KLUB CUDOWNYCH KOBIET” (The Miracle Club), Wielka Brytania / Irlandia 2023

Premiera: 20 października 2023


Nie ukrywam, że przed obejrzeniem filmu „Klub cudownych kobiet” miałem duże oczekiwania – uwielbiam kino angielskie i irlandzkie, obyczajowe, lekko zanurzone w problemach ludzi pracy, zwykłych ludzi. Gwarancją sukcesu filmu miała być także niesamowita obsada – w trzech głównych rolach obsadzono wielkie gwiazdy – Maggie Smith, Kathy Bates i Laurę Linney – razem aktorki zdobyły 13! nominacji do Oscara. Za „Klub cudownych kobiet” raczej żadna z nich o nominacji nie powinna myśleć.

Scenariusz filmu oparty jest na motywach opowiadania irlandzkiego pisarza Jimmy’ego Smallhorne’a. Cofamy się w czasie do lat 60-tych, akcja rozgrywa się w okolicach Dublina. Do miasta po 40 latach nieobecności powraca Chrissie (Linney). Powodem nagłego przyjazdu jest pogrzeb jej matki, na który nie zdąża. W mieście nie czeka jej miłe przyjęcie – spotyka koleżankę matki, Lily (Smith) oraz swoją przyjaciółkę sprzed lat – Eileen (Bates). Obie mają jej za złe czterdziestoletnią rozłąkę.

Przyjazd Chrissie łączy się z wycieczką grupy mieszkańców do Lourdes – znanego z cudów sanktuarium we Francji. Lily decyduje się pojechać do cudownego miejsca ze względu na problemy z poruszaniem się, Eileen ma guzek na piersi i także liczy na cud. Do kobiet dołącza także młoda dziewczyna Dolly (Agnes O’Casey), której sześcioletni synek nie mówi – Dolly ma nadzieję, że cud w Lourdes sprawi, że dziecko rozwinie mowę. Nieoczekiwanie na pielgrzymkę jedzie także Chrissie…

Podróż autokarem i czas spędzony wspólnie w świętym miejscu będą okazją do wyjaśnienia tajemnic sprzed lat i ponownego nawiązania utraconych relacji.

I wszystko byłoby dobrze, ale film jest po prostu … drętwy. Dziwi zatrudnienie do filmu dwóch amerykańskich gwiazd – o ile w przypadku Laury Linney i jej Chrisssie ma to jakiekolwiek uzasadnienie, bo bohaterka spędziła ostatnie 40 lat w Bostonie, to Kathy Bates jako Eileen mówiąca z nienaturalnym irlandzkim akcentem wypada po prostu niewiarygodnie. W dodatku w rzeczywistości Linney i Bates dzieli 15 lat różnicy wieku, podczas gdy w filmie grają równolatki. Przez dłuższy czas myślałem, że Eileen przyjaźniła się raczej z matką Chrissie.

Kobiety z pewnością nie są cudowne – grają raczej niesympatyczne, nieprzekonujące role i trudno je polubić. Cała historia i pomysł na scenariusz dawały szansę na uroczy, ciepły film o kobiecej przyjaźni, ale – niestety – takiego obrazu nie otrzymujemy. Najlepiej wypada Agnes O’Casey jako młoda mama z głęboką nadzieją w przemianę swojego dziecka – jest w tym doborowym towarzystwie najbardziej prawdziwa i naturalna. Dobrze wypada także Stephen Rea jako mąż Eileen.

Film zaprzepaścił wiele szans, mógł być bardzo dobry, a razi przeciętnością i sztampowością. Brakuje mu ciepła jakie znamy z angielskich , czy amerykańskich produkcji o kobietach, takich jak „Smażone zielone pomidory”, „Dziewczyny z kalendarza”, czy „Czułe słówka”. Zatem z rekomendacją zdecydowanie się wstrzymuję.

Moja ocena: 4/10

 

TOP 60 LISTA PRZEBOJÓW TRÓJKI – ROK 1992 – MOJE PODSUMOWANIE

Dziś kolejna odsłona mojego cyklu. Systematycznie  prezentuję podsumowania roczne Listy Trójki (TOP 60) widziane moimi oczami – moja wizja kolejności tych sześćdziesięciu najważniejszych nagrań roku. Dziś rok 1992.

To był dla mnie szczególny rok, rok mojej matury. Bardzo egzaminy przeżywałem, zupełnie niepotrzebnie. Dużo większym wyzwaniem okazał się wybór studiów – a zatem właściwie całej drogi życiowej. Myślałem o prawie, ekonomii, polonistyce, a ostatecznie wygrała … filologia angielska i już tak z tym angielskim na co dzień żyję ponad 30 lat. W przeddzień matury oglądałem w telewizji koncert Freddie Mercury Tribute – to było przeżycie! Muzycznie – kolejny bardzo dobry rok. Moją muzyczną scieżką dźwiękową przy przygotowaniach do egzaminów była znakomita płyta nowego zespołu Siobhan Fahey z Bananaramy – Shakespear’s Sister (pisownia bez „e” na końcu nazwiska pisarza jest zamierzona przez duet). „Stay” z niesamowitym teledyskiem i fajnym wokalem został moim singlem roku. Kochałem też solową ( i soulową) odsłonę Annie Lennox i jej pierwszy album po odejściu od mojego ulubionego Eurythmicsu. Na polskiej scenie fascynowała mnie najbardziej Edyta Bartosiewicz. Jej duet „Jedwab” z Rożami Europy był niesamowity i do dziś pozostaje jednym z moich polskich nagrań wszech czasów. Z polskiej sceny zafascynował mnie zespół Wilki – „Eroll” to było coś niezwykłego, potem z płyty na płytę było już tylko gorzej. Na filologii miałem przyjemność pracować z grupą wykładowców z Wielkiej Brytanii i moja fascynacja tym krajem jeszcze bardziej się rozwinęła, a UK TOP 40 zacząłem uznawać za Biblię, choć Lista Pana Marka zawsze była najważniejsza…

Oto mój subiektywny obraz podsumowania Listy Przebojów Trójki w roku 1992. W nawiasie zamieszczam pozycję z oficjalnego podsumowania LP3. Enjoy! 

60. IRA Bierz mnie (16)
59. EUROPE Prisoners in paradise (50)
58. MR BIG Too be with you (18)
57. ROXETTE How do you do (47)
56. DIRE STRAITS Ticket to heaven (40)
55. IRA Nie zatrzymam się (12)
54. KITARO & JON ANDERSON Agreement (52)
53. KULT Marność (37)
52. DEF LEPPARD Let’s get rocked (30)
51. DEPECHE MODE Death’s door (55)
50. NEW KIDS ON THE BLOCK If you go away (6)
49. BRIAN MAY Driven by you (11)
48. ELTON JOHN The one (27)
47.
KAZIK Bagdad (51)
46. IRA Nadzieja (28)
45. DŻEM List do M. (41)
44. ROXETTE Spending my time (38)
43. KULT Czarne słońca (21)
42. QUEEN Ride the wild wind (10)
41. BRIAN MAY Too much love will kill you (14)
40. WILKI Aborygen (42)
39. MICHAEL JACKSON Who is it? (39)
38. UGLY KID JOE Everything about you (29)
37. METALLICA The Unforgiven (7)
36. JON SECADA Just another day (24)
35. ENYA Book of days (56)
34. GENESIS No son of mine (44)
33. GENESIS I can’t dance (34)
32. MICHAEL JACKSON Remember the time (31)
31. GUNS’N’ROSES Don’t cry (3)
30. GUNS’N’ROSES Live and let die (33)
29.
MAANAM W ciszy nawet kamień rośnie (57)
28. INXS Baby don’t cry (59)
27. ERIC CLAPTON Layla (Acoustic) (45)
26. PERFECT Nie płacz Ewka (36)
25. NIRVANA Come as you are (53)
24. TEN SHARP You (48)
23. RICHARD MARX Hazard (46)
22. METALLICA Nothing else matters (5)
21. ENYA Caribbean blue (60)
20. NIRVANA Smells like teen spirit (13)
19. WILKI Son of the blue sky (8)
18. BRYAN ADAMS (Everything I do) I do it for you (23)
17. ANNIE LENNOX walking on broken glass (54)
16. MICHAEL JACKSON Black or white (26)
15. MARIAH CAREY I’ll be there (25)
14. GEORGE MICHAEL Too funky (17)
13. FREDDIE MERCURY & MONTSERRAT CABALLE Barcelona (15)
12. WILKI Eroll (19)
11. R.E.M. Drive (43)
10. U2 One (4)
9. ERIC CLAPTON Tears in heaven (22)
8. QUEEN These are the days of our lives (1)
7. GUNS’N’ROSES November rain (2)
6. BEVERLEY CRAVEN Promise me (49)
5. THE CURE Friday I’m in love (20)
4. MADONNA This used to be my playground (35)
3. RÓŻE EUROPY & EDYTA BARTOSIEWICZ Jedwab (9)
2. ANNIE LENNOX Why (32)
1. SHAKESPEAR’S SISTER Stay (58)



czwartek, 28 grudnia 2023

 

„CICHA DZIEWCZYNA” (An Cailin Ciuin), Irlandia 2022


Premiera kinowa: 1 września 2023

Zaczynam już małe przymiarki do popkulturalnego podsumowania roku i okazuje się, że przeoczyłem recenzje kilku naprawdę ważnych i dobrych filmów, pora zatem na nadrobienie zaległości.

„Cicha dziewczyna” to kameralna irlandzka produkcja, która w bieżącym roku otrzymała oscarową nominację w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, gdzie konkurowała m.in. z naszym polskim „IO”.

Jesteśmy w irlandzkiej wiosce na początku lat 80-tych. Główną bohaterką jest dziewięcioletnia Cait (Catherine Clinch), pochodząca z wielodzietnej, dysfunkcyjnej rodziny, gdzie ojciec zdecydowanie nadużywa alkoholu, a matka z trudem ogarnia codzienność. Dziewczynka jest bardzo zamknięta w sobie, niezwykle cicha, ma trudności z nawiązaniem relacji z rówieśnikami w szkole, gdzie bywa nawet prześladowana, i z rodzeństwem w domu. Najchętniej spędza czas poza domem, biegając po polach i lasach.

Pewnego dnia rodzice wysyłają Cait na wakacje do domu kuzynów. W ten sposób zamożniejsza rodzina stara się odciążyć z trudem wiążących koniec z końcem rodziców Cait. W domu ciotki Eibhlin (Carrie Crowley) i wuja Seana (Andrew Bennett) dziewczynka odkrywa, czym jest normalne życie – dbałość o porządek, wspólne jedzenie posiłków, rozmowa bliskich, a przede wszystkim ciepło rodzinne – uczucie, którego dziecko nigdy nie doświadczyło we własnym domu. Dziewczynka zaczyna się otwierać, szybko się uczy, nawiązuje bardzo dobry kontakt z wujem i ciotką. Wakacje jednak szybko się kończą…

Intrygująca jest ostatnia otwarta scena filmu, kiedy po Cait przyjeżdża ojciec. Kogo dziewczynka nazywa w tej scenie „tatą”? Czy dziecko wróci do rodzinnego domu? Jaką tajemnicę skrywa dom kuzynostwa?

„Cicha dziewczyna” to spokojny, wolno rozwijający się, ale piękny film. Niesamowicie jest obserwować przemianę w dziecku, któremu wreszcie ktoś pokazał, czym jest wspólne życie, czym jest rodzina, czym jest miłość. Catherine Clinch – mała gwiazda filmu – wspaniale oddaje wszelkie emocje, które towarzyszą jej od przybycia do domu ciotki i wuja. Dziewczynka wzrusza swoją postawą, porzucaniem własnej bezradności, nowym otwarciem się na świat.

Uwielbiam takie proste, dobrze zagrane kino obyczajowe, w które nie zainwestowano potężnego budżetu, w którym nie ma fajerwerków i nowatorskich efektów specjalnych, a mimo to z kina wychodzi się odmienionym i trudno jest o przedstawionej historii zapomnieć. Dlatego bardzo polecam „Cichą dziewczynę”.

Moja ocena: 9/10

środa, 27 grudnia 2023

 

„IGRZYSKA ŚMIERCI: BALLADA PTAKÓW I WĘŻY” (The Hunger Games: The Ballad of Songbirds and Snakes), USA 2023


Premiera kinowa: 17 listopada 2023

Kiedy pod koniec pierwszej dekady XXI wieku Suzanne Collins wydała trzy tomy sagi „Igrzyska Śmierci”, przebojem wdarła się na szczyty list literackich bestsellerów i zachwyciła czytelników na całym świecie, w tym, nie ukrywam, również mnie. Ogromnym przebojem stała się również filmowa ekranizacja cyklu powieści z Jennifer Lawrence jako Katniss i Joshem Hutchersonem jako Peetą. Rok 2020 przyniósł kolejną powieść w cyklu, tym razem prequel - „Ballada ptaków i węży”, zaś w 2023 roku doczekaliśmy się filmowej adaptacji tej powieści.

W ksiażce i w filmie cofamy się do czasów młodości Coriolanusa Snowa (dobra rola brytyjskiego aktora Toma Blytha). Coriolanus mieszka w Capitolu z babcią – Panibabką (Fionnula Flanagan) oraz kuzynką Tigris (Hunter Schafer). Po upadku powstania rodzina z trudem wiąże koniec z końcem, a dodatkowo Coriolanus jako wybitny student Akademii Capitolu musi wziąć udział w jubileuszowych, X Igrzyskach Śmierci jako mentor jednego z trybutów. Pojawienie się wśród uczestników młodych, zdolnych i atrakcyjnych studentów ma zwiększyć oglądalność wydarzenia w telewizji.

Podopieczną Coriolanusa zostaje piękna trybutka z najbiedniejszego w Panem Dystryktu 12. Jest nią Lucy Gray Bird (znana z najnowszej wersji „West Side Story” Rachel Zegler) – obdarzona niezwykłym głosem i umiejąca rozmawiać z ptakami i wężami dziewczyna. Między Coriolanusem a Lucy szybko nawiązuje się nić porozumienia, która szybko przeradza się w silniejsze uczucie. X Igrzyska są wyjątkowo podstępne i okrutne. Czy urocza, lecz nieco zagubiona podopieczna Coriolanusa ma szansę na przetrwanie  przy jego pomocy?

„Ballada ptaków i węży” to przede wszystkim ciekawy portret głównego bohatera – obraz jego wewnętrznej przemiany w obliczu niebezpieczeństwa i zdobycia choć niewielkiej władzy. To swoiste wytłumaczenie postawy i okrucieństwa Snowa, które znamy z kart powieści i jej adaptacji. Film to ponad 150 minut emocji i efektów specjalnych na najwyższym poziomie, choć trzeba przyznać, że niektóre akcje przedstawione podczas Igrzysk Śmierci są niezwykle brutalne i drastyczne. Film mógłby również być nieco bardziej skondensowany, jest odrobinę zbyt długi. W rolach drugoplanowych, szybko zapadających w pamięć, przewijają się znani aktorzy, jak choćby Viola Davies jako Doktor Volumnia Gaul, świetny Peter Dinklage jako dziekan Akademii, czy dawno niewidziany Jason Schwartzman jako Lucretius „Lucky” Flickerman – telewizyjny gospodarz Igrzysk.

Film ogląda się dobrze i warto się na niego wybrać do kina, choć nie da się ukryć, że poprzednie części, głównie pierwsza, były bardziej zajmujące i emocjonujące, mimo że ich strona wizualna była może nieco uboższa. Czy to pożegnanie z sagą „The Hunger Games”?  Czas pokaże…

Moja ocena: 7/10