niedziela, 2 maja 2021

 
KAZUO ISHIGURO „Klara i Słońce” Wydawnictwo Albatros 2021

Przekład: Andrzej Szulc



Właśnie skończyłem lekturę najnowszej książki jednego z moich ulubionych pisarzy Kazuo Ishiguro, pisarza brytyjsko-japońskiego, jak sam lubi siebie określać. (Ishiguro urodził się w Japonii, w japońskiej rodzinie, ale jako pięciolatek trafił do Wielkiej Brytanii, tam się wychował, zdobył wykształcenie i dlatego uważa się za pisarza angielskiego japońskiego pochodzenia).

„Klara i Słońce” to pierwsza powieść autora od 2015 roku, kiedy to ukazał się niesamowity „Pogrzebany olbrzym”, a przy tym jego pierwsza książką autora po otrzymaniu Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2017 roku.

Po raz pierwszy zetknąłem się z prozą Ishiguro przy okazji filmowej adaptacji jego najwybitniejszej powieści „Okruchy dnia”. Ekranowa niespełniona miłość majordomusa Stevensa (fantastyczny Anthony Hopkins) i pracującej w podoksfordzkiej rezydencji Lorda Darlingtona  gospodyni  panny Kenton (poruszająca Emma Thompson) wywarła na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem sięgnąć po pierwowzór scenariusza. Powieść urzekła mnie jeszcze bardziej – pięknym prostym językiem i niesamowitą, wzruszającą historią.

I taka właśnie jest też „Klara i Słońce” – napisana pięknym prostym językiem niesamowita, wzruszająca historia. Główną bohaterką i narratorką powieści jest Klara – SP, tzw. Sztuczna Przyjaciółka. Jest to robot, android, do złudzenia przypominający człowieka, zarówno wyglądem zewnętrznym, jak i bogatym wnętrzem. Akcja powieści rozgrywa się w blisko nieokreślonej przyszłości, najprawdopodobniej w Wielkiej Brytanii, ale nie jest to kraj, który znamy współcześnie. Główną bohaterkę poznajemy w sklepie dla SP, gdzie ta niezwykle wrażliwa, empatyczna bohaterka czeka na dziecko/nastolatka, które się nią zainteresuje i dla którego zostanie Sztuczną Przyjaciółką. Cierpliwość Klary zostaje wynagrodzona i SP trafia do domu Josie, nastoletniej dziewczyny, która wraz z Matką i Gospodynią mieszka w dużym mieście poza miastem.

Josie kryje jednak pewną tajemnicę – jest bardzo poważnie chora. Choroba zabrała już jej starszą siostrę, Sal. Między Klarą a Josie tworzy się wspaniała relacja przyjaźni. SP szybko akceptuje także najbliższego przyjaciela Josie, Ricka. I wszystko mogłoby się toczyć w znakomitym porządku, gdyby nie postępująca choroba Josie oraz pojawienie się tajemniczego Pana Capaldiego.

Jaką rolę pełni w powieści tytułowe Słońce? Otóż, Klara żyje dzięki Słońcu – jej do złudzenia przypominające prawdziwego człowieka ciało posiada fotowoltaiczne baterie, które Słońce wyposaża w „wartości życiowe”, jak to określa bohaterka. Dla Klary Słońce jest źródłem życia, bóstwem dającym światło i pozwalającym jej żyć. Pewnego dnia bohaterka postanawia zawrzeć tajemniczy pakt ze Słońcem, pakt dotyczący życia i śmierci. Czy Słońce okaże się łaskawe dla wspaniałomyślnej Sztucznej Przyjaciółki?

„Klara i Słońce” przypomina nieco jedną z wcześniejszych powieści Ishiguro, „Nie zostawiaj mnie”. A to dlatego, że w tamtej powieści głównymi bohaterami są klony, także łudząco podobne do ludzi. W obu powieściach Ishiguro stawia pytanie: w jakim stopniu i czy rzeczywiście sztuczna inteligencja różni się od istot ludzki i jakie implikacje dla człowieka może mieć pojawienie się AI. U Ishiguro widoczna jest fascynacja przyszłością, fantastyką, inżynierią genetyczną, kwestiami kondycji świata i człowieka. Autor przedstawia wszystkie te problemy w niezwykle ujmujący i intrygujący sposób. To erudyta i intelektualista, który w niezwykły sposób mówi o problemach ważnych i istotnych pod osłoną tekstu literackiego.

„Klara i Słońce” to powrót pisarza do znakomitej literackiej formy, to pozycja trzymająca w napięciu, od lektury której trudno się uwolnić. Ishiguro urzeka swoim językiem oraz umiejętnością budowania postaci, Klara staje się bohaterką, której nie sposób nie lubić, choć jest może nieco naiwna i chwilami infantylna. Klara jednak to przede wszystkim uosobienie dobra i empatii, których na próżno poszukiwać u innych bohaterów powieści, mimo że tworzą fascynującą i urozmaiconą galerię.

Już dziś mogę powiedzieć, że najnowsza powieść Kazuo Ishiguro będzie należała do moich ulubionych książek 2021. Nie należy zrażać się zagadnieniami sztucznej inteligencji i nieco futurologicznym charakterem książki, bo to przede wszystkim głęboko humanitarna powieść o człowieku i człowieczeństwie oraz interesujący psychologiczny obraz dwóch postaci: nastolatki i androida. Polecam serdecznie (podobnie jak wcześniejsze dzieła noblisty).

Moja ocena: 9,5/10

sobota, 1 maja 2021

 TOP 60 OSCAROWE PIOSENKI

W ubiegłą niedzielę odbyła się już 93. ceremonia wręczenia nagród amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, znanych jako Oscary. W kategorii Najlepsza oryginalna piosenka filmowa w tej edycji zwyciężyła H.E.R z utworem „Fight for you” z filmu „Judas and the Black Messiah”. Prześledziłem zwycięzców w tej kategorii w historii Oscarów i utworzyłem swój subiektywny zestaw 60 najlepszych piosenek oscarowych. Oscara zdobyło mnóstwo fantastycznych nagrań filmowych, w przypadku wielu wybitnych kompozycji skończyło się na nominacji, a jest też wiele filmowych piosenek, które zostały przeoczone przez Akademię. Zdarzały się też nagrania okropne, które na Oscara nie zasłużyły, że wspomnę piosenkę „Człowiek, czy Muppet” z ostatniej ekranizacji Muppetów. W czołówce nie mogło zabraknąć dwóch wspaniałych piosenek wykonywanych przez Madonnę, ale zwycięża amerykańska grupa Berlin, która zdobyła Oscara w 1986 roku za film „Top Gun”. Czar wspomnień i urok lat 80-tych. Enjoy!

60. JEANNE CRAIN It might as well be spring STATE FAIR 1945
59. CHOIR Days of wine and roses DNI WINA I RÓŻ 1962
58. NOEL HARRISON The windmill of your mind SPRAWA THOMASA CROWNA 1968
57. RICARDO MONTALBAN & ESTHER WILLIAMS, RED SKELTON & BETTY GARRETT Baby it’s cold outside CÓRKA NEPTUNA 1949
56. BOB DYLAN Things have changed CUDOWNI CHŁOPCY 2000
55. TEX RIXTER Do not forsake me, oh my darling W SAMO POŁUDNIE 1952
53. MATT MONRO Born free ELZA Z AFRYKAŃSKIEGO BUSZU 1966
52. WINI SHAW Lullaby of Broadway POSZUKIWACZE ZŁOTA 1935
51. MELISSA ETHERIDGE I need to wake up NIEWYGODNA PRAWDA 2006
50. CLIFF EDWARDS When you wish upon a star PINOKIO 1940
49. ELTON JOHN & TARON EGERTON (I’m gonna) Love me again ROCKETMAN 2019
48. MIGUEL, GAEL GARCIA BERNAL & NATALIA LAFOURCADE Remember me COCO 2017
47. RANDY NEWMAN We belong together TOY STORY 3 2010
46. KVITKA CISYK You light up my life YOU GIGHT UP MY LIFE 1977
45.
IRENE CARA Fame SŁAWA 1980
44. DONNA SUMMER Last dance DZIĘKI BOGU JUŻ PIĄTEK 1978
43. DICK VAN DYKE Chim Chim Cher-ee MARY POPINS 1964
42.
JORGE DEXLER Al. oltro lado del Rio DZIENNIKI MOTOCYKLOWE 2004
41. COMMON & JOHN LEGEND Glory SELMA 2014
40. EMMA STONE & RYAN GOSLING City of stars LA LA LAND 2016
39. CHOIR Love is a many-splendored thing MIŁOŚĆ JEST WSPANIAŁA 1955
38. MAUREEN MCGOVERN The morning after TRAGEDIA POSEJDONA 1972
37. SAM SMITH Writing on the wall SPECTRE 2015
36.CHRISTOPHER CROSS Arthur’s Theme (Best that you can do) ARTHUR 1981
35. CELINE DION & PEABO BRYSON Beauty and the Beast PIĘKNA I BESTIA 1991
34. WHITNEY HOUSTIN & MARIAH CAREY When you believe KSIĄŻĘ EGIPTU 1998
33. EMINEM Lose yourself 8 MILA 2002
31. BARBRA STREISAND The way we were TACY BYLIŚMY1973
30. IDINA MENZEL Let it go FROZEN 2013
29. PUSSYCAT DOLLS & A.R. RAHMAN Jai Ho SLUMDOG. MILIONER Z ULICY 2013
28. MAUREEN MCGOVERN We may never love like this again PŁONĄCY WIEŻOWIEC 1974
27. VANESSA WILLIAMS Colors of the wind POCAHONTAS 1995
26. DORIS DAY Que sera sera (Whatever will be will be) CZŁOWIEK, KTÓRY WIEDZIAŁ ZA DUŻO 1956
25. B.J THOMAS & BURT BACHARACH Raindrops keep falling on my head BUTCH CASSIDY AND SUNDANCE KID  1969
24. PHIL COLLINS You’ll be in my heart TARZAN 1999
23. ELTON JOHN Can you feel the love tonight LKRÓL LEW 1994
22. BING CROSBY & MARTHA MEARS White Christmas GOSPODA ŚWIĄTECZNA 1942
21. CARLY SIMON Let  the river run PRACUJĄCA DZIEWCZYNA 1988
20. BARBRA STREISAND Evergreen NARODZINY GWIAZDY 1976
19. ISAAC HAYES Theme from Shaft SHAFT 1971
18. NAT KING COLE Mona Lisa CAPTAIN CAREY. U.S.A.1950
17. JOE COCKER & JENNIFER WARNES Up where we belong OFICER I DŻENTELMEN 1982
16. IRENE CARE Flashdance ... What a feeling FLASHDANCE 1983
15. JUDY GARLAND Over the rainbow CZARNOKSIĘŻNIK Z OZ 1939
14. PEABO BRYSON & REGINA BELLE A whole new world ALADYN 1992
13. ADELE Skyfall SKYFALL 13
12. GLEN HANSARD & MARKETA IRGLOVA Falling slowly ONCE 2007
11. BILL MEDLEY & JENNIFER WARNES (I’ve had) The time of my life DIRTY DANCING 1987
10. AUDREY HEPBURN Moon River ŚNIADANIE U TIFFANY’EGO 1961
9. LIONEL RICHIE Say you say me BIAŁE NOCE 1985
8. STEVIE WONDER I just called to say I love you KOBIETA W CZERWIENI 1984
7. CELINE DION My heart will go on TITANIC 1997
6. ANNIE LENNOX Into the West WŁADCA PIERŚCIENI: POWRÓT KRÓLA 2003
5. LADY GAGA & BRADLEY COOPER Shallow NARODZINY GWIAZDY 2018
4. BRUCE SPRINGSTEEN Streets of Philadelphia FILADELFIA 1993
3. MADONNA Sooner or later DICK TRACY 1990
2. MADONNA You must love me EVITA 1996
1. BERLIN Take my breath away TOP GUN 1986



środa, 28 kwietnia 2021

 

REFLEKSJE POOSCAROWE


Od trzech dni jestem bardzo często pytany, co sądzę o tegorocznych Oscarach. Otóż edycja AD 2021 była dla mnie najmniej emocjonująca od lat, gdyż spośród nominowanej do tytułu Najlepszego Filmu roku ósemki obrazów filmowych udało mi się  zobaczyć tylko dwa: „Mank” i „Obiecująca. Młoda. Kobieta.”. W normalnych warunkach miałbym już prawdopodobnie obejrzaną większość filmów, a rozentuzjazmowany komentarz do rozdania nagród pojawiłby się już kilka po godzin po ceremonii. Dodatkowo nie znałem nazwisk ośmiorga spośród 20 aktorek i aktorów nominowanych za role pierwszo- i drugoplanowe. Taki ze mnie Popkulturalny Maniak.

Jestem świadomy, że wiele spośród oscarowych produkcji jest dostępnych w serwisach streamingowych, ale ja - po tych wszystkich latach oglądania filmów tylko w kinie – nie umiem się skoncentrować na filmie oglądanym w telewizji. Dziwne, ale prawdziwe. Prawdopodobnie dlatego najnowsze dzieło Davida Finchera „Mank”, które obejrzałem na Netflixie, nie przypadło mi do gustu.

A wracając do filmów i nominacji, bardzo chciałbym zobaczyć dwie produkcje. „Pierwsza z nich to Nomadland” z rewelacyjną Francis McDormand w reżyserii nagrodzonej Oscarem Chloe Zhao, która stała się dopiero drugą kobietą w historii przyznawania nagród, która otrzymała Oscara za reżyserię (pierwszą była Kathryn Bigelou za wojenny dramat „Hurt Locker. W pułapce wojny”). To niewiarygodne, że przez 93 edycje nagród Akademia dostrzegła jedynie dwie kobiety, które postanowiła wyróżnić. Kameralny film „Nomadland” wydaje się być rzeczywiście najciekawszą propozycją, chociaż równie bardzo intryguje mnie najnowsza propozycja z Anthony’m Hopkinsem – dramat „Ojciec” w reżyserii Floriana Zellera – opowieść o starości i cierpieniu. Jeszcze dwie produkcje z grupy nominowanych niezwykle mnie intrygują – „Sound of Metal” (historia perkusisty zespołu heavymetalowego, który traci słuch) oraz „ Minari” (historia koreańskich imigrantów, którzy osiedlają się w Stanach Zjednoczonych).

Bardzo cieszą mnie zwycięzcy w obu kategoriach aktorskich za role pierwszoplanowe. Frances McDormand intryguje mnie, odkąd dostała swojego pierwszego Oscara za „Fargo” w reżyserii braci Coenów, a moją wierną miłość do aktorki przypieczętował film „Trzy billboardy za Ebbing. Missouri”  (był to mój ulubiony film 2019 roku). McDormand otrzymała jeszcze trzy nominacje: za „Missisipi w ogniu”, „U progu sławy” i „Daleką północ”. Zdobywając trzeciego Oscara dostała się do bardzo wąskiego i elitarnego grona aktorek, które mają na swoim koncie przynajmniej trzy Oscary (do tego grona należą także – Katherine Hepburn – z czterema nagrodami oraz Meryl Streep i Ingrid Bergman – z trzema wyróżnieniami; panów jest także trzech – Daniel Day-Lewis, Walter Brennan oraz Jack Nicholson). Co ciekawe, Frances w pewnym sensie góruje teraz nad Meryl, bo ma w swoim dorobku trzy nagrody za role pierwszoplanowe, podczas gdy Oscary Meryl rozkładają się na dwa za role pierwszoplanowe („Wybór Zofii” i „Żelazna Dama”) oraz jeden za rolę drugoplanową („Sprawa Kramerów”).

Troszkę żal mi młodej brytyjskiej aktorki – Carey Mulligan, nominowanej za brawurową rolę w filmie „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” Carey jest niezwykle zdolna, to zaskakujące, że ma dopiero dwie nominacje i z pewnością Nagrodę Akademii kiedyś odbierze. Na gwiazdę Oscarów wyrosła amerykańska aktorka – Viola Davies – nominacja, którą otrzymała za film „Ma Rainey: Matka Bluesa” to już czwarte wyróżnienie w jej dorobku, a Oscara – za film „Płoty” - już posiada. Jest w tej chwili najbardziej utytułowaną ciemnoskórą aktorką. I jest świetna. Krytycy zachwycają się także rolą niezwykłej i bardzo modnej ostatnio Vanessy Kirby za film „Cząstki kobiety” – bardzo chcę zobaczyć ten obraz. Faworytką do nagrody przed długi czas pozostawała także zdobywczyni Złotego Globu za film „Billie Holiday” Andra Day (film już za chwilę u nas na DVD), ale na nagrodę musi jeszcze poczekać.

Nagrodę dla aktorki drugoplanowej otrzymała – po raz pierwszy w historii Oscarów – aktorka koreańska Yuh-Jung Youn za wspomniany już film „Minari”. Pokonała dwie gwiazdy, które na ceremoniach wręczania nagród złotego rycerza już się pojawiały – jedna z sukcesami – Olivia Colman – w tym roku nominowana za obraz „Ojciec”,  laureatka Oscara za film „Faworyta” z 2019 roku; druga – wspaniała i niepowtarzalna Glenn Close, w tym roku nominowana już po raz siódmy, tym razem za film „Elegia dla bidoków” (wcześniej Glenn otrzymała nominacje za następujące występy: „Świat według Garpa”, „Wielki chłód”, „Urodzony sportowiec”, „Fatalne zauroczenie”, „Niebezpieczne związki”, „Albert Nobbs” i „Żona” – skromnym zdaniem mym – powinna już mieć przynajmniej dwie nagrody – za „Żonę” i „Fatalne zauroczenie”).  Ciekawostką jest, że Glenn Close otrzymała za rolę w „Elegii…” nominację do Złotej Maliny za najgorszą rolę drugoplanową. Zdobywając ósmą nominację i nie posiadając nagrody w dorobku, Close stała się najczęściej nominowaną, nienagrodzoną aktorką w historii (obok Petera O’Toole, który posiadł nagrodę specjalną).

Sporą niespodzianką była także nominacja dla rumuńskiej aktorki Marii Bakalovej za „Kolejny film o Boracie” oraz Amandy Seyfried za „Manka” – w tym przypadku mam poważne wątpliwości, czy ta – nota bene znakomita aktorka – zasłużyła na wyróżnienie właśnie za tę rolę.

W kategorii aktorów pierwszoplanowych zwyciężył jeden z najwybitniejszych aktorów w historii – Anthony Hopkins. Stał się tym samym najstarszym nominowanym i wyróżnionym aktorem. Film „Ojciec” wydaje się naprawdę wybitny i mam nadzieję, że będzie jednym z pierwszych, jaki zobaczę po otwarciu kin. To drugi Oscar dla Hopkinsa – po „Milczeniu owiec”; aktor otrzymał ponadto cztery nominacje – za „Okruchy dnia” (tu także należał się Oscar), „Nixona”,  „Amistad” i „Dwóch papieży”. Oscar dla Hopkinsa był lekkim zaskoczeniem, gdyż większość spodziewała się nagrody dla zmarłego w ubiegłym roku wybitnego Chadwicka Bosemana za obraz „Ma Rainey: Matka Bluesa”. Wielu krytyków dawało także szansę młodemu Brytyjczykowi Rizowi Ahmedowi, który otrzymał nominację za rolę tracącego słuch muzyka w filmie „Sound of metal” – jestem bardzo ciekawy tej roli, mam nadzieję, że film wróci jeszcze na duże ekrany. Stawkę nominowanych zamykają jeszcze Gary Oldman za „Manka” (to trzecie wyróżnienie dla aktora, który posiada już Oscara za rolę w filmie „Czas mroku”) oraz znany z kapitalnych „Płomieni” Koreańczyk Steven Yeun za „Minari”.

Nagroda za aktorski drugi plan powędrowała do Brytyjczyka Daniela Kaluuyi za film „Judas and the Black Messiah” (aktor posiada już wcześniejszą nominację za niesamowitą rolę w szokującym filmie „Uciekaj!”). Pozostali nominowani to oscarowi debiutanci: Lakeith Stanfield  za film „Judas and the Black Messiah”, Leslie Odom Jr za „Pewnej nocy w Miami…”, Sacha Baron Cohen za „Proces Siódemki z Chicago” (choć aktor posiada dwie nominacje za najlepszy scenariusz adaptowany za oba filmy o Boracie) oraz Paul Raci za „Sound of metal”.

Cieszy mnie Oscar dla filmu „Na rauszu” Thomasa Vinterberga  – nagroda za najlepszy film międzynarodowy. Wielu upatrywało zwycięzcy w bośniackiej „Aidzie” Jasmili Zbanic – mam nadzieję, że niebawem przekonam się o walorach tej produkcji i otrzymam szansę zobaczenia tego głośnego filmu.

Takie oto refleksje i obserwacje towarzyszyły mi w związku z tegoroczną edycją najważniejszych nagród filmowych. Od pewnego czasu zastanawiam się jednak, czy są to nadal najważniejsze nagrody filmowe dla mnie…

sobota, 24 kwietnia 2021

 
TOP 60 LISTA PRZEBOJÓW TRÓJKI
 – ROK 1982 – MOJE PODSUMOWANIE

Dziś z okazji rocznicy 1. notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego rozpoczynam nowy cykl. Systematycznie będę prezentował podsumowania roczne Listy Trójki (TOP 60) widziane moimi oczami – moja wizja kolejności tych sześćdziesięciu najważniejszych nagrań roku. Dziś rok 1982. Pierwszy rok istnienia Listy. Trudne lata politycznie i ekonomicznie, lata stanu wojennego, ale także początek boomu w polskiej muzyce rockowej. To rok debiutu Republiki i Lady Pank, okres niezwykłych sukcesów Perfectu, Budki Suflera, Maanamu i TSA. Słuchałem tylko jednego notowania w tym roku - w wakacje – na wczasach w Rowach. Moją uwagę zwrócił wtedy Exodus  „Jeszcze czekam”  i Queen „Las parablas de amor”. Oba nagrania – być może nostalgicznie – trafiły do dzisiejszej TOP 15. Jolka walczyła z Autobiografią, ale jednak zwyciężył Perfect. Już czekam na kolejny rok – 1983, bo wtedy zacząłem słuchać Listy regularnie. Oto mój subiektywny obraz podsumowania Listy Przebojów Trójki w roku 1982. W nawiasie zamieszczam pozycję z oficjalnego podsumowania LP3. Enjoy! 

60. SCORPIONS No one like you (30)
59. TSA Chodzą ludzie (43)
58. TSA Zwierzenia kontestatora (51)
57. AC/DC For those about to rock (15)
56. PERFECT Lokomotywa z ogłoszenia (37)
55. PERFECT Opanuj się (54)
54. QUEEN Calling all girls (49)
53. IZABELA TROJANOWSKA Obce dni (29)
52. PERFECT Nie bój się tego wszystkiego (56)
51. REO SPEEDWAGON Keep the fire burning (52)
50. JOAN JETT & THE BLACKHEARTS I love rock’n’roll (21)
49. LADY PANK Minus 10 w Rio (57)
48. THE STEVE MILLER BAND Abracadabra (17)
47. QUEEN Body language (14)
46. CHICAGO Hard to say I’m sorry (38)
45. 2 + 1 Nic nie boli (44)
44. ASIA Heat of the moment (47)
43. CHEAP TRICK If you want my love (41)
42. NAZARETH Dream on (19)
41. TRIO Da da da (41)
40. THE BEATLES The Beatles Movie Medley (12)
39. IZABELA TROJANOWSKA Brylanty (40)
38. FRIDA I know there’s something going on (13)
37. PERFECT Pepe wróć (55)
36.
DONNA SUMMER State of independence (50)
35. MAANAM Oprócz (48)
34. IZABELA TROJANOWSKA Karmazynowa noc (28)
33. ULTRAVOX Reap the wild wind (58)
32. ABBA The visitors (Crackin’ up) (53)
31. TSA 51 (4)
30. MAANAM Paranoja jest goła (8)
29. ABBA The day before you came (33)
28. MARTYNA JAKUBOWICZ W domach z betonu nie ma wolnej miłości (11)
27. MIKE OLDFIELD Five miles out (7)
26. REPUBLIKA Kombinat (23)
25. MAANAM Jest już późno, piszę bzdury (20)
24. MAANAM Espana forever (18)
23. DIRE STRAITS Private investigation (32)
22. SCORPIONS When the smoke is going on (3)
21.
TSA Trzy zapałki (59)
20. REPUBLIKA Sexy doll (5)
19. DIONNE WARWICK Heartbreaker (45)
18. PERFECT Chcemy być sobą (27)
17.
PAUL McCARTNEY & STEVIE WONDER Ebony and ivory (25)
16. LOMBARD Nasz ostatni taniec (22)
15. MAANAM Parada słoni I róża (39)
14. ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY Ten Wasz świat (36)
13. VANGELIS Chariots of fire (31)
12. LADY PANK Tańczgłupia, tańcz (60)
11. EXODUS Jeszcze czekam (46)
10.
QUEEN Las parablas de amore (10)
9. TURBO Dorosłe dzieci (6)
8. MAANAM O! Nie rób tyle hałasu (16)
7. URSZULA Fatamorgana’82 (35)
6. MAANAM Pała na piasku (26)
5. REPUBLIKA Telefony (9)
4. JON & VANGELIS I’ll find my way home (34)
3. ROBERT PLANT Moonlight in Samosa (1)
2. BUDKA SUFLERA Jolka, Jolka pamiętasz (42)
1. PERFECT Autobiografia (2)



piątek, 23 kwietnia 2021

 

MOJA PRZYGODA Z LISTĄ PRZEBOJÓW PROGRAMU TRZECIEGO



Dziś ważny dzień dla fanów Listy Przebojów Programu Trzeciego. 24 kwietnia 1982 roku na antenie Trójki Pan Marek Niedźwiecki poprowadził pierwsze notowanie. Wygrała piękna piosenka „I’ll find my way home” duetu Jon & Vangelis. Nie słuchałem tego notowania, miałem osiem lat, nie wiedziałem, czym są listy przebojów, choć już chyba wtedy podświadomie czułem, że będę lubił muzykę.

Pierwszego mojego notowania posłuchałem latem 1982. Byłem wtedy z Ojcem i Siostrą na tzw. wczasach nad morzem, w Rowach. Była brzydka pogoda i w sobotni wieczór Ojciec doszedł do wniosku, że posłuchamy Listy Przebojów. Nie znałem i nie rozumiałem wtedy zasad listy, ale wiedziałem, że to zestawienie najpopularniejszych piosenek w kraju. Moją uwagę zwróciło nagranie „Las Palabras de Amor” Queen i tajemnicze „Jeszcze czekam” zespołu Exodus. To musiał być sierpień.

Do Listy wróciłem za rok w wakacje. Przeżywałem wtedy swoją pierwszą młodzieńczą muzyczną miłość, za chwilę miałem skończyć 10 lat i marzyłem, żeby zarejestrować na moim małym Grundigu nagranie Urszuli „Dmuchawce, latawce, wiatr”. Jak mi się ta Urszula podobała! Do dziś uważam, że to jedno z najbardziej urokliwych polskich nagrań wszech czasów. Moja Siostra szalała wówczas za „Moonlight shadow” Mike’a Oldfielda i Maggie Reilly i jej ówczesny chłopak, a późniejszy mąż, poradził nam, że te piosenki są na pewno na Liście Trójki i że tam uda nam się je uchwycić. Posłuchałem zatem tej audycji i całkowicie mnie urzekła. Na początku nie mogłem zrozumieć zasad, choćby dlaczego coś spada i potem już nie wraca, ale z każdym notowaniem wiedziałem coraz więcej.

Od 1 stycznia 1984 roku prowadziłem już swój zeszyt, w który wpisywałem z namaszczeniem każde notowanie. Takie notatki prowadziłem do 1995 roku. Pokochałem Listę Trójki. Stała się dla mnie oknem na świat, pierwszą i bardzo istotną szkołą języka angielskiego, największym i najważniejszym hobby. Nie chciałem opuścić żadnego notowania, często rujnując sobotnie plany rodzinne. Przed weselem mojego kuzyna Mariusza urządzałem prawdziwe histerie, że Lista jest najważniejsza. Z wesela mojej Siostry 27 września 1986 roku już po prostu sobie wyszedłem, żeby posłuchać notowania 236. Było warto: w poczekalni debiutował Eurythmics „The Miracle of Love”, a „Papa don’t preach” mojej ukochanej Madonny awansowało z 6 na 2.

Listy słuchałem dla muzyki, dla piosenek, dla emocji – szokujących awansów, nieoczekiwanych spadków, niesamowitych nowości, ale przede wszystkim dla Pana Marka. Kultura osobista tego Prezentera i  Dziennikarza, rozległa wiedza, pasja, umiejętność pięknego mówienia o muzyce i artystach – to było coś, co sprawiało, że nie można się było oderwać od radioodbiornika. Chyba nikt nigdy nie był dla mnie większym wzorem, nikt nie stał się istotniejszym autorytetem. Byłem nieszczęśliwy, kiedy Listę prowadzili Druhowie Zastępowi. Chciałem być Panem Markiem…

Z Panem Markiem udało mi się spotkać dwukrotnie. Za każdym razem było to duże przeżycie. Na początku XXI wieku Płockie Towarzystwo Naukowe zaprosiło Marka Niedźwieckiego na spotkanie promujące akcesję Polski do Unii Europejskiej. Nie udało mi się zdobyć zaproszenia na to spotkanie, ale i tak wszedłem. Pan Marek opowiadał o muzyce z całego świata, prezentował nagrania, ozdobione ciekawymi opowieściami i anegdotami. Zdobyłem autograf w książce o Liście Przebojów i byłem naprawdę szczęśliwy. Po raz drugi udało mi się spotkać z Panem Markiem i nawet zrobić zdjęcie na zlocie fanów Listy Przebojów z okazji polskiego Topu Wszech Czasów w maju 2019 roku. Przesympatyczne spotkanie – nie tylko ze względu na Pana Marka i innych Panów Redaktorów, ale także możliwość poznania fantastycznych ludzi, ludzi, dla których Lista Trójki znaczyła równie wiele, jak dla mnie…

Wraz z fascynacją Listą Przebojów Programu Trzeciego rozwijała się moja pasja do muzyki i kolekcjonerstwo. Zaczynałem od kaset, w latach 90-tych przeszedłem do płyt kompaktowych i tak do dziś udało mi ich się uzbierać kilka tysięcy. 20 czerwca 1984, tuż przed moimi 11. urodzinami powstało też pierwsze notowanie Mojej Listy Przebojów. W tym historycznym zestawieniu moich ulubionych nagrań tygodnia wygrała Republika z „Obcym astronomem”. Ależ wtedy dużo dobrego działo się w polskiej i zagranicznej muzyce. I tak tydzień w tydzień powstają do dziś nowe notowania. Niedługo minie 37 lat. Nigdy nie pomyślałem, że moja lista przetrwa Listę Trójki.

Na Listę Przebojów i Pana Marka obraziłem się tylko raz – kiedy odszedł na pewien czas do innej stacji. Na początku byłem twardy i porzuciłem słuchanie Listy, potem zacząłem zaglądać do Internetu, żeby sprawdzić, co dzieje się w notowaniach, aż wreszcie wróciłem do regularnego słuchania i głosowania. Powrót Pana Marka był dla mnie wielkim świętem. Głosowanie też zawsze było ważnym rytuałem, czasami głosowałem telefonicznie, czasami na kartkach pocztowych, potem wszystko ułatwił system elektroniczny.

Aż wreszcie naszedł pamiętny 15 maja 2020. Środek pandemii, na szczycie debiutuje Kazik. Nie będę pisał, co było dalej, bo to bardzo przykry temat dla wszystkich fanów Listy Przebojów, Pana Marka i stacji radiowej zwanej dawniej Trójką. Te obrzydliwe pomówienia o oszustwa, promowanie artystów za pieniądze, ten niedorzeczny audyt, którego wyników nigdy nie poznaliśmy, te żenujące konferencje, podczas których wielbiciele Listy, znający wszelkie zasady programu na pamięć, dowiadywali się, że Kazik nie powinien znaleźć się na Liście, bo nie było go w propozycjach do głosowania (niestety, setki głosujących, łącznie ze mną, widziały, że tam był), opowieści, że nie mógł być w zestawieniu, bo nie było go w poczekalni (piosenki, które weszły na listę z pominięciem poczekalni można liczyć w dziesiątkach) i wreszcie nie mógł być na 1. miejscu, bo nie ma debiutów na szczycie (są, a właściwie bywały, choćby „Nie ma fal” Dawida Podsiadły). I to wszystko na dwa tygodnie przed notowaniem 2000.

Było bardzo smutno. Piątki bez Listy i bez fejsbukowej grupy Liściastych były jak wyrwy w życiorysie. Wszyscy tęsknili za rytuałami 38 lat. Na szczęście magiczne cyferki z adresu Myśliwiecka 3/5/7 znów zaczęły być dla nas ważne, ale już w zupełnie innym, nowym kontekście, nowym wymiarze.

Lista Przebojów Programu Trzeciego była niezwykłym popkulturowym fenomenem. Prowadzącym udawało się gromadzić przed radioodbiornikami tysiące osób, zachęcać setki do regularnego głosowania. Lista wylansowała wiele wspaniałych piosenek i dziesiątki fantastycznych artystów. Dlatego będę o tej wyjątkowej audycji ZAWSZE pamiętał.

niedziela, 18 kwietnia 2021

 

„PALM SPRINGS”  (Palm Springs), USA 2020

Polska premiera: 26 lutego 2021



Czy lubisz nietypowe komedie romantyczne? Czy fascynuje Cię zjawisko pętli czasu w kinie? Jeśli tak, nowy film „Palm Springs” jest z pewnością propozycją dla Ciebie. Wyróżniony nominacjami do Złotych Globów w dwóch  ważnych kategoriach (najlepsza komedia, najlepszy aktor komediowy – Andy Samberg), film w reżyserii Maxa Barbakowa tuż przed ponownym zamknięciem przybytków X Muzy trafił na ekrany polskich kin, a już za chwil ukazuje się na DVD.

„Palm Springs” nie jest filmem, który przejdzie do historii komedii, ale z pewnością jego korzystną cechą jest dobre aktorstwo oraz udany, choć wykorzystywany już wcześniej w kinie, motyw pętli czasu. Nyles (znakomity Andy Samberg) tkwi w pętli czasu już od pewnego czasu, każdego ranka budzi się w dniu ślubu przyjaciół, ale Sarah (Cristin Miloti) trafia tam dopiero teraz i to z winy Nylesa. I teraz obydwoje budzą się przed ślubem i weselem (w przypadku Sarah jest to ślub jej siostry) , a każdy dzień odkrywa przed nimi nowe intrygujące fakty dotyczące małżeństwa Tali i Abe’go.

Nyles jest już pogodzony z rzeczywistością i wie, że z pętli czasu nie można się wydostać. Sarah rodzi sobie z tą świadomością dużo gorzej, tym bardziej, że każdy przeżyty na nowo dzień przynosi nowe szczegóły jej relacji z rodziną w obliczu ślubu siostry. Dziewczyna jest gotowa na wszystko, żeby przerwać pętlę – wszystko na próżno. Czy aby na pewno? Co wydarzy się między Nylesem i  Sarah? Jakie tajemnice kryje lokalna jaskinia?

„Palm Springs” to film sympatyczny, chwilami idiotyczny, jak na tę konwencję przystało, bardzo amerykański. Brakuje mu lekkości i świeżości komediowego klasyka o pętli czasu „Dzień świstaka” z BillemMurray’em, ale posiada liczne zalety i zdecydowanie poprawia widzowi humor. Aktorzy tworzą interesującą relację, świetny jest J.K. Simmons (zdobywca Oscara za „Whiplash”) w roli drugoplanowej.

Podsumowując, to dobra propozycja na weekendowe rozluźnienie, więc mogę tę produkcję polecić, choć sam już chyba do niej nie wrócę.

Moja ocena: 7/10

niedziela, 11 kwietnia 2021

 

VIDEO POST #4 – PRZEGLĄD NOWOŚCI PŁYTOWYCH

Nadszedł kwiecień, zatem pora ta kolejną odsłonę video. Dziś opowiadam o nowych płytach następujących artystów:


LANA DEL REY – Chemtrails over the Country Club
THE WEEKND – The Highlights
TOM GRENNAN – Evening Road
CELESTE – Not Your Muse
ARLO PARKS – Collapsed in Sunbeams
KINGS OF LEON – When You See Yourself
GABRIELLE – Do It Again
PHOEBE BRIDGERS – Punisher
KWIAT JABŁONI – Mogło być nic
LORDOFON – Koło
KAŚKA SOCHACKA – Ciche dni