niedziela, 7 września 2025

 

AUDREY MAGEE „Kolonia” Wydawnictwo Poznańskie 2022


Druga powieść irlandzkiej pisarki Audrey Magee przyniosła jej ogromną popularność i nominację do najważniejszego dla mnie literackiego wyróżnienia – Nagrody Bookera. To poetycka i wzruszająca opowieść o próbach utrzymania tożsamości, o roli języka i sztuki oraz o miłości, która musi nam towarzyszyć.

Jest rok 1979. Tytułowa kolonia to niewielka wyspa gdzieś na zachód od Irlandii, zamieszkała przez niewielu ludzi. Docierają do niej dwaj Europejczycy – Anglik – Pan Lloyd – uznany malarz, który przeżywa rozstanie z żoną i szuka na wyspie inspiracji do twórczej pracy oraz Francuz – Jean-Pierre Masson – naukowiec-lingwista, który od lat zajmuje się badaniem zanikającej, używanej jedynie na tej wyspie odmiany języka irlandzkiego. Rdzenny język jest wypierany przez wszechobecną angielszczyznę, a symbolem tego wyparcia staje się nastoletni James – pochodzący z rodziny, u której zatrzymali się dwaj przybysze. Choć nastawienie wyspiarzy do Anglii i Anglików jako byłych okupantów jest bardzo negatywne, James fascynuje się Panem Lloydem i odkrywa w sobie talent artystyczny. Jego piękna matka, Mairead, wdowa, która straciła męża w odmętach oceanu, staje się obiektem miłości zarówno Francuza, z którym od lat łączy ją zażyłość, jak i Brytyjczyka. Jest też Babka Jamesa – baczna obserwatorka i przedstawicielka najstarszego pokolenia, która jest dla lingwisty najważniejszym obiektem badań, bo najlepiej operuje rodzimą odmianą irlandzkiego.

Akcja powieści rozwija się wolno, spokojnie, ale porusza wiele istotnych kwestii związanych z naszym pochodzeniem, tożsamością, interkulturowymi wpływami, samotnością i pragnieniem miłości. Główni bohaterowie to mocno zarysowane, żywe sylwetki, z których problemami łatwo nam się utożsamiać. Audrey Magee przedstawia tę skomplikowaną problematykę w prosty i interesujący, symboliczny sposób, gdzie obaj cudzoziemcy stają się przekaźnikami innych wartości i mają inną wizję przyszłości wyspy i jej rdzennych mieszkańców. Mimo ważnej i podkreślanej roli Pana Lloyda i Jean-Pierre’a najbardziej intrygującą postacią staje się młody James – zagubiony między tradycją a nowoczesnością, własną kulturą a angielskimi i europejskimi wpływami. Ciekawe jest, jak potoczą się jego dalsze losy, gdyż to James jest jedynym ogniwem dającym kolonii szansę przetrwania w niezmienionym kształcie.

Jedną z urzekających cech powieści jest jej język – pozornie prosty, prawdziwie bardzo wyszukany i poetycki. Brawa dla Dobromiły Jankowskiej za wyśmienity przekład.

„Kolonia” powinna stać się intrygującą lekturą dla czytelników zainteresowanych losami kultury i języka, konsekwencjami międzykulturowych wpływów. To także piękny tekst dla wielbicieli wolno rozwijających się opowieści, w których pozornie niewiele się dzieje, a można odnaleźć w nich niekończące się pokłady tematów i emocji.

Moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz