„WIELKA WARSZAWSKA”, Polska 2025
Premiera kinowa: 23 stycznia 2026
Pora na pierwszą w tym roku recenzję polskiej produkcji – to
trzymająca w napięciu „Wielka Warszawska” Bartłomieja Ignaciuka.
Końcówka moich ukochanych lat 80-tych. Młody dżokej z
Sopotu, Krzysztof (świetna rola niezawodnego Tomasza Ziętka), syn stajennego
(bardzo dobry drugi plan Ireneusza Czopa) marzy o zawodowej karierze i wyścigach
na Służewcu. Bez przerwy ćwiczy, jest w konflikcie z ojcem, który odradza mu
profesjonalne gonitwy. Niespodziewanie nadarza się okazja udziału w wyścigu na
Służewcu. Krzysztof nieoczekiwanie wygrywa i wkracza w brudny, skorumpowany
świat hazardu, kontrolowanego przez mafię. Jak w tej sytuacji poradzi sobie
młody, skromny chłopak?
Film trzyma napięcie. Obserwujemy wyścigi konne, ukazane w
niepowtarzalny, spektakularny sposób – brawa dla operatora za zdjęcia. Przez
cały czas sekundujemy też Krzysztofowi – nie tylko, żeby wygrywał, ale żeby też
ocalił swoje człowieczeństwo. Ziętek jest znakomity w tej moralnie dwuznacznej
roli, fizycznie i psychologicznie jest stworzony, by zagrać dżokeja Krzyśka w „Wielkiej
Warszawskiej”.
Film to także cała plejada znakomitych ról drugoplanowych –
rozpoczynając od wspomnianego Ireneusza Czopa, jako Kajtka, ojca chłopaka.
Zapadające w pamięć role tworzą także Marcin Bosak jako przestępca Omar (nie
przepadam za tym aktorem, ale tu jest po prostu bardzo dobry), Tomasz Sapryk
jako trener Krzyśka, mistrz drugiego planu – Andrzej Konopka jako Zigi –
nielegalny bukmacher, świetny Mirosław Kropielnicki jako lubiący wyścigi Pan
Ryszard – szef mafii, czy Agnieszka Żulewska w nietypowej dla siebie roli
prostytutki Ireny.
Film ukazuje trudne lata początków transformacji, lata nielegalnych
transakcji, gdzie rządzą brudne pieniądze, przekręty, przestępstwa,
bezwzględność i okrucieństwo. Nutę nostalgii ociepla doskonała ścieżka dźwiękowa
z wieloma szlagierami z lat 80-tych, jak choćby „Simple story” Maanamu, „Strzeż
się tych miejsc” grupy Klaus Mitffoch, „Just like heaven” The Cure, czy „Everywhere”
Fleetwood Mac.
Obok błyskotliwego aktorstwa najmocniejszą stroną filmu jest
wartka akcja – sceny sportowe przeplatane zapierającymi dech w piersiach
momentami, kiedy Krzysztofowi grozi realne niebezpieczeństwo, podtrzymują
energię filmu.
Od początku miałem wrażenie, że „Wielka Warszawska” będzie
dobrym polskim filmowym rozpoczęciem roku i na szczęście intuicja mnie nie zawiodła.
Film z Tomaszem Ziętkiem jest zdecydowanie wart uwagi. Polecam!
Moja ocena: 7,5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz