ROCZNICA (Anniversary), USA 2025
Premiera kinowa: 21 listopada 2025
Po spektakularnych sukcesach „Miasta 44”, „Sali samobójców”
i przede wszystkim nominowanego do Oscara „Bożego Ciała” Jan Komasa nakręcił
swój pierwszy hollywoodzki film. Jakie są tego efekty?
Ellen (błyskotliwa i piękna Diane Lane) oraz Paul (Kyle Chandler)
tworzą dość typową amerykańską rodzinę klasy średniej. Ona jest odnoszącym
sukcesy profesorem uniwersyteckim, on prowadzi popularną restaurację. Doczekali
się czwórki dzieci – Anna (naprawdę świetna Medelin Brewer) jest popularną standuperką,
Cynthia (Zoey Deutch) wraz z mężem robi karierę jako prawniczka specjalizująca
się w ochronie środowiska, najmłodsza Birdie (Mckenna Grace – to już drugi w tym
miesiącu film z recenzją na Popkulturalnym Maniaku, w którym pojawia się ta
młoda aktorka) to zafascynowana biologią uczennica szkoły średniej, zaś jedyny
syn Ellen i Paul – Josh (bardzo dobry Dylan O’Brien) próbuje dorównać sukcesom rodziców
i rodzeństwu, trochę pisze, trochę fotografuje, szuka swojej niszy w życiu. I
znajduje ją, przyprowadzając na przyjęcie z okazji 25. rocznicy ślubu Ellen i Paula
nową wybrankę swego serca – (Phoebe Dynevor – kolejny bardzo jasny punkt filmu)
– błyskotliwą działaczkę społeczną. Ellen dość szybko rozpoznaje w niej swoją
byłą studentkę, którą doprowadziła do opuszczenia uniwersytetu ze względu na
zbyt wywrotowe i postępowe poglądy.
Okazuje się, że poglądy te, spisane w książce „Zmiana: Nowy układ
społeczny” zdobywają rzesze zwolenników. Rozpoczyna się rewolucja, a rodzinna
sielanka zmienia się z dnia na dzień w dystopijny koszmar.
Film jest niezły – bardzo dobry jest już sam pomysł
scenariuszowy. Komasa rewelacyjnie buduje w filmie atmosferę zagrożenia i
niepewności – nie wiadomo, co się wydarzy, nie wiadomo, jak potoczą się losy
bohaterów. Czy wygra nowe, czy może status quo znajdzie jednak więcej
zwolenników?
Zwracającą uwagę wartością filmu jest znakomita obsada. Lane
(którą uwielbiam od obejrzenia „Niewiernej” z 2002 roku) i Chandler tworzą
jedne z najlepszych ról w swojej karierze, doskonale wypadają też młodzi
aktorzy jako dzieci Ellen i Paula. Nie można też pominąć kreacji Dynevor jako
Elizabeth – zimnej, wyrachowanej, cynicznej karierowiczki, która z twarzą
anioła zaprzedaje duszę diabłu.
Jedyne, co może przeszkadzać w filmie, to fakt, że obraz
Jana Komasy jest bardzo bardzo amerykański. Wprawdzie przekazane w filmie
prawdy i idee są uniwersalne i do ukazanych wydarzeń może dojść choćby jutro
praktycznie wszędzie, także w Polsce, jednak podczas projekcji nie można pozbyć
się natłoku amerykańskich symboli, amerykańskich przekonań, amerykańskich
rozwiązań. Szkoda, że Komasa nie postawił trochę na europejskość w swoim
pierwszym międzynarodowym projekcie.
„Rocznica” to film trudny, przygnębiający, to film – ostrzeżenie,
pokazujący do czego prowadzą ekstremizm, bezrefleksyjność i brak krytycznego
myślenia. Dlatego warto „Rocznicę” obejrzeć.
Moja ocena: 8/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz