niedziela, 7 grudnia 2025

 

ROCZNICA (Anniversary), USA 2025

Premiera kinowa: 21 listopada 2025


Po spektakularnych sukcesach „Miasta 44”, „Sali samobójców” i przede wszystkim nominowanego do Oscara „Bożego Ciała” Jan Komasa nakręcił swój pierwszy hollywoodzki film. Jakie są tego efekty?

Ellen (błyskotliwa i piękna Diane Lane) oraz Paul (Kyle Chandler) tworzą dość typową amerykańską rodzinę klasy średniej. Ona jest odnoszącym sukcesy profesorem uniwersyteckim, on prowadzi popularną restaurację. Doczekali się czwórki dzieci – Anna (naprawdę świetna Medelin Brewer) jest popularną standuperką, Cynthia (Zoey Deutch) wraz z mężem robi karierę jako prawniczka specjalizująca się w ochronie środowiska, najmłodsza Birdie (Mckenna Grace – to już drugi w tym miesiącu film z recenzją na Popkulturalnym Maniaku, w którym pojawia się ta młoda aktorka) to zafascynowana biologią uczennica szkoły średniej, zaś jedyny syn Ellen i Paul – Josh (bardzo dobry Dylan O’Brien) próbuje dorównać sukcesom rodziców i rodzeństwu, trochę pisze, trochę fotografuje, szuka swojej niszy w życiu. I znajduje ją, przyprowadzając na przyjęcie z okazji 25. rocznicy ślubu Ellen i Paula nową wybrankę swego serca – (Phoebe Dynevor – kolejny bardzo jasny punkt filmu) – błyskotliwą działaczkę społeczną. Ellen dość szybko rozpoznaje w niej swoją byłą studentkę, którą doprowadziła do opuszczenia uniwersytetu ze względu na zbyt wywrotowe i postępowe poglądy.

Okazuje się, że poglądy te, spisane w książce „Zmiana: Nowy układ społeczny” zdobywają rzesze zwolenników. Rozpoczyna się rewolucja, a rodzinna sielanka zmienia się z dnia na dzień w dystopijny koszmar.

Film jest niezły – bardzo dobry jest już sam pomysł scenariuszowy. Komasa rewelacyjnie buduje w filmie atmosferę zagrożenia i niepewności – nie wiadomo, co się wydarzy, nie wiadomo, jak potoczą się losy bohaterów. Czy wygra nowe, czy może status quo znajdzie jednak więcej zwolenników?

Zwracającą uwagę wartością filmu jest znakomita obsada. Lane (którą uwielbiam od obejrzenia „Niewiernej” z 2002 roku) i Chandler tworzą jedne z najlepszych ról w swojej karierze, doskonale wypadają też młodzi aktorzy jako dzieci Ellen i Paula. Nie można też pominąć kreacji Dynevor jako Elizabeth – zimnej, wyrachowanej, cynicznej karierowiczki, która z twarzą anioła zaprzedaje duszę diabłu.

Jedyne, co może przeszkadzać w filmie, to fakt, że obraz Jana Komasy jest bardzo bardzo amerykański. Wprawdzie przekazane w filmie prawdy i idee są uniwersalne i do ukazanych wydarzeń może dojść choćby jutro praktycznie wszędzie, także w Polsce, jednak podczas projekcji nie można pozbyć się natłoku amerykańskich symboli, amerykańskich przekonań, amerykańskich rozwiązań. Szkoda, że Komasa nie postawił trochę na europejskość w swoim pierwszym międzynarodowym projekcie.

„Rocznica” to film trudny, przygnębiający, to film – ostrzeżenie, pokazujący do czego prowadzą ekstremizm, bezrefleksyjność i brak krytycznego myślenia. Dlatego warto „Rocznicę” obejrzeć.

Moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz