„NORYMBERGA” (Nuremberg), USA 2025
Premiera kinowa: 28 listopada 2025
Kończy się druga wojna światowa – najbardziej dramatyczne i
tragiczne wydarzenie w dziejach ludzkości. Wojskom alianckim udaje się pojmać Hermanna
Göringa
(Russell Crowe) – drugą po Adolfie Hitlerze – postać w III Rzeszy. Wraz z
innymi zbrodniarzami trafia do więzienia o zaostrzonym rygorze. Tak rozpoczyna
się akcja filmu „Norymberga” – opartego na prawdziwych wydarzeniach thrillera
politycznego w reżyserii Jamesa Vanderbilta.
Do więzienia przebywa światowej sławy psychiatra, Doktor
Douglas Kelley (doskonały Rami Malek). Jego zadaniem będzie sporządzenie
portretów psychologicznych nazistowskich zbrodniarzy wojennych, co wspomoże
tworzące Międzynarodowy Trybunał Wojskowy rządy USA, Związku Radzieckiego,
Wielkiej Brytanii i Francji w praworządnych ukaraniu winnych. Między lekarzem a
niezwykle inteligentnym Göringiem rozpoczyna się swoista polityczna gra…
Film jest dość dobry, ale bardzo nierówny. Obok trzymających
napięcie i tempo scen z najlepszym aktorstwem otrzymujemy sceny wydłużające
film, nie wnoszące wiele do fabuły, swoiste „zapchajdziury” w amerykańskim
stylu. Twórcy filmu starają się zachować historyczną wiarygodność, a przy tym
zainteresować współczesnego widza, czego efekty nie są idealne. Sceny procesu i
dokumentalne kadry z obozów koncentracyjnych muszą jednak wywrzeć wrażenie
nawet na najmniej wrażliwych odbiorcach.
Bardzo mocną stroną „Norymbergi” jest aktorstwo. Na pierwszy
plan wysuwa się tu Rami Malek jako Doktor Douglas Kelley – jest, moim zdaniem, naprawdę
przekonujący, wiarygodny, nieco niepokojący podczas wchodzenia coraz głębiej w
psychikę wojennego zbrodniarza. To jego najlepszy filmowy występ aktora od
czasu Oscarowej roli w „Bohemian Rhapsody”. Bardzo dobry jest też Crowe jako
Herman Göring
– błyskotliwy, przebiegły, niebezpieczny. Aktor od dawna nie był w takiej
dobrej formie, a „Norymberga” dała mu ponownie szansę pokazać aktorską klasę.
„Norymberga” to także trzy bardzo dobre męskie role
drugoplanowe. Na pierwszą pozycję wysuwa się tu Richard E. Grant jako brytyjski
prawnik Sir David Maxwell-Fyfe. Bardzo dobry jest także jak zawsze niezawodny
Michael Shannon jako sędzia amerykańskiego Sądu Najwyższego, Robert H. Jackson.
Jest wreszcie sympatyczny Leo Woodall (tak, to młody przyjaciel Brigit Jones z
ostatniej odsłony jej filmowych przygód) jako sierżant Howie Triest – asystent Doktora
Kelley’a, którego dramatyczne losy poznajemy wraz z rozwojem akcji „Norymbergi”.
To z pewnością największe aktorskie osiągnięcie w karierze Woodalla.
Podsumowując, „Norymberga” to film ukazujący proces
wojennych zbrodniarzy z bardzo amerykańskiej perspektywy. Film jest dobry i
dobrze zagrany, ale dużo by zyskał, gdyby był nieco bardziej skondensowany i
nie zawierał tak wielu amerykańskich rozwiązań filmowych.
Moja ocena: 7/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz