niedziela, 14 grudnia 2025

 

 

„NORYMBERGA” (Nuremberg), USA 2025

Premiera kinowa: 28 listopada 2025


Kończy się druga wojna światowa – najbardziej dramatyczne i tragiczne wydarzenie w dziejach ludzkości. Wojskom alianckim udaje się pojmać Hermanna Göringa (Russell Crowe) – drugą po Adolfie Hitlerze – postać w III Rzeszy. Wraz z innymi zbrodniarzami trafia do więzienia o zaostrzonym rygorze. Tak rozpoczyna się akcja filmu „Norymberga” – opartego na prawdziwych wydarzeniach thrillera politycznego w reżyserii Jamesa Vanderbilta.

Do więzienia przebywa światowej sławy psychiatra, Doktor Douglas Kelley (doskonały Rami Malek). Jego zadaniem będzie sporządzenie portretów psychologicznych nazistowskich zbrodniarzy wojennych, co wspomoże tworzące Międzynarodowy Trybunał Wojskowy rządy USA, Związku Radzieckiego, Wielkiej Brytanii i Francji w praworządnych ukaraniu winnych. Między lekarzem a niezwykle inteligentnym Göringiem rozpoczyna się swoista polityczna gra…

Film jest dość dobry, ale bardzo nierówny. Obok trzymających napięcie i tempo scen z najlepszym aktorstwem otrzymujemy sceny wydłużające film, nie wnoszące wiele do fabuły, swoiste „zapchajdziury” w amerykańskim stylu. Twórcy filmu starają się zachować historyczną wiarygodność, a przy tym zainteresować współczesnego widza, czego efekty nie są idealne. Sceny procesu i dokumentalne kadry z obozów koncentracyjnych muszą jednak wywrzeć wrażenie nawet na najmniej wrażliwych odbiorcach.

Bardzo mocną stroną „Norymbergi” jest aktorstwo. Na pierwszy plan wysuwa się tu Rami Malek jako Doktor Douglas Kelley – jest, moim zdaniem, naprawdę przekonujący, wiarygodny, nieco niepokojący podczas wchodzenia coraz głębiej w psychikę wojennego zbrodniarza. To jego najlepszy filmowy występ aktora od czasu Oscarowej roli w „Bohemian Rhapsody”. Bardzo dobry jest też Crowe jako Herman Göring – błyskotliwy, przebiegły, niebezpieczny. Aktor od dawna nie był w takiej dobrej formie, a „Norymberga” dała mu ponownie szansę pokazać aktorską klasę.

„Norymberga” to także trzy bardzo dobre męskie role drugoplanowe. Na pierwszą pozycję wysuwa się tu Richard E. Grant jako brytyjski prawnik Sir David Maxwell-Fyfe. Bardzo dobry jest także jak zawsze niezawodny Michael Shannon jako sędzia amerykańskiego Sądu Najwyższego, Robert H. Jackson. Jest wreszcie sympatyczny Leo Woodall (tak, to młody przyjaciel Brigit Jones z ostatniej odsłony jej filmowych przygód) jako sierżant Howie Triest – asystent Doktora Kelley’a, którego dramatyczne losy poznajemy wraz z rozwojem akcji „Norymbergi”. To z pewnością największe aktorskie osiągnięcie w karierze Woodalla.

Podsumowując, „Norymberga” to film ukazujący proces wojennych zbrodniarzy z bardzo amerykańskiej perspektywy. Film jest dobry i dobrze zagrany, ale dużo by zyskał, gdyby był nieco bardziej skondensowany i nie zawierał tak wielu amerykańskich rozwiązań filmowych.

Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz