niedziela, 23 listopada 2025

 

„WICKED: NA DOBRE” (Wicked: For Good), USA 2025


Premiera kinowa: 21 listopada 2025

Kraina Oz i pojedynek dwóch czarownic – Elfaby i Glindy  odwiecznych rywalek, a przy tym najbliższych przyjaciółek - powraca na ekrany kin – druga część musicalu „Wicked” Stephena Schwartza na podstawie powieści Winnie Holzman w reżyserii Jona M. Chu właśnie miała swoją premierę. Czy część druga okazała się lepsza i atrakcyjniejsza od części pierwszej?

Elfaba (Cynthia Erivo), znana obecnie jako Zła Czarownica z Zachodu, walczy z niesprawiedliwością, która spotyka wielu mieszkańców Krainy Oz, w tym wszystkie zwierzęta. Tymczasem Glinda (boska Ariana Grande), wspierająca Czarnoksiężnika z Krainy Oz (Jeff Goldblum) i Madame Morrible (Michelle Yeoh), zaręcza się z Fijero (Jonathan Bailey). Szkopuł tkwi w tym, że książę naprawdę zakochany jest w Elfabie – czarownicy o szmaragdowej skórze.

Druga część „Wicked” pozwala nam także poznać losy Nessy (Marissa Bode) – siostry Elfaby, której życie nie szczędziło trudności i wysiłków. Duży wpływ na losy mieszkańców Krainy ma wielki huragan, który przynosi z Kansas dom małej dziewczynki, Dorotki i jej psa. Dorotka sprzymierza się z Tchórzliwym Lwem, Strachem na Wróble i Blaszanym Drwalem. Czy ta mała dziewczynka na zawsze zmieni zasady obowiązujące w Krainie Oz?

Film jest oczywiście perfekcyjny – efekty specjalne (choćby skrzydlate małpy lub przeloty Złej Czarownicy na miotle) wywołują u widza okrzyki zachwytu, piosenki są piękne, a musicalowe wykonania, głównie Cynthii Erivo i Ariany Grande, porażają pięknem i czystością głosów, układy choreograficzne i feerie barw na ekranie są niesamowite, a mimo to część druga nie wydaje się spełniać wszystkich pokładanych w niej nadziei. Film jest nieco przydługi, a cała historia nie aż tak pasjonująca i oszałamiająca jak w części pierwszej. Wydaje się, że film sprzed roku oferował także widzom lepsze piosenki, bardziej chwytliwe i wpadające w ucho przeboje.

Erivo jest doskonała jako Elfaba, skrzywdzona przez los czarownica, która z powodu fałszywych oskarżeń staje się wrogiem numer jeden w Krainie Oz. Jej wykonania są przepiękne, precyzyjne, pełne emocji i zaangażowania, ale druga część „Wicked” ponownie należy do Ariany Grande i jej Glindy. Aktorka i piosenkarka jest doskonała w każdej scenie – w każdej kwestii, geście, piosence. Obie części filmu pozwoliły mi diametralnie zmienić nastawienie do artystki, z pewnością pomogła też ostatnia płyta „Eternal Sunshine”. Czy w przypadku obu aktorek skończy się na kolejnej Oscarowej nominacji?

Nie każdy lubi musicale i nie każdy pokocha „Wicked”, zwłaszcza drugą część, ja jednak stanowczo polecam film, bo to świetna rozrywka i okazja do zobaczenia czegoś wyjątkowego na złotym ekranie.

Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz