„WICKED: NA DOBRE” (Wicked: For Good), USA 2025
Premiera kinowa: 21 listopada 2025
Kraina Oz i pojedynek dwóch czarownic – Elfaby i Glindy odwiecznych rywalek, a przy tym najbliższych
przyjaciółek - powraca na ekrany kin – druga część musicalu „Wicked” Stephena
Schwartza na podstawie powieści Winnie Holzman w reżyserii Jona M. Chu właśnie
miała swoją premierę. Czy część druga okazała się lepsza i atrakcyjniejsza od
części pierwszej?
Elfaba (Cynthia Erivo), znana obecnie jako Zła Czarownica z
Zachodu, walczy z niesprawiedliwością, która spotyka wielu mieszkańców Krainy
Oz, w tym wszystkie zwierzęta. Tymczasem Glinda (boska Ariana Grande),
wspierająca Czarnoksiężnika z Krainy Oz (Jeff Goldblum) i Madame Morrible (Michelle
Yeoh), zaręcza się z Fijero (Jonathan Bailey). Szkopuł tkwi w tym, że książę naprawdę
zakochany jest w Elfabie – czarownicy o szmaragdowej skórze.
Druga część „Wicked” pozwala nam także poznać losy Nessy (Marissa
Bode) – siostry Elfaby, której życie nie szczędziło trudności i wysiłków. Duży
wpływ na losy mieszkańców Krainy ma wielki huragan, który przynosi z Kansas dom
małej dziewczynki, Dorotki i jej psa. Dorotka sprzymierza się z Tchórzliwym
Lwem, Strachem na Wróble i Blaszanym Drwalem. Czy ta mała dziewczynka na zawsze
zmieni zasady obowiązujące w Krainie Oz?
Film jest oczywiście perfekcyjny – efekty specjalne (choćby
skrzydlate małpy lub przeloty Złej Czarownicy na miotle) wywołują u widza
okrzyki zachwytu, piosenki są piękne, a musicalowe wykonania, głównie Cynthii
Erivo i Ariany Grande, porażają pięknem i czystością głosów, układy
choreograficzne i feerie barw na ekranie są niesamowite, a mimo to część druga
nie wydaje się spełniać wszystkich pokładanych w niej nadziei. Film jest nieco
przydługi, a cała historia nie aż tak pasjonująca i oszałamiająca jak w części pierwszej.
Wydaje się, że film sprzed roku oferował także widzom lepsze piosenki, bardziej
chwytliwe i wpadające w ucho przeboje.
Erivo jest doskonała jako Elfaba, skrzywdzona przez los
czarownica, która z powodu fałszywych oskarżeń staje się wrogiem numer jeden w
Krainie Oz. Jej wykonania są przepiękne, precyzyjne, pełne emocji i
zaangażowania, ale druga część „Wicked” ponownie należy do Ariany Grande i jej
Glindy. Aktorka i piosenkarka jest doskonała w każdej scenie – w każdej kwestii,
geście, piosence. Obie części filmu pozwoliły mi diametralnie zmienić
nastawienie do artystki, z pewnością pomogła też ostatnia płyta „Eternal
Sunshine”. Czy w przypadku obu aktorek skończy się na kolejnej Oscarowej
nominacji?
Nie każdy lubi musicale i nie każdy pokocha „Wicked”,
zwłaszcza drugą część, ja jednak stanowczo polecam film, bo to świetna rozrywka
i okazja do zobaczenia czegoś wyjątkowego na złotym ekranie.
Moja ocena: 7/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz