„BUGONIA” (Bugonia), USA / Korea Południowa / Irlandia / Kanada / Wielka Brytania 2025
Premiera kinowa: 7 listopada 2025
Grecki reżyser Yorgos Lanthimos, twórca „Biednych istot” i „Faworyty”,
nie przestaje zaskakiwać. Jego najnowszy film „Bugonia” to prawdziwa jazda bez
trzymanki…
Teddy (fantastyczny Jesse Plemons) – aktywista i wielbiciel
teorii spiskowych - oraz jego autystyczny kuzyn Don (Aidan Delbis) – dwaj dziwacy
i abnegaci – porywają Michelle (wspaniała Emma Stone, która powoli staje się
muzą Lanthimosa – to już ich czwarty wspólny film), atrakcyjną panią prezes
farmaceutycznej korporacji Auxolith, golą jej głowę i przetrzymują w piwnicy,
uważając ją za przybysza z kosmosu, który wraz ze swoją cywilizacją zamierza
zniszczyć Ziemię. Co może wyniknąć z tej absurdalnej i wręcz patowej sytuacji?
Film jest aktorskim pojedynkiem trójki głównych postaci –
Plemonsa, Stone i Delbisa. Nie wiem nic o tym ostatnim, ale jako autystyczny
kuzyn wypada tak przekonująco, że można mieć wrażenie, że w filmie gra naturszczyk
z prawdziwym spektrum autyzmu (podobnie myląca swego czasu była rola młodego
Leonardo DiCaprio w produkcji „Co gryzie Gilberta Grape’a). Plemons, który wcześniej pokazał, że jest
świetny, choćby w „Rodzajach życzliwości”, czy „Psich pazurach”, tu tworzy rolę
życia i jeśli Akademia nie przyzna mu nominacji do Oscara, skrzywdzi aktora
swoją decyzją. Emma Stone jest ponownie fenomenalna i olśniewająca. Aktorka nie
pierwszy raz pokazuje, że jest gotowa zagrać wszystko, że jest zwierzęciem
filmowym i w jej aktorstwie nie ma absolutnie żadnych barier. Każda scena z jej
udziałem przykuwa uwagę, a moment, kiedy podczas jazdy samochodem śpiewa „Good
Luck, Babe!” wraz z Chappell Roan jest chyba moim ulubionym fragmentem filmu.
Zakończenie mocno zaskakuje i choć film nie jest tak mocny
jak „Biedne istoty”, z pewnością znajdzie uznanie wielbicieli Lanthimosa. Reżyser
kpi w filmie z wszelkich teorii spiskowych, rzekomych wpływów wielkich koncernów
na życie człowieka i wiary w pozaziemskie cywilizacje. Film jest remakiem południowokoreańskiej
produkcji „Save the Green Planet”, ale grecki reżyser zręcznie go przearanżował
na potrzeby europejskiego i amerykańskiego rynku.
„Bugonia” to kino, które cenię najbardziej – nieoczywiste,
intrygujące, doskonałe aktorsko i zaskakujące. Jeśli ktoś lubi filmowe
rollercoastery, „Bugonia” jest z pewnością dla niego.
Moja ocena: 9/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz