„UWIERZ W MIKOŁAJA 2”, Polska 2025
Premiera kinowa: 7 listopada 2025
Sezon świąteczny za pasem, jutro pierwszy dzień grudnia,
pora na recenzję pierwszego tegorocznego gwiazdkowego przeboju kinowego „Uwierz
w Mikołaja 2”.
Film trafił na ekrany 7 listopada, podobnie jak „Dom dobry”,
i o ile film Smarzowskiego wbija w fotel i wywraca rzeczywistość widza z siłą
Niagara Falls, „Uwierz w Mikołaja 2” to sympatyczne kino familijne (mimo
przekleństw bohaterki granej przez Dorotę Stalińską), które wprowadza w dobry,
świąteczny nastrój, mimo że porusza także poważną tematykę. Film jest sequelem
produkcji z 2023 roku.
Film, podobnie jak jego pierwsza część, toczy się dwutorowo
i ukazuje losy pensjonariuszy Domu Seniora „Happy End” oraz ich młodych rodzin.
Ania (Agnieszka Więdłocha) wychodzi za ukochanego Roberta (Mateusz Janicki), a
relacja Agnieszki (Aleksandra Grabowska) z Mikołajem (Grzegorz Daukszewicz) nie
układa się najlepiej i może ją uratować jedynie magia Świąt. Tymczasem
więzienie opuszcza były mąż Ani i ojciec Zosi, Artur (Antoni Pawlicki).
Przyczynia się w dużej mierze do zasłabnięcia i poważnych komplikacji
zdrowotnych babci Sabinki (Marta Lipińska), która musi walczyć o życie w
szpitalu.
Zosia wraz ze swoją macochą Aldoną (piękna Michalina Sosna)
udaje się do Warszawy, aby szukać ratunku i prosić prawdziwego Świętego
Mikołaja o zdrowie dla babci Sabinki.
Obok kryzysu zdrowia Sabiny w domu „Happy End” największą
sensacją jest pojawienie się nowego pensjonariusza, Aleksandra (Olgierd
Łukaszewicz). Czy stałym mieszkankom uda się zdobyć jego serce lub choćby sympatię?
Film nie jest pewnie największym osiągnięciem w historii
polskiej kinematografii, ale ma w sobie dużo uroku i ciepła oraz pokazuje wiarę
w dobro człowieka. Nie zawodzi zestaw starszych aktorów – Teresa Lipowska,
Izabela Olejnik (pamiętna mama Darka z serialu „Siedem życzeń”), świetna Ewa
Szykulska, przeurocza Elżbieta Starostecka, Dorota Stalińska, czy Krystyna
Tkacz. Dojrzali aktorzy przyćmiewają swoją grą i talentem młode pokolenie, może
z wyjątkiem Michaliny Sosny.
Film miał dla mnie szczególny charakter, bo pośród kończących
film napisów można było przeczytać – dwukrotnie! - nazwisko Alicji Firszt,
córki moich przyjaciół – Urszuli i Krzysztofa, która pełniła w filmie rolę
asystentki reżysera. Brawo, Alicja. Życzę Ci z całego serca dalszych sukcesów i
pracy z najlepszymi twórcami polskiego kina.
Film warto zobaczyć w okresie przedświątecznym, żeby trochę
odpocząć, zrelaksować się i zapomnieć o ogromie gwiazdkowych obowiązków.
Moja ocena: 6/10