wtorek, 10 lutego 2026

 

„AVATAR: OGIEŃ I POPIÓŁ” (Avatar: Fire and Ash), USA 2025


Premiera kinowa: 19 grudnia 2025

Z dużym opóźnieniem obejrzałem w kinie trzecią odsłonę „Avatara” Jamesa Camerona. Po dwóch poprzednich częściach wiedziałem, że to nie moja bajka, nie moje uniwersum, nie moje kino, ale dałem filmowi szansę i … nie żałuję.

Film rozpoczyna się wspomnieniem tragicznej chwili, którą zakończyła się „Istota wody” – śmierci Neteyama. Ród Metkayina, który reprezentuje rodzina Jake’a Sully’ego (Sam Worthington) i Neytri (bardzo dobra Zoe Saldana) w obawie o własne bezpieczeństwo decyduje się odesłać swojego przybranego syna Pająka (znakomity Jack Champion) – chłopca – człowieka, syna okrutnego pułkownika Milesa Quaritcha (Stephen Lang), który – ich zdaniem – powinien wychowywać się wśród ludzi. Wędrówka do obozu prowadzi do nieoczekiwanych perypetii, zwłaszcza starcia z klanem Mangman i jego okrutną przywódczynią, fascynatką ognia Varang (fantastyczna rola Oony Chaplin, wnuczki samego Charlie’go Chaplina).

I to właśnie Pająk staje się centralną postacią filmu. Jego historia jest mocno wyeksponowana, a rola pozwala młodemu aktorowi na pokazanie talentu, niezwykłej sprawności fizycznej i prawdziwego zawodowego kunsztu.

Film ogląda się … świetnie. Efekty specjalne zapierają dech w piersiach, akcja jest wartka i obfituje w intrygujące wydarzenia, więc blisko trzy i pół godziny upływają dość szybko. Sceny batalistyczne są naprawdę fenomenalne. Piękna jest stworzona w obrazie natura, niezwykłe wieloryby, roślinność, ocean. W interesujący sposób ukazana jest symbioza bohaterów z przyrodą. I oczywiście najgorszą pokazaną w filmie istotą jest człowiek – bezwzględny i pozbawiony skrupułów niszczyciel, złoczyńca, zabójca.

„Avatar: Ogień i popiół” to prawdziwa plejada światowej sławy gwiazd, czasem wręcz trudno rozpoznać, że tak znani aktorzy pojawili się w produkcji: wspomniani już Sam Worthington i Zoe Saldana), ale także Kate Winslet, Sigourney Weaver (obie to mój TOP 10 najlepszych aktorek wszech czasów), Edie Falco, Brendan Cowell, czy David Thavlis. Moim avatarowym odkryciem z „Ognia i popiołu” są jednak Jake Champion jako Pająk oraz niesamowita Oona Chaplin jako Varang.

Tak jak pisałem na początku, seria „Avatar” to nie jest moje filmowe oczekiwanie, moja estetyka i moja wrażliwość, natomiast należy oddać Jamesowi Cameronowi i innym twórcom, że potrafią robić kino – filmy pełne rozmachu, o szybkiej akcji, niesamowitych rozwiązaniach technologicznych i umiejętności przyciągania przed ekrany milionów widzów. Niektórzy narzekają, że to trzecia identyczna odsłona. Nie mogę się zgodzić z taką opinią – owszem, bohaterowie i problemy pozostają te same, ale fabuła każdej części jest jednak różna i pozwolę sobie na stwierdzenie, że w przypadku części trzeciej – „Avatar: Ogień i popiół” chyba nawet lepsza niż w przypadku „Istoty wody”.

Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz