„AVATAR: OGIEŃ I POPIÓŁ” (Avatar: Fire and Ash), USA 2025
Premiera kinowa: 19 grudnia 2025
Z dużym opóźnieniem obejrzałem w kinie trzecią odsłonę „Avatara”
Jamesa Camerona. Po dwóch poprzednich częściach wiedziałem, że to nie moja
bajka, nie moje uniwersum, nie moje kino, ale dałem filmowi szansę i … nie
żałuję.
Film rozpoczyna się wspomnieniem tragicznej chwili, którą
zakończyła się „Istota wody” – śmierci Neteyama. Ród Metkayina, który
reprezentuje rodzina Jake’a Sully’ego (Sam Worthington) i Neytri (bardzo dobra
Zoe Saldana) w obawie o własne bezpieczeństwo decyduje się odesłać swojego
przybranego syna Pająka (znakomity Jack Champion) – chłopca – człowieka, syna
okrutnego pułkownika Milesa Quaritcha (Stephen Lang), który – ich zdaniem –
powinien wychowywać się wśród ludzi. Wędrówka do obozu prowadzi do
nieoczekiwanych perypetii, zwłaszcza starcia z klanem Mangman i jego okrutną
przywódczynią, fascynatką ognia Varang (fantastyczna rola Oony Chaplin, wnuczki
samego Charlie’go Chaplina).
I to właśnie Pająk staje się centralną postacią filmu. Jego
historia jest mocno wyeksponowana, a rola pozwala młodemu aktorowi na pokazanie
talentu, niezwykłej sprawności fizycznej i prawdziwego zawodowego kunsztu.
Film ogląda się … świetnie. Efekty specjalne zapierają dech
w piersiach, akcja jest wartka i obfituje w intrygujące wydarzenia, więc blisko
trzy i pół godziny upływają dość szybko. Sceny batalistyczne są naprawdę fenomenalne.
Piękna jest stworzona w obrazie natura, niezwykłe wieloryby, roślinność, ocean.
W interesujący sposób ukazana jest symbioza bohaterów z przyrodą. I oczywiście
najgorszą pokazaną w filmie istotą jest człowiek – bezwzględny i pozbawiony
skrupułów niszczyciel, złoczyńca, zabójca.
„Avatar: Ogień i popiół” to prawdziwa plejada światowej
sławy gwiazd, czasem wręcz trudno rozpoznać, że tak znani aktorzy pojawili się
w produkcji: wspomniani już Sam Worthington i Zoe Saldana), ale także Kate
Winslet, Sigourney Weaver (obie to mój TOP 10 najlepszych aktorek wszech
czasów), Edie Falco, Brendan Cowell, czy David Thavlis. Moim avatarowym
odkryciem z „Ognia i popiołu” są jednak Jake Champion jako Pająk oraz
niesamowita Oona Chaplin jako Varang.
Tak jak pisałem na początku, seria „Avatar” to nie jest moje
filmowe oczekiwanie, moja estetyka i moja wrażliwość, natomiast należy oddać
Jamesowi Cameronowi i innym twórcom, że potrafią robić kino – filmy pełne
rozmachu, o szybkiej akcji, niesamowitych rozwiązaniach technologicznych i
umiejętności przyciągania przed ekrany milionów widzów. Niektórzy narzekają, że
to trzecia identyczna odsłona. Nie mogę się zgodzić z taką opinią – owszem,
bohaterowie i problemy pozostają te same, ale fabuła każdej części jest jednak
różna i pozwolę sobie na stwierdzenie, że w przypadku części trzeciej –
„Avatar: Ogień i popiół” chyba nawet lepsza niż w przypadku „Istoty wody”.
Moja ocena: 7/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz