sobota, 31 stycznia 2026

 
„HAMNET” (Hamnet), Wielka Brytania / USA 2025


Premiera kinowa: 23 stycznia 2025

Już dawno żaden film nie wzbudzał tak wielu kontrowersji i tak wielu sprzecznych opinii, jak wyróżniony właśnie ośmioma nominacjami do Oscara „Hamnet” w reżyserii Chloe Zhano. Od recenzji entuzjastycznych, pełnych zachwytu i wzruszenia historią i niezwykłą grą aktorów oraz trafnymi nawiązaniami do twórczości Shakespere’a, po oskarżenia o kicz, rażące błędy scenariuszowe, granie tanim sentymentalizmem i karykaturalne przedstawienie żałoby. Ja z pewnością jestem w grupie entuzjastów.

„Hamnet” to adaptacja bestsellerowej powieści Maggie O’Farrell. To kolejny film o życiu Williama Shakespeare’a, kolejny, w którym sam bard ze Stratfordu nie gra głównej roli. Film opowiada o związku Shakespeare’a (niesamowity Paul Mescal) z Agnes (brawurowa rola Jessie Buckley), a właściwie o narodzinach ich trójki dzieci: Susanny i bliźniąt Judith i Hamneta. Śmierć chłopca wywołuje emocjonalne spustoszenie w rodzinie i na zawsze zmienia relacje między Agnes a Williamem.

Cała trójka dzieci Shakespeare’a gra w filmie wybornie, natomiast rola Jacobi’ego Jupe’a jako Hamneta z pewnością przejdzie do panteonu najlepszych ról dziecięcych w historii. W każdej sekundzie na ekranie chłopiec emanuje wręcz wrażliwością, subtelnością i dobrocią. Wzruszające są sceny, kiedy żegna ojca odjeżdżającego do pracy w londyńskim teatrze, jego miłość do matki i sióstr, jego poświęcenie w obliczu choroby Judith. Możemy mieć nadzieję, że chłopiec nie wytraci swojej pasji i swojego talentu i będzie kontynuował działalność aktorską.

Także Jessie Buckley tworzy jedną z najwybitniejszych żeńskich ról pierwszoplanowych ostatnich lat – jako dziewczyna z lasu, przepowiadająca przyszłość zielarka z sokołem na ramieniu, która zdobyła serce młodego Shakespeare’a i właściwie sama wychowała trójkę jego dzieci, podczas gdy dramatopisarz i aktor rozwijał swoją sceniczną karierę w Londynie. Buckley poraża swoim talentem w scenie śmierci Hamneta, jest też doskonała, kiedy dociera do londyńskiego Globe Theatre na premierę dramatu „Hamlet”, inspirowanego śmiercią Hamneta. Zbiorowa scena premiery przedstawienia jest jedną z najlepszych w całym filmie i intrygująco ukazuje katharsis przez sztukę.

Dla mnie – jako anglofila i nauczyciela języka angielskiego – film był duchową i kulturową ucztą. Nie ważne jest, ile w obrazie było literacko-filmowej improwizacji i fikcji. Wizerunek Anglii z przełomu XV i XVI wieku, stroje, realia sprawiały, że choć film rzeczywiście nie ma wartkiej akcji, ogląda się go z zachwytem i rewerencją. Obraz średniowiecznego Stratfordu, piękne zdjęcia natury autorstwa Polaka, Łukasza Żala (żal to ogromny, że Żal nie otrzymał nominacji do Oscara za ten film), znakomite kostiumy autorstwa Polski, Małgosi Turzańskiej (tu kostiumolożce w udziale przypadła nominacja Amerykańskiej Akademii Filmowej), piękna muzyka Maxa Richtera czynią film wyjątkowym i wybitnym.

„Hamnet” nie jest filmem dla każdego odbiorcy. To wolno płynąca fabuła, bolesny obraz żałoby po utracie dziecka, twórcza wizja życia w Anglii w czasach elżbietańskich. To film, po obejrzeniu którego trudno jest się otrząsnąć. Dla mnie pozycja genialna.

Moja ocena: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz