„HAMNET” (Hamnet), Wielka Brytania / USA 2025
Premiera kinowa: 23 stycznia 2025
Już dawno żaden film nie wzbudzał tak wielu kontrowersji i
tak wielu sprzecznych opinii, jak wyróżniony właśnie ośmioma nominacjami do
Oscara „Hamnet” w reżyserii Chloe Zhano. Od recenzji entuzjastycznych, pełnych
zachwytu i wzruszenia historią i niezwykłą grą aktorów oraz trafnymi
nawiązaniami do twórczości Shakespere’a, po oskarżenia o kicz, rażące błędy
scenariuszowe, granie tanim sentymentalizmem i karykaturalne przedstawienie
żałoby. Ja z pewnością jestem w grupie entuzjastów.
„Hamnet” to adaptacja bestsellerowej powieści Maggie
O’Farrell. To kolejny film o życiu Williama Shakespeare’a, kolejny, w którym
sam bard ze Stratfordu nie gra głównej roli. Film opowiada o związku
Shakespeare’a (niesamowity Paul Mescal) z Agnes (brawurowa rola Jessie
Buckley), a właściwie o narodzinach ich trójki dzieci: Susanny i bliźniąt
Judith i Hamneta. Śmierć chłopca wywołuje emocjonalne spustoszenie w rodzinie i
na zawsze zmienia relacje między Agnes a Williamem.
Cała trójka dzieci Shakespeare’a gra w filmie wybornie,
natomiast rola Jacobi’ego Jupe’a jako Hamneta z pewnością przejdzie do panteonu
najlepszych ról dziecięcych w historii. W każdej sekundzie na ekranie chłopiec
emanuje wręcz wrażliwością, subtelnością i dobrocią. Wzruszające są sceny,
kiedy żegna ojca odjeżdżającego do pracy w londyńskim teatrze, jego miłość do
matki i sióstr, jego poświęcenie w obliczu choroby Judith. Możemy mieć
nadzieję, że chłopiec nie wytraci swojej pasji i swojego talentu i będzie
kontynuował działalność aktorską.
Także Jessie Buckley tworzy jedną z najwybitniejszych
żeńskich ról pierwszoplanowych ostatnich lat – jako dziewczyna z lasu,
przepowiadająca przyszłość zielarka z sokołem na ramieniu, która zdobyła serce
młodego Shakespeare’a i właściwie sama wychowała trójkę jego dzieci, podczas
gdy dramatopisarz i aktor rozwijał swoją sceniczną karierę w Londynie. Buckley
poraża swoim talentem w scenie śmierci Hamneta, jest też doskonała, kiedy
dociera do londyńskiego Globe Theatre na premierę dramatu „Hamlet”,
inspirowanego śmiercią Hamneta. Zbiorowa scena premiery przedstawienia jest
jedną z najlepszych w całym filmie i intrygująco ukazuje katharsis przez
sztukę.
Dla mnie – jako anglofila i nauczyciela języka angielskiego
– film był duchową i kulturową ucztą. Nie ważne jest, ile w obrazie było
literacko-filmowej improwizacji i fikcji. Wizerunek Anglii z przełomu XV i XVI
wieku, stroje, realia sprawiały, że choć film rzeczywiście nie ma wartkiej
akcji, ogląda się go z zachwytem i rewerencją. Obraz średniowiecznego Stratfordu,
piękne zdjęcia natury autorstwa Polaka, Łukasza Żala (żal to ogromny, że Żal
nie otrzymał nominacji do Oscara za ten film), znakomite kostiumy autorstwa Polski,
Małgosi Turzańskiej (tu kostiumolożce w udziale przypadła nominacja
Amerykańskiej Akademii Filmowej), piękna muzyka Maxa Richtera czynią film
wyjątkowym i wybitnym.
„Hamnet” nie jest filmem dla każdego odbiorcy. To wolno
płynąca fabuła, bolesny obraz żałoby po utracie dziecka, twórcza wizja życia w Anglii
w czasach elżbietańskich. To film, po obejrzeniu którego trudno jest się otrząsnąć. Dla mnie pozycja genialna.
Moja ocena: 10/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz