„ZNIKNIĘCIA” (Weapons), USA 2025
Premiera kinowa: 8 sierpnia 2025
Lato 2025 to ponoć lato horrorów. Obok „Oddaj ją” i „Together”
oraz polskiej – nie do końca udanej produkcji – „13 dni do wakacji” największą
sławą cieszy się film „Zniknięcia” w reżyserii Zacha Creggera. Czy to
rzeczywiście aż tak dobre kino gatunkowe?
Małym amerykańskim miasteczkiem wstrząsa zaginięcie
siedemnaściorga uczniów z miejscowej szkoły podstawowej. Wszystkie dzieci
chodziły do tej samej klasy i wszystkie w pośpiechu opuściły swoje domy nocą o
2.17, co zarejestrowały kamery. Potem ślad po nich się urywa. Ocalał tylko
jeden chłopiec – Alex – nieco wycofany, nie w pełni akceptowany przez
wszystkich kolegów.
Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania i długotrwałe
śledztwo, które zmienia życie wychowawczyni klasy - Justine (fantastyczna Julia
Garner) – w prawdziwe piekło, gdyż lokalna społeczność irracjonalnie obwinia ją
o zaginięcie podopiecznych. Jednym z oskarżycieli jest ojciec zaginionego
chłopca – Archer (Josh Brolin), który nieoczekiwanie stanie się sprzymierzeńcem
Justine podczas poszukiwania zaginionych dzieci.
Po kolei poznajemy kolejność incydentów z różnych perspektyw
– Justine, Archera, Paula (Alden Ehrenreich) – miejscowego policjanta i
kochanka nauczycielki, Marcusa (Benedict Wong) – dyrektora szkoły, Jamesa (Austin
Abrams) – lokalnego złodziejaszka i narkomana oraz samego Alexa (Cary
Christopher) – jedynego dziecka, które nie zaginęło. Każda z perspektyw rzuca
nowe światło na sprawę tajemniczego zniknięcia uczniów i powoli prowadzi do rozwiązania
zagadki. Dzięki spojrzeniu Alexa dowiadujemy się o przybyciu do jego domu
Gladys – ekscentrycznej, schorowanej ciotki (wyśmienita, zasługująca na
nominację do Oscara rola Amy Madigan).
Film tworzy niezwykłą atmosferę niepewności, ale nie jest to
typowy horror, podczas którego się cały czas boimy. To bardziej psychologiczne
oddziaływanie, które nie pozwala nam oglądać filmu spokojnie. Nielinearne
przedstawienie akcji z perspektywy rożnych bohaterów jest bardzo ciekawym i
nowatorskim zabiegiem w horrorze i czyni film zaskakującym i wyjątkowym.
Nieprzewidywalne jest zakończenie filmu, nawiązujące swobodnie
do „Pachnidła” Patricka Suskinda. I choć w filmie nie brakuje momentów
cringowych, „Zaginięcia” to bardzo dobry film, horror daleki od klasycznych,
ale zmuszający do myślenia i powolnego układania filmowych puzzli, dokładanych
widzom przez kolejno przedstawianych bohaterów.
Intrygujący jest też oryginalny tytuł filmu – „Weapons”,
czyli broń. Warto się nad tym zastanowić podczas seansu.
Jeśli jesteś otwarty na zabawę kinem gatunkowym, nie
obawiasz się horroru niestereotypowego i zaskakującego, mogę Ci ten film
zdecydowanie polecić. To jedna z najciekawszych propozycji tego sezonu.
Tradycyjnie, jak co roku, dziękuję Annie za wspólną wakacyjną
rozrywkę w kinie. W ubiegłym roku był „Kod zła”, w tym – „Zaginięcia”. Ciekawe,
jaki horror przyniosą nam kolejne wakacje.
Moja ocena: 8/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz