niedziela, 29 czerwca 2025

 

JACEK OSTROWSKI „Kanibal”, Skarpa Warszawska 2025


Trudno uwierzyć, że na półkach księgarskich pojawiła się już trzynasta odsłona rewelacyjnej Serii z Papugą autorstwa płocczanina, Pana Jacka Ostrowskiego. Ten nowy tom nosi intrygujący, lecz zatrważający tytuł „Kanibal”, a centralną postacią pozostaje mecenas Zuza Lewandowska – prawniczka, która wygrywa wszystkie sprawy sądowe, nienawidzi komuny, pije, pali i przeklina, a dodatkowo pomaga rozwikłać milicji obywatelskiej najtrudniejsze kryminalne problemy Płocka w latach osiemdziesiątych.

Książkę otwiera scena dramatycznego wybuchu w sylwestrową noc w kamienicy zamieszkiwanej przez Zuzę. Mieszkanie pani adwokat zostaje doszczętnie zniszczone, a Zuza i jej zwierzęca ferajna: papuga Zgaga, pies Borys i kot Wrzód muszą przenieść się do kancelarii przy ulicy Tumskiej. Już wkrótce okazuje się, że ktoś czyha na życie Zuzanny. Czy prawniczce uda się ustalić tożsamość swojego niedoszłego zabójcy?

Płockiem wstrząsa seria makabrycznych morderstw młodych kobiet. Ich pozbawione kończyn zwłoki zostają znalezione w różnych częściach miasta, zaś amputowane fragmenty są … ugotowane i niekompletne. Wszystko wskazuje na to, że terror w mieście wprowadził amator ludzkiego mięsa. Cięcia są chirurgicznie precyzyjne. Czy zatem za wstrząsającymi zabójstwami stoi profesjonalista – dobry lekarz, czy może uzdolniony amator. Tymczasem ze szpitala na Winiarach zaczynają ginąć zapasy krwi. Jak w tej sytuacji postąpi Zuza? Czy uda jej się ukrócić okrutny proceder bezwzględnego złoczyńcy?

Zuzę jak zwykle wspierają jej przyjaciele: były milicjant Nowak, zawodowy partner – mecenas Kowalski, przyjaciółka Teresa – lekarz psychiatra, dwie asystentki – aplikantki: Irena i Jolka oraz lokalny menel o gołębim sercu – Piosik. Bez ich pomocy i zaangażowania nasza bohaterka nigdy nie posunęłaby się o krok w swoich dochodzeniach.

Zuza to kobieta niezwykle temperamentna, błyskotliwa, obdarzona intelektem i umiejętnościami dedukcyjnymi Sherlocka Holmesa. Nie sposób jej nie kochać, kiedy przemierza płockie ulice, droczy się ze swoim odwiecznym wrogiem, kapitanem Mariańskim o ciele olbrzyma i mózgu wielkości główki od zapałki, czy naraża swoje życie, by rozwiązać detektywistyczne zagadki miasta i pomóc płocczanom.

„Kanibal” to tom bardzo udany, trzymający w napięciu. Precyzyjne opisy działań kulinarnego amatora kobiecego ciała z jednej strony budzą odrazę, z drugiej jednak – zaciekawienie i fascynację. Książkę czyta się bardzo dobrze, a autorowi udaje się utrzymać tempo i napięcie od pierwszej po ostatnią stronę. Nic dziwnego, że czekam już na kolejny tom. Może wreszcie uda nam się dowiedzieć, czy przeczucia Zuzy dotyczące jej dziecka są prawdziwe?

Nikt od czasów Broniewskiego nie zrobił tak dużo dla literackiej popularyzacji Płocka jak w Serii z Papugą czyni to Pan Jacek Ostrowski. Opisy Płocka i lokalnego kolorytu miasta sprzed ponad 30 lat nadają książkom z cyklu szczególną sentymentalną wartość dla tych, którzy pamiętają Płock z czasów komuny i dla tych, którzy dopiero poznają smaki miasta z tego okresu. Dlatego jeśli nie sięgnąłeś/sięgnęłaś jeszcze po „Kanibala” lub wcześniejsze opowieści o Zuzie Lewandowskiej, najwyższa pora, by podczas wakacji nadrobić zaległości.

Moja ocena: 10/10

 

„MATERIALIŚCI” (Materialists), USA / Finlandia 2025


Premiera kinowa: 13 czerwca 2025

Co powoduje, że na czyjś widok nasze serce przyśpiesza, czujemy zauroczenie, zakochujemy się? Czy sprawia to nasz wygląd, a może wykształcenie, pozycja społeczna, zawód, zainteresowania, a może nasz status materialny? Co determinuje sukces związku? Na tego typu pytania odpowiada jedna z nowszych kinowych propozycji tego sezonu – film ‘Materialiści” w reżyserii Celine Song.

Celine Song – koreańsko-amerykańska reżyserka i scenarzystka przebojem wdarła się na filmowe festiwale i zdobyła wiele nagród i nominacji, w tym do Oscara i Złotych Globów, za swój ubiegłoroczny reżyserski debiut „Poprzednie życie”. Uwiodła widzów i krytyków, ukazując uczucie pary młodych Koreańczyków, które przerywa wymarzony wyjazd dziewczyny do Stanów Zjednoczonych. Tym razem Song nakręciła już film w pełni amerykański, z doborową obsadą.

Urocza Lucy (uwodzicielsko atrakcyjna Dakota Johnson) jest odnoszącą niezwykłe sukcesy pracownicą agencji matrymonialnej dla bogatych nowojorczyków. Na jednym z organizowanych przez agencję przyjęć weselnych poznaje przystojnego i nieprzyzwoicie majętnego Harry’ego (Pedro Pascal). Między bohaterami wolno zaczyna pojawiać się uczucie. Lucy docenia opiekuńczość i zaangażowanie partnera, lecz nie bez znaczenia jest też zasobność jego portfela. Dziewczyna chce poczuć odrobinę luksusu i bogactwa, chce jadać w drogich restauracjach i otaczać się kosztownymi przedmiotami. Nieoczekiwanie na drodze Lucy i Harry’ego staje John (Chris Evans) – były chłopak Lucy, niedoszły aktor, który z trudem wiąże koniec z końcem, dorabiając jako kelner. Jak zachowa się w tej sytuacji atrakcyjna Lucy?

„Materialiści” to ciekawy portret współczesnej amerykańskiej klasy średniej i wyższej, obraz ludzi desperacko poszukujących bliskości i miłości drugiego człowieka, ale filmowi daleko do doskonałości. Produkcji brakuje lekkości i wrażliwości „Poprzedniego życia”, film nie wzrusza, nie powoduje silnych emocji, chyba nawet trudno kibicować Lucy w wyborze właściwego mężczyzny: bogatego przedsiębiorcy, z którym nie łączą jej prawdziwe uczucia, czy przystojnego pariasa, którego niegdyś kochała.   

Zagadką filmu jest dla mnie Dakota Johnson. Aktorka wygląda bosko, jest olśniewająca i zachwycająca, ale czy gra dobrze? Wydawała mi się taka sama w scenach dramatycznych, zwykłych momentach obyczajowych, czy fragmentach komicznych. Była taka sama u boku Harry’ego i w ramionach Johna. Bardzo kibicuję tej dziewczynie, trzymam kciuki za rozwój jej kariery, ale oczekuję od niej szybszego rozwoju zawodowego i poszerzenia palety aktorskich możliwości.

Czy polecam „Materialistów”? Tak, to miły i przyjemny film, ale nie sądzę by na koniec roku wywalczył sobie pozycję w moim kinowym TOP 10 najlepszych obrazów 2025.

Moja ocena: 6/10

 

„MISSION IMPOSSIBLE – THE FINAL RECKONING” (Mission Impossible – The Final Reckoning), USA 2025


Premiera kinowa: 13 maja 2025

Jednym z największych tegorocznych przebojów z Hollywood jest ósma odsłona przygód tajnego agenta Ethana Hunta z cyklu Mission Impossible, kontynuacja „Dead Reckoning – Part One” z 2023 roku. Czy to możliwe, że to koniec jednej z najpopularniejszych serii szpiegowskich wszech czasów?

Naprawdę trudno w to uwierzyć, że Ethan po raz pierwszy zagościł w kinach blisko trzydzieści lat temu. Pamiętam tę premierę w 1996 roku i znakomity temat przewodni autorstwa duetu Larry Mullen i Adam Clayton. Film rozpoczyna się od podróży w przeszłość i wspomnień z bogatej i intrygującej kariery jednego z najpopularniejszych superagentów świata. Fabuła ósmej części nawiązuje ściśle do „Dead Reckoning”. Trwa walka z okrutnym Gabrielem (Esai Morales), który posiada część klucza do Entity – sztucznej inteligencji, która pragnie zyskać kontrolę nad światem. Druga część klucza znajduje się na dnie oceanu w zatopionej rosyjskiej łodzi podwodnej Sewastopol, której kapitanem był notabene sam Marcin Dorociński, który na chwilę w retrospekcjach pojawia się w filmie. Nasz niezłomny Ethan z narażeniem życia postanawia dostać się na pokład łodzi, by uratować świat. Wspomaga go niezastąpiona ekipa: Benji (świetny i do bólu brytyjski Simon Pegg), Luther (Ving Rhames), Paris (Pom Klementieff) oraz piękna Grace (Hayley Atwell). Zejście na dno oceanu niesie za sobą ogromne ryzyko. Czy Ethanowi uda się ujść z życiem i uratować planetę przed wpływami Entity?

Obsada w filmie tworzy znakomicie współdziałającą całość, którą dopełnia Angela Bassett jako Erika Sloane - amerykańska Pani Prezydent. Dobra jest też epizodyczna rola Hannah Waddingham jako Admirał Neely.

Seria zmieniła się na przestrzeni trzech dekad. Z odcinka na odcinek pojawiały się efekty specjalne tworzone z coraz większym rozmachem, u boku Hunta pojawiały się coraz piękniejsze kobiety, akcja stawała się coraz szybsza, by nie rzec coraz bardziej zawiła, a Ethan nie tracił na sprawności i kreatywności.

Premiera filmu zbiegła się z informacją, że Tom Cruise otrzyma w najbliższym roku Honorowego Oscara. To trochę dobra wiadomość, a trochę rozczarowanie, bo Cruise zasłużył na nagrodę aktorską już wielokrotnie, choćby za „Magnolię”, „Rain Mana”, „Urodzonego czwartego lipca”, czy nawet „Top Gun”. Poza tym jest nadal stosunkowo młodym i nadal aktywnym aktorem i być może w jego ręce mogłaby powędrować regularna statuetka, a nie Oscar Honorowy – nagroda pocieszenia.

Ósma część „Mission Impossible” jest, oczywiście, filmem zrealizowanym bardzo sprawnie i efektownie, za ogromne pieniądze, lecz nie jest to najlepsza odsłona cyklu. Trudno mi uwierzyć, że to koniec i jestem nieomal pewien, że Ethan Hunt będzie kontynuował swoje sztuczki superszpiega na kinowych ekranach.

Moja ocena: 7/10