JUŻ DZIŚ OSCARY. A JAKIE SĄ MOJE TYPY?
Dziś noc Oscarów i choć w sieci można znaleźć mnóstwo
wpisów, jakie to dziś nieistotne i niewiarygodne nagrody, nagradzające rzekomo
beznadziejne, lewackie kino, pozwolę się z tym nie zgodzić i napiszę, że i tak
wszyscy wielbiciele X Muzy czekają na tę noc, ten rok przyniósł wiele
niezwykłych produkcji i wybitnych, niestereotypowych ról i coraz więcej w mediach
społecznościowych typów i przewidywań. A do kogo, moim zdaniem, powędrują
tegoroczne Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej?
Skupię się jedynie na wybranych kategoriach, bo nie jestem
znawcą kategorii technicznych, nie znam dokumentów i filmów krótkometrażowych,
ale udało mi się – pierwszy raz od dawna – obejrzeć wszystkie nominowane filmy
i wszystkie pierwszo- i drugoplanowe role. A oto moje typy:
FILM ROKU
Jedna bitwa po
drugiej
Grzesznicy
Wielki Marty
Hamnet
Tajny agent
Frankenstein
Wartość sentymentalna
Sny o pociągach
Bugonia
F1
Pozwoliłem sobie ustawić filmy w kolejności mojej sympatii.
Kiedy w kwietniu ubiegłego roku zobaczyłem „Grzeszników” – czarny horror wampiryczny
Ryana Cooglera, zachwyciłem się filmem i wiedziałem, że oto pojawia się
pierwszy Oscarowy kandydat. Nie pomyślałem jednak, że film otrzyma rekordowe 16
nominacji. Klimat, fantastyczna muzyka, niespodziewane zwroty akcji i znakomity
zespół aktorski. W listopadzie pojawiła się jednak „Jedna bitwa po drugiej”
wielbionego przeze mnie amerykańskiego reżysera Paula Thomasa Andersona –
opowieść o grupie szalonych aktywistów – i temu obrazowi w tym roku kibicuję.
AKTOR PIERWSZOPLANOWY
Timothee Chalamet (Wielki Marty)
Leonardo DiCaprio (Jedna bitwa po drugiej)
Michael B.
Jordan (Grzesznicy)
Ethan Hawke
(Blue Moon)
Wagner
Moura (Tajny agent)
Wszystkie role są bardzo dobre – i DiCaprio jako zwariowany
aktywista, i Jordan – w podwójnej roli braci-bliźniaków – właścicieli zaatakowanej
przez demony spelunki i Ethan Hawke w biograficznej roli jako Lorenz Hart – poeta
i autor popularnych piosenek i libretta wielu amerykańskich musicali. Chyba
najmniej przemówił do mnie Wagner Moura w brazylijskim „Tajnym agencie” –
opowieści o reżimie lat 70-tych. Oscar w tym roku należy się Timothee
Chalametowi jako bezkompromisowemu tenisiście stołowemu w produkcji „Wielki
Marty”.
AKTORKA
PIERWSZOPLANOWA
Jessie Buckley (Hamnet)
Rose Byrne (Kopnęłabym cię, gdybym mogła)
Emma Stone (Bugonia)
Renate
Reinsve (Wartość sentymentalna)
Kate Hudson
(Song Sung Blue)
Myślę, że tu pojedynek rozegra się między Jessie Buckley w
roli żony Williama Shakespeare’a i matki ich umierającego dziecka w dramacie „Hamnet”
a australijską aktorką Rose Byrne, która także tworzy niezwykły obraz matki
niepełnosprawnej córeczki. To, co Byrne wyprawia w filmie, już przeszło do
historii kina, ale jednak rola Jessie Buckley przemówiła do mnie bardziej emocjami
i tematyką filmu i to za tę irlandzką aktorkę będę trzymał kciuki dzisiejszej
nocy.
AKTOR DRUGOPLANOWY
Sean Penn (Jedna
bitwa pod drugiej)
Stellan Starsgard
(Wartość sentymentalna)
Benicio del Toro (Jedna bitwa pod drugiej)
Jakob
Elordi (Frankenstein)
Delroy
Lindo (Grzesznicy)
W tej kategorii nie mam żadnych wątpliwości. Penn stworzył
jedną z najciekawszych ról drugoplanowych w historii kina. Czy też należysz do
tych, którzy oglądając film przez pierwszą część projekcji zastanawiali się :
Kto to jest i skąd oni wzięli takiego aktora?, a przez drugą: Czy to na pewno
jest Sean Penn? Już samo to świadczy, że to wielka rola, choć każdy z panów ma
duże szanse, bo piętach depcze Pennowi kolega z planu – del Toro, bardzo dużo i
dobrze pisze się o Starsgardzie w „Wartości sentymentalnej”, bo to naprawdę
dobra rola, a czarnym koniem (pun unintended) może okazać się zaskakująco
nominowany Lindo w „Grzesznikach”. Ja stawiam na Seana Penna.
AKTORKA DRUGOPLANOWA
Amy Madigan
(Zniknięcia)
Inga Ibsdotter Lilleaas (Wartość sentymentalna)
Teyana Taylor (Jedna bitwa pod drugiej)
Wunmi Mosaku (Grzesznicy)
Elle Fanning (Wartość sentymentalna)
Dziwi mnie trochę, kiedy na branżowych portalach czytam, że
to w tym roku bardzo słabo obstawiona kategoria, bo dla mnie aktorki
drugoplanowe są w tym sezonie wyjątkowo mocne. Kiedy w sierpniu ubiegłego roku
napisałem w recenzji filmu „Zniknięcia”, że Amy Madigan jako charyzmatyczna i
przerażająca ciotka Gladys jest najciekawszym elementem filmu i zasługuje na
nominację do Oscara, spotkałem się z dość ostrą krytyką. A co to za rola? Co w
niej jest takiego wyjątkowego? Nominacja do Oscara – to wykluczone. Potem
przyszła nominacja do Złotego Globu, nagroda Critics’ Choice, nagroda Amerykańskiej
Gildii Aktorów Filmowych i tylko Bafta – z wielkiej piątki nagród filmowych nie
wyróżniła Madigan. Aż wreszcie – ku niezadowoleniu
wielu i mojej ogromnej radości i wzruszeniu – nadeszła oscarowa nominacja.
Kocham ciotkę Gladys i dziś najmocniej trzymam kciuki (że aż mi kłykcie z bólu
bieleją) właśnie za Amy Madigan. Wspaniałą rolę stworzyła też norweska aktorka Inga
Ibsdotter Lilleaas w „Wartości sentymentalnej” – myślę, że przyćmiła swoją
filmową pierwszoplanową siostrę Renate Reinsve, ale największymi konkurentkami
Madigan są dwie ciemnoskóre aktorki: Taylor – za rewelacyjne 15 minut w „Jednej
bitwie… „ oraz Mosaku za ciekawą, choć ośmielę się napisać niewybitną rolę w „Grzesznikach”.
Kto wygra? Moim zdaniem, Amy Madigan, choć bardzo się boję, że spotka mnie
rozczarowanie – podobnie jak w ubiegłym roku przy braku Oscara dla Demi Moore
za „Substancję’.
REŻYSER ROKU
Paul Thomas Anderson (Jedna
bitwa pod drugiej)
Ryan Coogler (Grzesznicy)
Joachim Trier (Wartość sentymentalna)
Josh Safdie (Wielki Marty)
Chloe Zhao (Hamnet)
Tu do wyścigu wystartowały dwa bardzo mocne charty: Anderson
i Coogler. I „Jedna bitwa po drugiej”, i „Grzesznicy” to filmy znakomicie
wyreżyserowane, ale moje serce jest po stronie Andersona – od lat cenię jego
twórczość i to chyba jego rok i jego moment. Wygra Anderson.
NAJLEPSZY FILM
MIĘDZYNARODOWY
Sirat
Tajny agent
Wartość sentymentalna
To był zwykły przypadek
Głos Hind Rajab
Pokuszę się jeszcze o przewidywanie w kategorii filmu
międzynarodowego, bo udało mi się zobaczyć wszystkie filmy – i są to obrazy
znakomite, nietuzinkowe, wyjątkowe. Bardzo chciałbym, by wygrał „Sitat” –
opowieść o ojcu poszukującym córki-uciekinierki w Maroku podczas organizowanych
tam rave’ów - film tak poruszający i tak
zaskakujący, że nie można go zapomnieć, ale chyba ma z tej piątki najmniejszy
hype i najmniejsze szanse. Wygra prawdopodobnie „Tajny agent”, bo Brazylia ma
bardzo dobry lobbying w Akademii i film jest świetny. Symboliczny byłby Oscar
dla przejmującego „Głosu Hind Rajab”. A kogo wskaże Akademia?
Czekajmy zatem na tegoroczne Oscary, trzymając kciuki także
za Polaków – Małgosię Turzańską za kostiumy w „Hamnecie” oraz Macieja
Szczerbowskiego, nominowanego w kategorii Najlepszy krótkometrażowy film
animowany za „The Girl Who Cried Pearls”.
Jedno jest pewne: to będzie bardzo interesujące rozdanie
nagród.